Dzień, w którym dowiedziałam się, iż moja siostra wychodzi za mojego byłego męża.
Byłam mężatką przez siedem lat. Mieszkaliśmy razem od młodości. Urządziliśmy swoje gniazdo kupiliśmy meble, krok po kroku układaliśmy życie, wszystko wydawało się adekwatne. Dopóki nie odkryłam, iż jest inna kobieta. Zaczęły się tajemnicze wiadomości, dziwne harmonogramy, usprawiedliwienia. Kiedy skonfrontowałam go z tym wszystkim, przyznał się. Powiedział, iż nie jest już ze mną szczęśliwy. Rozwiedliśmy się. Byłam zdruzgotana i wtedy całkowicie się zamknęłam odsunęłam się od niego i od całej rodziny. Wyjechałam z Polski, urwałam wszelki kontakt z bliskimi.
Nie miałam pojęcia, co się u niego dzieje. Zablokowałam go we wszystkich możliwych mediach. O nikogo nie pytałam, nikt mi o nim nie wspominał. W mojej głowie nie było go już w rodzinie.
Po powrocie do kraju powoli zaczęłam odbudowywać relacje z rodziną. Spotkania na imieninach, rodzinne obiady, czasem rozmowa przez telefon. Nikt nie sugerował, iż cokolwiek jest nie tak. Nic nie przygotowało mnie na to, co miało nastąpić.
Z siostrą Martą zawsze miałyśmy poprawny kontakt, ale nigdy szczególnie bliski. Rozmawiałyśmy, ale nigdy naprawdę o sobie.
Trzy miesiące temu zadzwoniła. Poprosiła, żebyśmy się spotkały. Umówiłyśmy się w kawiarni na Nowym Świecie. Kiedy przyszła, była wyraźnie zdenerwowana. Zaczęła od tego, iż wychodzi za mąż i chciałaby, żebym była jej świadkową.
Zapytałam o narzeczonego. Zamilkła na kilka sekund. Potem wymieniła imię.
To było imię mojego byłego męża Tomasza.
Poprosiłam, by powtórzyła. Powtórzyła. Wyjaśniła, iż od dwóch lat są razem. Dwa lata To znaczy, iż zaczęli się spotykać po moim rozwodzie. On nie tylko mnie zostawił poszedł do mojej siostry.
Zapytałam, czy rodzina wie. Odpowiedziała, iż tak. Na początku było im trudno, ale potem to zaakceptowali. Że Tomasz znów jest częścią rodziny, tylko w innej roli. I nie powiedzieli mi o tym wcześniej, bo nie wiedzieli jak, mając na myśli moje ciężkie emocjonalne stany.
Tego samego dnia zadzwoniłam do mamy. Potwierdziła, iż wszyscy wiedzieli i celowo nic nie powiedzieli, by uniknąć konfliktów. Prosiła, żebym zachowała się dojrzale i nie robiła problemów na rodzinnej uroczystości. Ślub już był w trakcie przygotowań i nikt nie chciał dodatkowego napięcia.
Odmówiłam bycia świadkową. choćby nie potwierdziłam obecności na ślubie.
Od tamtej pory kontakt z rodziną utrzymuję na minimum. Ślub się odbędzie, Marta przez cały czas jest z nim.
A teraz to ja jestem niedojrzała w oczach bliskich.
Czy to naprawdę możliwe, iż to ze mną jest coś nie tak?












