„Gwiezdne Wojny” pod Mostem Poniatowskiego. Skrajna nieodpowiedzialność i festiwal głupoty w centrum Warszawy

warszawawpigulce.pl 1 dzień temu

Sceny przypominające pole bitwy z filmu science-fiction rozegrały się pod przęsłami Mostu Poniatowskiego w Warszawie. Zamiast laserów były jednak potężne środki pirotechniczne, a zamiast aktorów – skrajnie nieodpowiedzialne osoby, które urządziły sobie „strzelnicę” w przestrzeni publicznej. To, co dla niektórych mogło wyglądać jak „inny stan umysłu”, w rzeczywistości jest igraniem z ludzkim zdrowiem i życiem.

@by_lusia_krolowe_zycia_ Nowy Rok witamy 😂😂😂#fypシ゚ #fyp #fyppppppppppppppppppppppp ♬ sonido original – Música_Clásica

Zimowa noc w Warszawie. Okolice Mostu Poniatowskiego, jednego z najważniejszych węzłów komunikacyjnych stolicy. Nagle spokojna zwykle przestrzeń pod zabytkowymi łukami mostu zamienia się w dymiące, rozświetlone jaskrawą czerwienią piekło.

Na nagraniach, których fragmenty krążą w sieci, widać grupę osób, która postanowiła „rozerwać się” przy użyciu silnych środków pirotechnicznych. Odpalane race, petardy i prawdopodobnie wyrzutnie fajerwerków stworzyły surrealistyczny, apokaliptyczny widok. Huk, błyski i gęsty, czerwony dym wypełniający przestrzeń pod wiaduktem momentalnie przywołały skojarzenia z filmowymi scenami batalistycznymi rodem z „Gwiezdnych Wojen”. Niestety, to nie był plan filmowy, a brutalna rzeczywistość w centrum miasta.

Podpis na jednym z materiałów wideo – „Wawa to inny stan umysłu” – w tym kontekście brzmi wyjątkowo ponuro. To, co wydarzyło się pod mostem, nie ma nic wspólnego z miejskim folklorem czy niewinną zabawa. To przykład skrajnej nieodpowiedzialności i braku wyobraźni.

Czym grozi taka „zabawa”? Lista tragicznych skutków jest długa

Odpalanie materiałów pirotechnicznych w tak specyficznym miejscu to proszenie się o nieszczęście. Most Poniatowskiego to nie tylko konstrukcja drogowa, ale też uczęszczane chodniki, ścieżki rowerowe i pobliskie bulwary.

  • Trwałe kalectwo: Petardy i race to nie zabawki. Ich nieumiejętne użycie, zwłaszcza w grupie i w amoku „zabawy”, może skończyć się urwaniem palców, dłoni, poważnymi oparzeniami twarzy i ciała, a także utratą wzroku.

  • Zagrożenie dla osób postronnych: Wystrzelona w niekontrolowany sposób petarda może trafić przypadkowego przechodnia, rowerzystę, a choćby wpaść na jezdnię mostu, powodując panikę wśród kierowców i groźny wypadek drogowy.

  • Uszkodzenie słuchu: Huk odpalanych petard w zamkniętej, rezonującej przestrzeni pod mostem jest wielokrotnie potęgowany. Może to prowadzić do trwałego uszkodzenia słuchu u wszystkich znajdujących się w pobliżu.

  • Zagrożenie pożarowe i zniszczenie mienia: Choć most jest konstrukcją betonowo-stalową, iskry i wysoka temperatura rac mogą uszkodzić elementy infrastruktury, zaparkowane w pobliżu samochody lub wywołać pożar traw i śmieci.

Surowe konsekwencje prawne

Takie zachowanie nie jest bezkarne. Osoby biorące udział w tym pirotechnicznym chaosie muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Za zakłócanie porządku publicznego i stwarzanie zagrożenia grożą wysokie mandaty karne. jeżeli jednak w wyniku takiej „zabawy” dojdzie do zranienia człowieka lub zniszczenia mienia, sprawa trafia do sądu, a sprawcom grożą zarzuty karne i kara pozbawienia wolności.

Zamienianie przestrzeni miejskiej w poligon doświadczalny dla fajerwerków to szczyt głupoty. Pozostaje mieć nadzieję, iż odpowiednie służby gwałtownie zidentyfikują uczestników tego zdarzenia, zanim ich kolejna „kosmiczna bitwa” zakończy się ziemską tragedią.

Idź do oryginalnego materiału