Ostatnie dwa dni, pomiędzy innymi płytkami z klimatów m.in. industrial metalowych towarzyszy mi
Inde$troy. Dojebany płyt w sześcian, od rozkręcającego się początku do gasnącego zamykacza. Niesamowity klimat. Odjechany, z jednej strony na wskroś przesycony industrialem, z drugiej crustowo-stenchowy. Nie słyszałem nigdy nic innego, co nagrali, ale ten album poprzeczkę oczekiwań zawiesił mega wysoko. Inna sprawa, iż nie słyszałem też nigdy nic innego, co brzmiałoby w taki sposób, jak ta płyta. Miejsce na liście w "ulubionych industrial metalach" u Dudusia mają zapewnione dożywotnio.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 13 min. temu