Dzień, w którym dowiedziałam się, iż moja siostra wychodzi za mąż za mojego byłego męża. Przez siedem lat byłam żoną. Mieszkaliśmy razem od młodości, wspólnie urządzaliśmy dom — kupiliśmy meble, wszystko było normalne. Rozwiedliśmy się, gdy odkryłam, iż ma inną. Znalazłam podejrzane wiadomości, dziwne grafiki, wymówki. Przyciśnięty, przyznał się do wszystkiego i powiedział, iż nie jest już szczęśliwy. Po rozwodzie byłam załamana i kompletnie zerwałam kontakt — zarówno z nim, jak i z całą rodziną. Wyjechałam za granicę i przestałam się odzywać do kogokolwiek. Przez ten czas nie miałam zielonego pojęcia, co dzieje się w jego życiu. Zablokowałam go i nie pytałam o niego. Moja rodzina także milczała — sądziłam, iż już nie ma go w ich życiu. Kiedy wróciłam, powoli zaczęłam znów nawiązywać kontakt z bliskimi — na urodzinach, rodzinnych obiadach, przez telefon. Nikt nie mówił nic niezwykłego. Nic, co przygotowałoby mnie na to, co się wydarzy. Z siostrą zawsze byłyśmy poprawne, ale nigdy bliskie. Rozmawiałyśmy, ale nie dzieliłyśmy się sekretami. Trzy miesiące temu zadzwoniła z wiadomością, iż musi się ze mną zobaczyć. Spotkałyśmy się w kawiarni. Była nerwowa. Powiedziała, iż wychodzi za mąż i chce, żebym była jej świadkową. Spytałam, kto jest jej narzeczonym. Przez chwilę milczała, a potem wypowiedziała jego imię. To był mój były mąż. Poprosiłam, żeby powtórzyła. Powtórzyła. Wyjaśniła, iż są razem od dwóch lat. Dwa lata… czyli ich związek zaczął się już po moim rozwodzie. On nie tylko mnie zostawił — związał się z moją siostrą. Spytałam, czy rodzina wie. Odpowiedziała, iż tak. Na początku było niezręcznie, ale potem wszyscy zaakceptowali sytuację. Jest znów w rodzinie — jako jej partner. Nikt mi nie powiedział, bo „nie wiedzieli jak”, mając na myśli „moje trudne okresy”. Tego samego dnia rozmawiałam z mamą. Przyznała, iż wszyscy wiedzieli. Celowo nie powiedzieli mi, żeby uniknąć konfliktów. Poprosiła, żebym była „dojrzała” i nie robiła zamieszania. Szykują już wesele i nie chcą napięcia. Odmówiłam bycia świadkową. Nie potwierdziłam przybycia. Od tamtej pory kontaktuje się z rodziną tylko sporadycznie. Ślub się odbędzie. Siostra przez cały czas z nim jest. A teraz według nich to ja jestem niedojrzała. Czy to możliwe, iż naprawdę to ja jestem tą niedojrzałą?

polregion.pl 1 tydzień temu

Dzień, w którym dowiedziałam się, iż moja siostra wychodzi za mojego byłego męża.

Byłam mężatką przez siedem lat. Mieszkaliśmy razem od młodości. Urządziliśmy swoje gniazdo kupiliśmy meble, krok po kroku układaliśmy życie, wszystko wydawało się adekwatne. Dopóki nie odkryłam, iż jest inna kobieta. Zaczęły się tajemnicze wiadomości, dziwne harmonogramy, usprawiedliwienia. Kiedy skonfrontowałam go z tym wszystkim, przyznał się. Powiedział, iż nie jest już ze mną szczęśliwy. Rozwiedliśmy się. Byłam zdruzgotana i wtedy całkowicie się zamknęłam odsunęłam się od niego i od całej rodziny. Wyjechałam z Polski, urwałam wszelki kontakt z bliskimi.

Nie miałam pojęcia, co się u niego dzieje. Zablokowałam go we wszystkich możliwych mediach. O nikogo nie pytałam, nikt mi o nim nie wspominał. W mojej głowie nie było go już w rodzinie.

Po powrocie do kraju powoli zaczęłam odbudowywać relacje z rodziną. Spotkania na imieninach, rodzinne obiady, czasem rozmowa przez telefon. Nikt nie sugerował, iż cokolwiek jest nie tak. Nic nie przygotowało mnie na to, co miało nastąpić.

Z siostrą Martą zawsze miałyśmy poprawny kontakt, ale nigdy szczególnie bliski. Rozmawiałyśmy, ale nigdy naprawdę o sobie.

Trzy miesiące temu zadzwoniła. Poprosiła, żebyśmy się spotkały. Umówiłyśmy się w kawiarni na Nowym Świecie. Kiedy przyszła, była wyraźnie zdenerwowana. Zaczęła od tego, iż wychodzi za mąż i chciałaby, żebym była jej świadkową.

Zapytałam o narzeczonego. Zamilkła na kilka sekund. Potem wymieniła imię.

To było imię mojego byłego męża Tomasza.

Poprosiłam, by powtórzyła. Powtórzyła. Wyjaśniła, iż od dwóch lat są razem. Dwa lata To znaczy, iż zaczęli się spotykać po moim rozwodzie. On nie tylko mnie zostawił poszedł do mojej siostry.

Zapytałam, czy rodzina wie. Odpowiedziała, iż tak. Na początku było im trudno, ale potem to zaakceptowali. Że Tomasz znów jest częścią rodziny, tylko w innej roli. I nie powiedzieli mi o tym wcześniej, bo nie wiedzieli jak, mając na myśli moje ciężkie emocjonalne stany.

Tego samego dnia zadzwoniłam do mamy. Potwierdziła, iż wszyscy wiedzieli i celowo nic nie powiedzieli, by uniknąć konfliktów. Prosiła, żebym zachowała się dojrzale i nie robiła problemów na rodzinnej uroczystości. Ślub już był w trakcie przygotowań i nikt nie chciał dodatkowego napięcia.

Odmówiłam bycia świadkową. choćby nie potwierdziłam obecności na ślubie.

Od tamtej pory kontakt z rodziną utrzymuję na minimum. Ślub się odbędzie, Marta przez cały czas jest z nim.

A teraz to ja jestem niedojrzała w oczach bliskich.

Czy to naprawdę możliwe, iż to ze mną jest coś nie tak?

Idź do oryginalnego materiału