Stało się – po siedmiu latach kinowego niebytu, rozwijania serialowych odnóg uniwersum i kilku pogrzebanych filmowych projektach Gwiezdne wojny wracają na duży ekran. Pozostaje pytanie, czy akurat Mandalorian i Grogu był najlepszą okazją do wielkiego powrotu serii. Dalszy ciąg przygód Dina Djarina i jego małego zielonego towarzysza to dokładnie taki film, jakiego można było oczekiwać – starych fanów nie wyalienuje, ale nowych zwolenników raczej po premierze nie przybędzie.
Kiedy w 2019 roku debiutował pierwszy sezon Mandaloriana, większość fanów przyjęła serial Jona Favreau jako objawienie. W porównaniu z hulającym wówczas na kinowych ekranach Skywalkerem. Odrodzenie, przygody odzianego w zbroję, małomównego łowcy nagród okazały się potrzebnym powiewem świeżego powietrza w serii. Z upływem lat serial stał się jednak częścią rozwijanego sukcesywnie mini-uniwersum Dave’a Filoniego – przy okazji tracąc trochę ze swojej unikatowości.

Sam miałem obawy, iż seans Mandaloriana i Grogu będzie się łączył z koniecznością wykonania pracy domowej i nadrobienia czterdziestu różnych seriali. Dobra wiadomość jest jednak taka, iż film Favreau zachowuje fabularną odrębność od historii Ahsoki Tano, admirała Thrawna i kogo-tam-jeszcze. Scenariusz wraca do westernowych korzeni serii – tytułowy łowca nagród znów musi (tym razem na zlecenie Nowej Republiki) wykonać pozornie proste zlecenie i schwytać nieuchwytnego imperialnego watażkę. Do wypełnienia misji najważniejsze okaże się odnalezienie uprowadzonego syna Jabby Hutta, Rotty (ostatni raz widzianego, jeszcze jako dziecko, w kinowych Wojnach klonów).
Fabuła opiera się zatem na tak rozpoznawalnych archetypach, iż choćby widz, który trafił na seans wyłącznie ze względu na uroczego Grogu, nie będzie miał problemów z jej zrozumieniem. Oczywiście, nie brakuje easter eggów i mrugnięć okiem do wiernych fanów, ale na szczęście nie przysłaniają one tego, co w filmie najistotniejsze, czyli relacji między parą tytułowych bohaterów. Równie dobrze wypada wątek niespodziewanej komitywy między Grogu i Rottą – co wydaje się jednak dość logiczne, w końcu syn Jabby również rozpoczął swój ekranowy żywot jako maskotka służąca (przynajmniej w zamierzeniu) sprzedaży gadżetów.

Problem jednak w tym, iż choćby w pełnym metrażu Mandalorian zachowuje swoją serialową strukturę. Scenariusz przypomina trochę kilka sprasowanych ze sobą i dość luźno wzajemnie powiązanych odcinków. Cierpi na tym dramaturgia – Mandalorian i Grogu gwałtownie rozpada się na ciąg mniej lub bardziej efektownych epizodów. Efekt jest taki, iż o ile pierwsza połowa filmu daje sporo frajdy, o tyle w dalszej części fabuła łapie wyraźną zadyszkę.
Nie widzę też żadnego powodu, dlaczego akurat tę historię oglądamy na dużym ekranie, a nie w streamingu. Oczywiście, Favreau potrafi sprawnie zainscenizować kolejne sceny akcji, design kolejnych lokacji zapada w pamięć, a animatroniczny Grogu wciąż robi wrażenie (tym bardziej wtedy, gdy musi dzielić ekran z ewidentnie cyfrowym Rottą). Widowiskowe aspekty filmu nie przesłaniają jednak faktu, iż całej historii zdaje się brakować stawki – choćby jeżeli film z samego założenia miał być opowieścią na mniejszą skalę. To ponownie problem streamingowego rodowodu Mandaloriana – całość sprawia wrażenie zaledwie kolejnego odcinka serialu, który przypadkiem zawędrował do kin.

Mandaloriana i Grogu ogląda się zatem lekko, ale łatwo też wyrzucić go z pamięci. Tym, co po filmie pozostanie, będą – poza kolejnymi setkami sprzedanych maskotek Grogu – świetny soundtrack Ludwiga Göranssona i pyszny epizod Martina Scorsese (niestety, rola Sigourney Weaver sprowadza się wyłącznie do wygłaszania ekspozycji).
Oczywiście, trudno ponownie nie ulec magii oglądania Gwiezdnych wojen na dużym ekranie, w towarzystwie zarówno fanów w gwiezdnowojennych koszulkach, jak i sceptyków głośno wyrażających swoje obiekcje jeszcze przed seansem. Film Favreau raczej nie wywoła jednak szczególnie zażartych dyskusji w fandomie (chociaż, znając drażliwy charakter widzów Gwiezdnych wojen, mogę się mylić) – na faktyczny powrót chyba musimy poczekać do premiery Starfightera.










![Ołeksandr Usyk znowu w akcji. Wielka stawka starcia w Gizie [NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/-/000LBPWOV1GA2FYK-C461.jpg)





