REKLAMA
Zobacz wideo
Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"
Nie żyje James Van Der Beek. Dawni koledzy z "Jeziora marzeń" żegnają zmarłego aktora "Jezioro marzeń" doczekało się sześciu sezonów i w latach 1998-2003 cieszyło się niezmierną popularnością wśród widzów. Aktor wcielał się w postać Dawsona Leery'ego, a u jego boku występowali m.in. Mary-Margaret Humes, Katie Holmes, Busy Philipps, Kerr Smith czy Chad Michael Murray. To właśnie oni pożegnali go w mediach społecznościowych w poruszających słowach.Rzadko nie wiem, co powiedzieć... Dziś jest ten wyjątek. James, mój dzielny wojowniku, stoczyłeś trudną walkę do końca, wykazując się niezwykłą siłą i godnością- przekazała na Instagramie Mary-Margaret Humes, która wcielała się w serialową mamę Jamesa. "Dziękuję. Za dzielenie przestrzeni z twoją wyobraźnią, oddychanie tym samym powietrzem (...) i zaufanie, iż serca innych są bezpieczne w swoim wyrazie" - napisała Katie Holmes. Aktorka zamieściła również na Instagramie zdjęcie odręcznie napisanego listu do zmarłego kolegi z planu. Wygląda na to, iż w taki sposób chciała się z nim osobiście pożegnać. Słowa wsparcia dla rodziny i żalu wobec straty wyraził też Chad Michael Murray, który zamieścił krótki, ale wymowny wpis na InstaStories: "Bądźmy błogosławieństwem dla jego rodziny, on był dla nas". James Van Der Beek długo zmagał się z poważną chorobą. Rodzina zapewnia, iż "odszedł w spokoju"James Van Der Beek chorował na nowotwór jelita grubego. Mimo problemów zdrowotnych, w miarę możliwości starał się funkcjonować w miarę normalnie. Wraz z żoną Kimberly Brook wychowywał szóstkę dzieci. O jego chorobie wiedziały media i najbliżsi, aktor nieraz publicznie wypowiadał się również o stanie własnego zdrowia.W sieci została zorganizowana także zbiórka, aby zebrać potrzebne fundusze na specjalistyczne leczenie. Niestety, 11 lutego 2026 roku media poinformowały o śmierci Jamesa Van Der Beeka. Informacja została potwierdzona przez najbliższych aktora. Poinformowano, iż "odszedł w spokoju". "Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł dziś rano w spokoju. Swoje ostatnie dni przeżył z odwagą, wiarą i łaską. (...) Na razie prosimy o spokój i prywatność, ponieważ opłakujemy naszego ukochanego męża, ojca, syna, brata i przyjaciela" - przekazano na Instagramie.

