Epicka opowieść o podboju Marsa. Satysfakcjonująca podróż do ostatniej minuty

swiatseriali.interia.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"W tym sezonie mieszkańcy Marsa walczą o niepodległość. To sezon pełen konfliktu, co prowadzi bohaterów przez kolejne odcinki do końca sezonu - rozszerzony punkt kulminacyjny, gdzie wyścig jest napięty do samego końca. Nie powiem, co się wydarzy, ale to satysfakcjonująca podróż do ostatniej minuty" - opowiada Mireille Enos o najnowszym sezonie serialowej, kosmicznej epopei. Co jeszcze czeka fanów w piątej serii "For All Mankind"?


"For All Mankind" jest uznawany za jeden z najlepszych seriali science fiction ostatnich lat. Wielowątkowa historia opowiedziana na przestrzeni kilkudziesięciu lat rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości, w której wyścig kosmiczny zakończył się inaczej.
W serialu została przedstawiona alternatywna wersja historii - twórcy pokażą, jak wyglądałby świat, gdyby wyścig kosmiczny między Stanami Zjednoczonymi, a ZSRR (lata 1957-1975) nie skończył się i trwał do dzisiejszych czasów.


W piątym sezonie kosmicznej epopei Apple TV do obsady dołączyła Mireille Enos. Aktorka z ogromnym doświadczeniem jest znana szerokiej publiczności z uznanego serialu kryminalnego, który stał się zresztą przełomem w jej karierze.Reklama
Mowa tu o kultowym "Dochodzeniu" ("The Killing") - amerykańskiej wersji szwedzkiej produkcji. Enos wcieliła się w postać Sary Linden w 44 odcinkach. Partnerował jej Joel Kinnaman, czyli Ed Baldwin z "For All Mankind".
Mireille Enos na przestrzeni ostatnich lat zagrała również w takich produkcjach jak "Blef", "Electric Dreams", "Dobry omen", "Hanna" czy zeszłoroczna "Grupa zadaniowa" HBO. W najnowszych odcinkach "For All Mankind" wciela się w postać Celii Boyd i ponownie spotyka się, już trochę bardziej za kulisami, z Joelem Kinnamanem.


Katarzyna Ulman, Interia: Piąty sezon "For All Mankind" w pełni, do finału coraz bliżej. Jak dołączyłaś do obsady najnowszej serii i co przyciągnęło cię w scenariuszu tej kosmicznej epopei?
Mireille Enos: Mój drogi przyjaciel, Joel Kinnaman, grał w "For All Mankind" od samego początku i uwielbia ten serial, o czym zresztą często opowiadał. Zakochał się w wykreowanym świecie, uwielbiał zaangażowanych w produkcję ludzi, scenariusz. Pracowałam nad kilkoma innymi projektami, kiedy otworzyło się okienko. Miałam czas. Kiedy szukano kogoś do tej roli w nowym sezonie, pomyśleli o mnie. Wydawało mi się, iż to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe; iż dostanę możliwość zagrania w serii, która jest tak droga wielu widzom. W końcu serial ma olbrzymią bazę fanowską i gra w nim jeden z moich przyjaciół. Później odbyłam kilka rozmów z naszymi showrunnerami - Mattem [Wolpertem - przyp. red.] oraz Benem [Nedivim - przyp. red.] - to naprawdę inteligentni, zabawni i wspaniali ludzie. kooperacja z nimi była przyjemnością.
Nie zagraliście razem, z wiadomych względów, razem w żadnej scenie, ale mieliście okazję spotkać się za kulisami czy na planie?
- Często przebywaliśmy razem na planie, ze względu na to, iż graliśmy sceny rozgrywające się na Marsie. Nie mieliśmy razem scen, oczywiście, ale byliśmy raz przed kamerą w jednej małej scenie, jego bohater był wtedy nieprzytomny. Ale tak, widywaliśmy się. Tak naprawdę, to pierwszego dnia na planie byłam trochę zestresowana - wchodziłam w duży świat, który był w ruchu już od dłuższego czasu, ale był ze mną Joel i rozmawialiśmy. Pomógł mi się zrelaksować.
Byliście razem wspaniali w serialu "Dochodzenie" i w kilku odcinkach "Hanny". Wracając do "For All Mankind", co czyni Celię interesującą bohaterką do zagrania? Co ją wkurza, jakie są jej motywacje?
- Wprowadzenie jej do historii było bardzo ciekawe, ponieważ często dostajesz do zagrania postacie, które mają poczucie przynależności, posiadają pewną władzę, wiedzą, w czym są dobre. Celia jest tego przeciwieństwem. Nie wierzy, iż jest w czymkolwiek dobra. Jest nowa na Marsie, nie zna tamtejszej kultury. Tak naprawdę stara się być niewidzialna. Chce odbębnić godziny, iść do domu i pójść spać.
- Na początku jest więc bardzo samotna. Jednak czasami, wbrew zdrowemu rozsądkowi, nie umie się zamknąć, o ile widzi niesprawiedliwość. Kiedy dochodzi do morderstwa, nie może się powstrzymać i stara się wyjaśnić sprawę. Naciska i naciska. Jej partner z kolei mówi, żeby zostawiła wszystko w spokoju. To samo słyszy od szefa. Ona jednak nie jest w stanie tak zostawić tej sprawy, co pozwala jej na zdobycie pewnej władzy - to jej wątek na przestrzeni sezonu.
W ten piątek kolejny odcinek. Co czeka nas w drugiej połowie sezonu?
- W tym sezonie mieszkańcy Marsa walczą o niepodległość. To sezon pełen konfliktu, co prowadzi bohaterów przez kolejne odcinki do końca sezonu - rozszerzony punkt kulminacyjny, gdzie wyścig jest napięty do samego końca. Nie powiem, co się wydarzy, ale to satysfakcjonująca podróż do ostatniej minuty.
Patrząc na cały sezon, co było najbardziej intrygującą sceną, w jakiej wzięłaś udział w tym sezonie?
- Jest kilka scen bitewnych, w których w trakcie kręcenia na planie przebywało prawie stu kaskaderów, nie za kulisami, ale na samym planie. Obserwowanie ich wspólnej pracy, bo wiesz niektóre sceny choreografii są kręcone osobno... Obserwowanie z boku prawie setki współpracujących ze sobą atletów i przyglądanie się, jak tworzą razem scenę bitwy było naprawdę porywające.
Zobacz też: Przeklęta wyspa atrakcją turystyczną. Zdradzają kulisy głośnego serialu
Idź do oryginalnego materiału