Foo Fighters – Your Favorite Toy – recenzja albumu. Czy w końcu wygrali walkę z Foo?

popkulturowcy.pl 3 godzin temu

Ostatnie lata nie były najlepsze dla zespołu Foo Fighters. Na albumie But Here We Are z 2023 roku zespół pokazał, jak radzi sobie z przygniatającą rzeczywistością. Muzycy zmierzyli się ze śmiercią bliskich – perkusisty Taylora Hawkinsa oraz matki Dave’a Grohla, Virginii. Ich nowy album, Your Favorite Toy, uczy, iż przez wszystko, co przyniesie nam los, da się przebrnąć.

Album Your Favorite Toy, oprócz żałoby, przywołuje również czasy kontrowersji. Dave, którego przez lata uznawano za najmilszego człowieka na scenie rockowej, na Instagramie przyznał się do zdrady żony. W 2025 roku zespół rozstał się także z perkusistą Joshem Freese’em. Jego miejsce zajął Ilan Rubin, wcześniej związany z równie ikonicznym zespołem Nine Inch Nails. W utworze If You Only Knew Grohl przytacza wszystko to, co zostało o nim powiedziane, przedstawiając własną perspektywę. Najmocniej słychać to w refrenie:

If you only knew (If you only knew)
If you only knew (If you only knew)
Maybe you’d feel the way I do
If you only knew

Mimo wszystkiego, co wydarzyło się od premiery ostatniego albumu, Foo Fighters na dwunastej płycie odzyskują równowagę. Żałoby nie da się po prostu dusić w sobie – trzeba nauczyć się z nią żyć. Dave śpiewa o tym w utworze Window. Utrzymany jest on w klimacie, który w nostalgiczny sposób przypomina rock lat 90. Przywodzi na myśl nie tylko starszą twórczość Foo Fighters, ale także twórczość zespołów takich jak Pearl Jam.

Your Favorite Toy utrzymuje nostalgiczny klimat również dzięki sposobowi nagrywania płyty. Album brzmi, jakby został nagrany przez grupę znajomych w garażu, zwłaszcza w utworze tytułowym. Na duży plus wypadają efekty nałożone na głos Grohla – nadają one piosence chaotycznego charakteru. Według mnie utwory, w których nie słychać ludzkich błędów, brzmią po prostu nudno. Dobrze widzieć, iż zespoły przez cały czas tworzą muzykę z uczuciem, a nie z myślą o dopracowaniu jej do absolutnej perfekcji. Your Favorite Toy to najlepsza piosenka na całej płycie właśnie ze względu na produkcję.

Na albumie, który przywraca styl muzyki lat 90., która jest żywa i spontaniczna, można by pomyśleć, iż wszystkie instrumenty dostaną szansę, by zabłysnąć. Niestety dzieje się tak tylko w niektórych utworach. Jednym z niewielu momentów, w których instrumentaliści wychodzą na pierwszy plan, jest utwór Window. Tam melodia doskonale współgra z gitarą, która stanowi największy atut piosenki. Zapętlająca się linia melodyczna łatwo zapada w pamięć i trudno o niej zapomnieć. Instrumenty mają swoje pięć minut zwykle pod koniec utworów, w ostatnich kilku sekundach – jak w Amen, Caveman, gdzie gitara i perkusja tworzą mocne, chaotyczne zakończenie.

Mimo silnego atutu, jakim jest sposób produkcji, uważam, iż album pozostawia pewien niedosyt. Może to wynikać z jego długości – moim zdaniem jest po prostu za krótki. W 36 minut Foo Fighters zmieścili dużo dobrej muzyki, jednak brakuje mi większej liczby utworów w stylu Caught in the Echo czy Your Favorite Toy. Czuję niedosyt czasu spędzonego z tym albumem. Po przesłuchaniu całości moją pierwszą myślą było: „To już koniec?”. Your Favorite Toy tworzy poczucie immersji, które niestety kończy się zbyt szybko, by w pełni się w nim zanurzyć.

fot. RCA Records

Your Favorite Toy to album, którego potrzebowaliśmy od Foo Fighters, zwłaszcza po ostatnich kontrowersjach. Zespół wraca tu do swoich korzeni – do muzyki granej na żywo, garażowej, surowej. Do melodii, które nie są perfekcyjne ani idealnie wygładzone. Mimo, iż nie każdy członek zespołu ma tu przestrzeń, by w pełni zabłysnąć, Foo Fighters stworzyli coś, co brzmi jak muzyka, którą pokazywał mi tata, gdy byłam mała. Teraz w końcu miałam okazję poczuć, jak to jest odkrywać taki rodzaj muzyki z pierwszej ręki. To album, którego powinno się słuchać głośno, a gdy przyjdzie na to czas, przekazać krążek Your Favorite Toy kolejnemu pokoleniu.


fot. główna: RCA Records

Idź do oryginalnego materiału