Gwiazda "Stranger Things" rozwiewa wątpliwości. Oto co naprawdę wydarzyło się w finale

swiatseriali.interia.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Widzowie z całego świata nie kryją zawodu ostatnim odcinkiem "Stranger Things". Od momentu premiery w mediach społecznościowych realizowane są dyskusje na temat losów bohaterów, w tym enigmatycznego rozwiązania wątku Nastki. Serialowa Max, Sadie Sink, podzieliła się z publicznością swoją interpretacją. Te słowa mogą was rozczarować.


Poziom niezadowolenia finałowym odcinkiem "Stranger Things" był tak wysoki, iż od momentu premiery łudzono się, iż bracia Duffer zaserwują publiczności nowe, "prawdziwe" zakończenie. Teoria związana z istnieniem dziewiątego odcinka, której nadano nazwę "Conformity Gate", od kilku dni zdobywała popularność w mediach społecznościowych. Widzowie wierzyli, iż epizod zadebiutuje na Netfliksie 7 stycznia (w Polsce w nocy z 7 na 8 stycznia). I choć o wyczekiwanej godzinie serwery wykryły duży ruch i znów odmówiły posłuszeństwa, nowy finał nie pojawił się w streamingu.Reklama


"Stranger Things": Sadie Sink komentuje finał. Co stało się z Nastką?


Sadie Sink gościła niedawno w programie "The Tonight Show Starring Jimmy Fallon". Odtwórczyni roli Max wyjawiła swoje zdanie na temat finałowego odcinka i losów Nastki, granej przez Millie Bobby Brown.


"Co myślę? Myślę, iż nie żyje" - odparła szczerze. Gwiazda uważa, iż perspektywa przedstawiona w opowieści Mike'a jest wyłącznie bajką, która miałaby ułatwić bohaterom i widzom pogodzenie się ze stratą.
"Uważam, iż opowieść Mike'a to po prostu jedna ostatnia historia. Wszyscy żegnają się z dzieciństwem, ale wcześniej słyszą tylko ostatnią bajkę i to tyle. [...] Taka jest moja interpretacja. Przepraszam" - dodała.
Zobacz też:
Ten serial to prawdziwy hit. Powstanie kolejny sezon
Idź do oryginalnego materiału