Gdy książę mówi o rodzinie - to zdrada. Gdy mówi celebryta - to dojrzałość? Mechanizm jest zaskakujący

gazeta.pl 2 godzin temu
Konflikt Brooklyna Beckhama z rodzicami rozgrzał internet. Gdy upublicznił oskarżenia, od razu pojawiły się porównania do księcia Harry'ego i jego sporu z rodziną królewską. Jak na razie jednak syn Victorii i Davida może liczyć na duże wsparcie opinii publicznej.
Brooklyn Beckham jest skonfliktowany z rodzicami od dłuższego czasu. 19 stycznia zdecydował się opublikować mocne oświadczenie. Podkreślił, iż nie ma zamiaru godzić się z najbliższymi. "Nie jestem 'kontrolowany', po raz pierwszy w moim życiu, mówię sam za siebie" - mogliśmy przeczytać. "Moja rodzina nie szanuje mojej żony. (...) Dorastałem w ciągłym lęku i niepokoju. (...) Moja żona i ja chcemy uniknąć życia opartego na medialności, manipulacji i dyktowanego przez wizerunek publiczny" - pisał rozgoryczony syn Beckhamów. Internauci gwałtownie podzielili się w tej kwestii na dwa obozy - niektórzy stoją po stronie Brooklyna, inni patrzą przychylniej na jego rodziców. Medialny konflikt mocno przypomina ten, który z własnymi bliskimi toczy od kilku lat książę Harry. Jednak Harry i Meghan Markle nie cieszą się zbyt dużą przychylnością, a komentarze na ich temat są zdecydowanie negatywne. Dlaczego w tych dwóch przypadkach mówimy o skrajnie różnym odbiorze?

REKLAMA







Zobacz wideo Co Brytyjczycy sądzą o nowej królowej Camilli oraz o zachowaniu Meghan i Harry'ego?



Brooklyn Beckham jest skonfliktowany z rodzicami. W podobnej sytuacji był książę Harry
Brooklyn Beckham poślubił Nicole Peltz w 2022 roku. Od tego czasu pomiędzy nim a jego rodzicami pojawił się konflikt, który staje się coraz bardziej medialny. Dziś syn piosenkarki i piłkarza nie chce mieć z nimi kontaktu, a Victoria i David Beckhamowie do tej pory nie skomentowali bezpośrednio sprawy. Sportowiec w najnowszym wywiadzie dla CNBC powiedział, iż "dzieci popełniają błędy, ale mają do tego prawo. Właśnie w ten sposób się uczą". Internauci się podzielili. Jedni stoją murem za Brooklynem i uważają, iż trudno byłoby wymyślić taką historię. Inni sądzą, iż syn Beckhamów jest nieszczery, a ponadto chce zwrócić na siebie uwagę. Dlaczego dwa obozy nie utworzyły się wtedy, gdy to książę Harry postanowił wraz z Meghan odejść z rodziny królewskiej?
Początek 2020 roku stał pod znakiem Megxitu. Wszystkie media żyły oświadczeniem, które opublikowali małżonkowie. gwałtownie jednak stało się jasne, iż internauci nie będą stali po stronie Harry'ego i Meghan. Para zaczęła bowiem ofensywę przeciwko royalsom, wyjawiając kolejne, poufne informacje. Zdecydowali się również na głośny wywiad u Oprah Winfrey. Zobaczyliśmy również ich serial zatytułowany "Harry i Meghan", który nie przyjął się dobrze. Aktorka doczekała się własnego show - "Z miłością, Meghan", który także był szeroko krytykowany.
Kolejną kwestią, która nie spodobała się opinii publicznej, jest spieniężanie wizerunku, który przez długi czas opierał się na kontrowersji i odcinaniu kuponów od royalsów. To z pewnością negatywnie działało na PR Harry'ego i Meghan, zwłaszcza iż rodzina królewska cieszy się ogromnym poważaniem. Co więcej, Sussexowie z pewnością mają świadomość tego, jak są postrzegani. Dowodem na to może być chociaż fakt, iż gdy Meghan zdecydowała się wrócić na Instagram, zablokowała na profilu możliwość publikowania komentarzy.


Brooklyn Beckham "skończy" jak książę Harry?
Zaskakują również kolejne ruchy księcia Harry'ego. Deklaruje chęć naprawienia relacji, spotkał się z ojcem, jednak pod koniec 2025 roku znowu wbił szpilę brytyjskiej monarchii. Problemem jest również nastawienie Meghan do rodziny królewskiej. Markle nie ma zamiaru rezygnować z obecnego życia, które ułożyła sobie w Stanach Zjednoczonych.



Czy tak może być w przypadku Brooklyna Beckhama? Nie da się ukryć, iż syn celebryckiej pary nie gryzie się w język, pisząc o problemach z rodzicami. To przyciąga uwagę mediów, ale jak wiadomo - niedługo znajdzie się bardziej interesujący temat, a o konflikcie na pewien okres zapomnimy. Czy pierworodny syn wokalistki i sportowca zdecyduje się jednak na ciągłe nagłaśnianie sprawy? jeżeli pójdzie w ślady księcia Harry'ego, jego wizerunek może na tym ucierpieć.


Psycholożka wprost o sprawie Brooklyna Beckhama i księcia Harry'ego
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy psycholożkę, Magdalenę Chorzewską. Już na wstępie podkreśliła, iż jest to kwestia narracji. - To, iż sprawa Harry’ego częściej wygląda jakby wszyscy byli przeciwko niemu, a u Beckhamów ludzie dzielą się na obozy, wynika głównie z tego, jak mózg i media układają takie historie - podkreśliła. - W konflikcie Harry’ego w tle jest monarchia jako instytucja. Dla wielu osób to automatycznie uruchamia myślenie: tradycja, obowiązek, stabilność. Kiedy ktoś odchodzi i mówi publicznie o kulisach, część odbiorców widzi to jako nielojalność wobec systemu, a nie tylko konflikt rodzinny. Do tego przez lata było mnóstwo materiału: wywiady, książka, oświadczenia, komentarze. Ludzie mają poczucie, iż "znają sprawę", więc łatwiej im twardo stanąć po jednej stronie - wyjaśnia ekspertka.
Psycholożka zauważyła również, iż u Beckhamów nie ma instytucji, a sama rodzina jest marką. - Tu dokładnie o to chodzi: jedni czytają to jak historię o granicach i dorosłości - dorosłe dziecko ma prawo się odciąć - a inni jak atak na rodzinę i publiczne pranie brudów - podkreśla Chorzewska. - Jest też typowy społeczny odruch: kiedy pojawia się żona w tle, część ludzi automatycznie dopisuje wątek "ktoś go ustawia" albo "to ona miesza", choćby jeżeli nie ma na to twardych dowodów. To gwałtownie robi dwa obozy. Za i przeciw. A przecież nikt z nas nie ma pojęcia, co się tam zadziało i możemy na bazie szczątkowych informacji w mediach snuć domysły - tłumaczy Chorzewska. - Przestrzegam przed tym i radzę zająć się swoim życiem, bo w każdej rodzinie, choćby takiej niemedialnej, mogą pojawić się trudności z separacją, z granicami i szeroko pojętą lojalnością rodziną - podsumowuje psycholożka.
Idź do oryginalnego materiału