Zgodnie z doniesieniem Wirtualnych Mediów w marcu ruszy pozew dotyczący ochrony dóbr osobistych, z powództwa Jakuba Wątora. Dziennikarz na autorskim kanale na YouTubie omówił kebabowy biznes Filipa Chajzera, co spotkało się z ostrą reakcją byłego dziennikarza TVN. Jak podaje serwis, Chajzer miał udostępnić numer telefonu dziennikarza, co przyniosło falę nieprzyjemnych komunikatów kierowanych do Wątora. Chajzer utrzymywał także, iż dziennikarz miał nękać jego pracowników w celu pozyskania na niego "haków". O komentarz w sprawie poprosiliśmy zarówno Filipa Chajzera, jak i Jakuba Wątora.
REKLAMA
Zobacz wideo Zapytaliśmy Chajzera o Rozenek. Krótko, ale na temat
Filip Chajzer i Jakub Wątor spotkają się w sądzie. Prawnik dziennikarza komentuje
Filip Chajzer w rozmowie z nami przekazał, iż sprawą zajmuje się kancelaria prawna. - Moje życie jest na tyle wartościowe, iż nie mam na to choćby centymetra przestrzeni - powiedział. - Po katolicku panu Wątorowi życzę spokoju ducha i miłości. Oby dobry Bóg kiedyś dał mu to znaleźć - uzupełnił. Więcej informacji dotyczących konfliktu otrzymaliśmy od mecenasa Chajzera Mikołaja Chałasa, który wyjaśnił nam na początku, czego dotyczy sprawa.
- Pozew wniesiony przez pana Jakuba Wątora dotyczy ochrony dóbr osobistych, które w jego ocenie miały zostać naruszone przez pana Filipa Chajzera poprzez wypowiedzi oraz publikacje zamieszczane w przestrzeni publicznej. Powód twierdzi, iż wypowiedzi te miały charakter obraźliwy oraz prowadziły do eskalacji negatywnych reakcji ze strony osób trzecich. Pan Jakub Wątor wskazuje również na kwestię udostępniania jego danych kontaktowych oraz na rzekome inspirowanie zachowań innych użytkowników internetu, co w jego ocenie miało prowadzić do naruszeń jego dóbr osobistych - zaznaczył mecenas.
Chajzer nie zgadza się z tym, co przedstawia Wątor. - W szczególności nasz klient kwestionuje twierdzenie, jakoby był inicjatorem lub prowodyrem sporu. Przeciwnie, złożona do Sądu odpowiedź na pozew szczegółowo wskazuje, iż to pan Filip Chajzer od dłuższego czasu był adresatem licznych, publicznych publikacji pana Wątora, które miały charakter zaczepny i jednostronnie negatywny, a w ocenie naszego klienta wykraczały poza granice rzetelnej działalności dziennikarskiej oraz dopuszczalnej krytyki - dowiadujemy się od mecenasa. Utrzymuje, iż medialne reakcje Chajzera były "reaktywne i obronne". Zwraca uwagę, iż w publikacjach Wątora nie zabrakło "wrażliwych i prywatnych aspektów" z życia Filipa Chajzera, jak na przykład wątek tragicznie zmarłego syna. Chajzer jasno postrzega działania Wątora za prowokację. - Część tych publikacji, zdaniem naszego klienta, nie spełniała standardów obiektywnego informowania, a ich wydźwięk był wyłącznie negatywny - uzupełnił mecenas.
Przedstawiciel Chajzera zwrócił uwagę na kwestię rozpoznawalności klienta. - Warto podkreślić, iż choćby status osoby publicznej nie oznacza zgody na prowadzenie wobec niej agresywnej działalności polegającej na systematycznym stawianiu jej w negatywnym świetle, niezależnie od okoliczności komentowanego wydarzenia. Tego rodzaju działania w naszej ocenie nie mieszczą się w standardach działalności dziennikarskiej i nie powinny korzystać z ochrony prawnej - dodaje mecenas zaznaczając, iż być może Chajzer podejmie inne kroki prawne w sprawie konfliktu.
Jakub Wątor potwierdza pozew przeciwko Filipowi Chajzerowi. "Tego wszystkiego było za dużo"
O komentarz w sprawie do informacji podanych przez Wirtualnemedia.pl poprosiliśmy również Jakuba Wątora. Potwierdził, iż sprawa trafiła do sądu. Na początku dziennikarz przypomniał o zasięgach celebryty. - Filip Chajzer ma 800 tys. obserwujących na Instagramie i ponad milion na Facebooku. Sam ujawnił im wszystkim, z jaką sprawą zgłosił się do mnie informator z jego firmy. I dlatego, iż ktoś się do mnie zgłosił, Chajzer postanowił mnie atakować - przedstawił nam Jakub Wątor. Przeszedł następnie do kwestii rzekomych wyzwisk w sieci i ujawnienia danych osobowych.
- Wyzywał od mend, stalkerów, wrzucił kilkanaście moich zdjęć, przybliżony adres i dwukrotnie mój numer telefonu, podczas gdy ja publicznie milczałem. Straszył prawnikiem, mówił, iż zgłasza mnie na policję, ale nigdy tego nie zrobił. Tego wszystkiego było za dużo, zwłaszcza iż dochodziły jeszcze wulgarne wiadomości od jego fanów. Dlatego w marcu spotkamy się w sądzie z inicjatywy mojej i pomagającej mi kancelarii GWLEX - uzupełnił Jakub Wątor.




