Dziwny tekst o filmach dla młodych

aleksandra.jursza.net 10 godzin temu

Dzień dobereł.

– Co za g… kręcą i dlaczego? – pyta wielu boomerów, patrząc na „Pieprzyć Mickiewicza” i „Za duży na bajki”. Oba filmy są dla młodzieży i oba zapoczątkowały trylogię.

W tym, iż „Pieprzyć Mickiewicza” wcale nie jest polską wersją „Młodych gniewnych”. To znaczy, w jakimś mierze JEST – bo totalnie, do zbuntowanej młodzieży przychodzi nauczyciel płci męskiej, Jan Sienkiewicz i robi im rewolucję w głowach. Ale ta historia została stworzona na kanwie niemieckiej, filmowej trylogii „Fuck ju Goethe”, znanej w Polsce jako „Szkolna imprezka”. I być może na tym podobieństwa się skończyły.

Przyznam, iż w słodkich treściach ostatnio przeholowałam, więc postanowiłam je ograniczyć. Dlatego zupełnie ominęłam sprawdzanie „Za duży na bajki” – być może błędnie – i skupiłam się na „Pieprzyć Mickiewicza”.

Otóż, nie są to paździerzowe filmy. Znaczy: dla starych zgredów po trzydziestce może i są. Bo zbyt naiwne i bajkowe. Ba, często sami mówią, iż „eee młodzież już dzisiaj się tak nie zachowuje”. Czyżby?

Bo po tym, jak dwie laski po wyjściu z „Za duży na bajki 3” robiły breakdanca, miałam wrażenie, iż boomerzy są bardziej boomerscy w pisaniu „jakieś to zachowanie młodych w filmie jest przestarzałe”, niż by się wydawało.

Dlatego najpierw pozwolę sobie na 2-3 zdania dla dwóch pierwszych części „Pieprzyć Mickiewicza”, a potem oddam głos młodym.

Jak dla mnie, jedynka „Pieprzyć Mickiewicza” była najbardziej sztampowa, co nie zmienia faktu, iż miło się to oglądało. Kolorowe kadry, i było widać w bohaterach jakąś fajną energię, która pozwoliła widzowi dokończyć seans. To dla mnie bajka, mało prawdopodobna, ale – ja jestem boomerem przed 40-tką, więc idziemy do dwójeczki.

Druga część „Pieprzyć Mickiewicza” jest o tyle ciekawym przypadkiem, iż obarczona jest lewacką propagandą. A przynajmniej na mieście tak mówią. Do naszej klasy III B – najgorszej ze wszystkich klas – dołącza Korek. Korek ma ten problem, iż nie tylko jest inny z zasady, on się inaczej zachowuje, niż reszta. W trakcie okazuje się, iż ma autyzm. Młodzi choćby nie zadają pytań, o co chodzi z dziwacznością chłopaka, po prostu z miejsca przyjmują go jak swojego. I ten motyw – LEWACKI pomysł – bardzo mi się spodobał. To on nadaje charakteru temu filmowi i sprawia, iż chce się go oglądać.

Jak wieść miejska niesie, nastolatkom najbardziej spodobała się najnowsza odsłona „Pieprzyć Mickiewicza”.

ODDAĆ GŁOS MŁODYM

Nie jesteśmy ani Hollywoodem, ani Bollywoodem. Nie kręcimy filmów na potęgę, ale nasze rodzime kino wyraźnie próbuje innych rzeczy, niż tylko komedie romantyczne. To dobrze, choć dla młodych może przez cały czas jest to za mało. Bo 6 filmów w ciągu trzech lat? I co dalej?

Na dodatek złego, te wytwory niekoniecznie są dobre. Ale… to dla boomerów nie są dobre. Gdy zapytałam na threadsie, odpowiedzi były takie: „UWIELBIAM OBA FILMY”, „SĄ ZAJEBISTE”.

Rzecz jasna, może tak być, bo po prostu filmy dla niemieckiej czy amerykańskiej młodzieży niekoniecznie są tak utożsamiające, jak filmy dla młodzieży polskiej.

– Moja nastoletnia córka obejrzała dwie pierwsze części obu tych serii i stwierdziła, iż gówno niesamowite, szkoda czasu – napisała mi na threadsie to.ewka.zaczela. – Z polskich filmów dedykowanych młodzieży w ostatnich latach podobał jej się Fanfik. Ale generalnie polskie kino jej nie leży. Ostatnio nadrabia stare serie horrorów – Krzyk, Oszukać przeznaczenie, Koszmar Minionego Lata.

Z kolei natalkaisok stwierdziła tak: – „Za duży na bajki” to był naprawdę dobry film, ale Mickiewicz nie siadł mi z każdym filmem. Miałam wrażenie, jakbym oglądała biedną wersję amerykańskich filmów z Disneya i w sumie już trudno mi było wkręcić się w fabułę po 1 filmie.

A gumis.06 nie ma litości dla „Pieprzyć Mickiewicza”: – Ja oglądałem wszystkie 3 części „Pieprzyć Mickiewicza” i wszystkie są kijowe, ale tylko pierwsza część jakkolwiek znośna. (…)

Jednak znaczna większość komentarzy brzmi tak: „UWIELBIAM TE FILMY”. Na pytanie, dlaczego, przychodzi nam odpowiedź od C., która zdecydowała się tak o tym rozpisać:

– Pieprzyć Mickiewicza, to film dla młodzieży, w którym jest dużo przekazu. Co prawda, są tam używane wulgaryzmy, ale można na to przymknąć oko. Cenię [go] też za to, iż jest bardzo interesujący i interesujący. Nauczył mnie, iż grupa znajomych to nie tylko wspólne wspomnienia, to również szczerość, zaufanie i pomoc.

Mój mózg: „czekaj, film nauczył?”.

Jako boomer wyjątkowo łatwo jest zapomnieć, iż kultura – zwłaszcza ta wartościowa – niesie ze sobą jakiś przekaz, naukę. Bo dorośli są odporni na naukę przez kulturę, ale jak widać – młodzi nie.

Dlatego posta tego dedykuję przede wszystkim młodym. Chciałabym, żebyście z niego wynieśli to: każdy ma swój gust i każdemu może się podobać co innego. choćby paździerz. Dlatego nie bijcie się o to, iż Wasza opinia jest najważniejsza i iż tylko Wy macie rację. Bo tak nie jest – jak widać, choćby wśród nastolatków jest różnica zdań. I to jest piękne, bo właśnie te RÓŻNICE czynią nas wszystkich ludzkimi, a mało tego… przez nie właśnie możemy się uczyć dyskutować o filmach czy kulturze w ogóle. Bądźcie więc mądrzejsi od starych zgredów, boomerów, czy jak tam nazywacie dzisiejszych 30-40-więcej-latków i… dyskutujcie między sobą, czy dane filmy są do dupy, czy nie i dlaczego.

Powodzenia!

Idź do oryginalnego materiału