7 czerwca Fight Club Łomża został zaatakowany przez nieznanych sprawców. Pomieszczenia klubu oblano kwasem masłowym, wybito szyby, a znajdujące się wewnątrz wyposażenie zostało poważnie zniszczone. Szczególnie bolesne było to, iż zaledwie rok wcześniej właściciel klubu przeprowadził remont i zainwestował w nowe wyposażenie.
- W tamtym roku miałem remont, zakupione nowe maty, a teraz wszystko było do wyrzucenia - wspomina Damian Zorczykowski, właściciel i trener Fight Club Łomża.
Straty były ogromne. Sama mata wraz ze ścianami to koszt około 67,5 tys. zł. Zniszczeniu uległa sala, która miała być miejscem treningów dzieci, młodzieży i dorosłych.
Zorczykowski jednak nie zamierzał się poddać.
Przecierpiałem, ale wracam, walczę, nie poddam się - mówi.
Zamiast końca - nowy początek
Po ataku klub znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Pomoc przyszła jednak z wielu stron. Rus














