To historia jak z filmu: w 1998 r. grupa System of a Down została przez polskich fanów wygwizdana. Grała wtedy przed legendą thrash metalu, zespołem Slayer. Konserwatywni metalowcy nie docenili eksperymentalnego charakteru twórczości Ormian i w stronę sceny poleciały różne przedmioty. W tym roku formacja zagra dwa koncerty na wyprzedanych PGE Narodowym.
Historia System of a Down jest jak z amerykańskiego snu
Dzieje System of a Down to opowieść, która powinna zostać zekranizowana: czwórka Ormian robi w USA oszałamiającą karierę. Początkowo są przez fanów metalu wygwizdywani, by po paru latach zostać gwiazdami rocka.
A wszystko zaczęło się od debiutu, skromnie zatytułowanego po prostu "System of a Down". Muzyka na nim zawarta stanowiła miks metalu i bliskowschodniego folku. Całość pomógł muzykom zarejestrować w studiu legendarny producent Rick Rubin. To on też sprawił, iż ci na trasę promującą wydawnictwo pojechali z innymi jego wychowankami: metalowcami ze Slayera.
Dalsza część artykułu poniżej.
Właśnie w czasie tego tour zespół trafił do Polski, gdzie 28 października 1998 r. został w Spodku wybuczany przez fanów gwiazdy wieczoru. System of a Down wyprzedzał jeszcze wtedy swoje czasy. Na debiucie znalazły się utwory, które do dziś powracają w czasie koncertów grupy: choćby "War?" czy ballada "Spiders". Najlepsze miało jednak dopiero nadejść.
Wielki sukces SOAD, czyli "Toxicity"
Przełomem w karierze Ormian okazała się druga płyta, "Toxicity", z 2001 roku. Album zawierał już niemal same hity – o ile oczywiście ktoś lubi tego typu, egzotyczno–metalowe granie.
Na żywo zespół chętnie powraca do tego materiału, grając czy to power–balladę "Aerials", nagranie tytułowe czy wreszcie największy przebój grupy "Chop Suey". Z pewnością na PGE Narodowym nie pojawi się nikt, kto nie zna każdej nuty z całej "Toxicity"!
Dwie płyty, spora dawka przebojów
Co zespół mógł zrobić po tak wielkim sukcesie, jakim okazała się jego płyta? Oczywiście ruszył w trasę i cieszył się życiem gwiazd rocka. niedługo potem na rynku okazało się kolejne jego wydawnictwo "Steal This Album", zawierające "odrzuty" z sesji nagraniowych do dwóch poprzednich albumów.
W końcu należało jednak nagrać coś nowego. I tak w 2005 roku grupa wydała aż dwa albumy, które łączyć ma jeden koncept (czyli zrobiła coś podobnego, co w latach 90. Guns N' Roses z "Use your Illusion I" i "Use your Illusion II"): "Mezmerize" i "Hypnotize".
Właściwie porównania do Gunsów na tym się nie kończą: System of a Down też spuścili na swoich bliźniaczych płytach z tonu. Tym razem postawili na ballady i wolniejsze tempa, bliższe rockowej muzyce, a nie metalowemu szaleństwu, za które pokochali ich fani "Toxicity". Nie oznacza to jednak, iż oba krążki nie są warte uwagi. To przez cały czas popis świetnego songwritingu!
Na "Mezmerize" i "Hypnotize" kończy się płytowa dyskografia grupy, która od lat nie potrafi nagrać nic nowego, koncentrując się na okolicznościowych koncertach i trasach, na których celebruje swoje wielkie dziedzictwo.
Koncerty System of a Down w Polsce odbędą się 18 i 19 lipca warszawskim PGE Narodowym.





![Neurosis z nowym albumem. Post-metal na miarę naszych czasów [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/-/000MLYWD2RNXR0QQ-C461.jpg)







