Gwiazdy podpisują list otwarty krytykujący festiwal filmowy w Berlinie

filmweb.pl 13 godzin temu
Zdjęcie: plakat


Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie trwa w najlepsze, choć bardziej kontrowersyjne niż konkursowe filmy okazały się na nim słowa członków jury. Przed kilkoma dniami przewodniczący Wim Wenders na pytanie o Gazę odpowiedział, iż misją kina nie jest polityczne zaangażowanie. Jak informuje dziś portal Variety, wiele gwiazd światowego kina uważa inaczej – i na znak protestu podpisało się pod listem otwartym krytykującym festiwal za milczenie w sprawie ludobójstwa w Palestynie.


TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ


List otwarty krytykujący Berlinale – o co chodzi?



Konferencja, która przedstawiała członków tegorocznego jury, nie poszła w najlepszym kierunku. Choć przedstawiciele gremium – nauczeni doświadczeniem z zeszłorocznych festiwali filmowych w Cannes czy Wenecji – mogli spodziewać się pytań o ludobójstwo dokonywane w Gazie, ich odpowiedzi starały się od tych pytań jak najmocniej uciekać. Przewodniczący jury Wim Wenders powiedział, że: Musimy trzymać się z dala od polityki. Jesteśmy przeciwwagą dla polityki, jesteśmy jej przeciwieństwem. Musimy pracować w imieniu ludzi, a nie polityków dodając, iż filmy mogą zmieniać świat, ale nie w sposób polityczny.

Getty Images © Stephane Cardinale - Corbis


Słowa Wendersa i reszty członków jury zdziwiły sporą część przedstawicieli światowej branży filmowej. Szok dotyczył przede wszystkim stanowisk o tym, iż kino i filmy nie są polityczne. Dowody na to, iż mogą być polityczne i w rzeczywistości są polityczne, można bowiem spotkać dosłownie wszędzie – wystarczy zerknąć choćby na zeszłorocznego zwycięzcę canneńskiej Złotej Palmy, "To był zwykły przypadek" Jafara Panahiego. Rozgoryczenie części branży było na tyle silne, iż postanowili oni stworzyć list otwarty krytykujący stanowisko tegorocznego jury.

Dokument został podpisany przez (na ten moment) 81. przedstawicieli światowego kina artystycznego. W grupie tej znajdują się choćby: Tilda Swinton, Javier Bardem, Adam McKay, Mike Leigh, Miguel Gomes, Adèle Haenel, Lukas Dhont, Brian Cox, czy James Benning. Duża część z sygnatariuszy listu to artyści związani z festiwalem w Berlinie, którzy w przeszłości pokazywali tu swoje projekty, a także dostawali za nie prestiżowe wyróżnienia.

Getty Images © Christian Ender


W liście możemy przeczytać przede wszystkim słowa krytyki wobec stanowiska, iż polityka i kino są rozłącznymi porządkami. Sygnatariusze podkreślają, iż stanowczo nie zgadzają się z takim podziałem dodając, iż zwyczajnie Nie można oddzielić jednego od drugiego. Dokument dodaje także, iż stanowisko jury festiwalu jest niekonsekwentne, gdyż w przeszłości wydawało jednoznaczne oświadczenia potępiające okrucieństwa w Ukrainie czy Iranie.

Wzywamy Berlinale do spełnienia swojego moralnego obowiązku i jasnego wyrażenia sprzeciwu wobec izraelskiego ludobójstwa w Gazie, zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych przeciwko Palestyńczykom, a także do całkowitego zaprzestania udziału w chronieniu Izraela przed krytyką i wezwaniami do odpowiedzialności – brzmi zakończenie listu.

"Głos Hind Rajab" – zwiastun filmu



Idź do oryginalnego materiału