Chciałbym dziś opowiedzieć o swoim pierwszym doświadczeniu kinowym, które nauczyło mnie, jak trzymać na wodzy własne oczekiwania i ekscytację. Była to lekcja pokazująca, iż do adaptacji ulubionych dzieł warto podchodzić z dozą sceptycyzmu.W wieku dwunastu lat nie chodziłem zbyt często do kina. Prawdopodobnie zdarzyło się to zaledwie kilka razy – głównie za sprawą szkolnych wycieczek lub seansów bajek, których dziś już choćby nie pamiętam. Jednak rok 2012 przyniósł trzy wizyty w kinie, które zapadły mi w pamięć. Mowa o pierwszej części Hobbita,...