Emerytury z USA mogą mu pozazdrościć! Aleksander z "Sanatorium miłości" zaskakuje wyznaniem

gazeta.pl 1 godzina temu
Aleksander z "Sanatorium miłości" spędził sporą część życia w USA. Po powrocie do Polski ma nie tylko wspomnienia, ale i finansowe bezpieczeństwo. Sami się przekonajcie.
"Sanatorium miłości" to hit TVP, w którym seniorzy szukają drugiej szansy na miłość i nowych znajomości. W marcu wystartował ósmy sezon show, a widzowie poznali kolejnych uczestników z ciekawymi historiami. Wśród nich jest Aleksander, który gwałtownie zwrócił uwagę swoją pogodą ducha i barwną przeszłością. Jak się okazuje, sporą część życia spędził w Stanach Zjednoczonych, skąd wrócił do Polski z bagażem doświadczeń i stabilną emeryturą.

REKLAMA







Zobacz wideo Uczestnicy "Sanatorium miłości" i presja kamery



"Sanatorium miłości". Kim jest Aleksander z ósmego sezonu?
Za jego decyzją o udziale w programie stoją bardzo osobiste doświadczenia. Aleksander otwarcie mówi, iż z czasem coraz bardziej doskwierała mu samotność. Nie szuka jednak wyłącznie towarzystwa, ale prawdziwych emocji i relacji, która nada jego codzienności nowy sens. - Pomyślałem sobie: a choćby przygoda, może się coś przydarzy w moim życiu takiego, co spowoduje, iż te motylki w brzuchu (…) zaczną działać tak, iż wreszcie poczuję, iż będę chciał kogoś wziąć za rękę i powiedzieć: chodź, spróbujmy iść przez życie razem - przekazał Aleksander, o czym czytamy w "Fakcie". Po śmierci żony związał się z pewną majętną kobietą, ale ten związek nie przetrwał próby czasu.
Ogromny wpływ na jego życie miał wieloletni pobyt w Stanach Zjednoczonych. Od 1984 roku, z przerwami, pracował tam jako kierowca ciężarówki, dzięki czemu zobaczył niemal cały kraj - odwiedził wszystkie stany poza Alaską. Jak przyznaje, była to ciężka praca, ale dała mu stabilność i cenne życiowe doświadczenie.


"Sanatorium miłości". Aleksander wyznał prawdę o emeryturze
Temat finansów uczestnika po powrocie do Polski budzi spore zainteresowanie. Sam Aleksander nie kryje, iż to właśnie lata pracy w USA dały mu zabezpieczenie na długo. - Tak, oczywiście, jestem obywatelem amerykańskim od 2015 roku, więc wypracowałem sobie tę emeryturę tam - powiedział. Choć o szczegółach mówi niechętnie, jasno sugeruje, iż może żyć bez większych zmartwień.
- Da się żyć. To znaczy inaczej, mężczyźni o kobietach i pieniążkach nie rozmawiają, bo to po prostu mają dżentelmeni - przekazał Aleksander. Dziś znów jest w Polsce i, jak sam podkreśla, nieprzypadkowo wybrał właśnie Kraków - miasto, z którym łączą go rodzinne korzenie. - Kraków to magiczne miejsce. Jestem trzeciopokoleniowym mieszkańcem tego miasta - zaznaczył.
Idź do oryginalnego materiału