Dzieci (kobiety) i ryby głosu nie mają – „Gdybyś miała inne imię” Jodi Picoult [recenzja]

kulturalnemedia.pl 2 godzin temu

Sięgając po Gdybyś miała inne imię Jodi Picoult, spodziewałam się poruszającej historii. Nie przypuszczałam jednak, iż będzie to książka, która tak mocno skłoni mnie do niespodziewanych przemyśleń. Jak wiele talentów mogło zostać utraconych tylko dlatego, iż należały do kobiet? Autorka po raz kolejny udowodniła mi, iż potrafi opowiadać o trudnych tematach w sposób niezwykle emocjonalny, a jednocześnie zmuszający do zadawania niewygodnych pytań.

W najnowszej powieści, Gdybyś miała inne imię, Jodi Picoult nieco odchodzi od swojego zwyczajowego zakresu tematów. Autorka jest znana przede wszystkim z opowieści o rodzinnych dramatach czy współczesnych problemach społecznych. Teraz cofa się znacznie w przeszłość. Wchodzimy do świata elżbietańskiej Anglii przełomu XVI i XVII wieku. Są to czasy Williama Szekspira. Kobiety miały wtedy bardzo ograniczone możliwości decydowania o własnym życiu, a ich talent i ambicje często pozostawały niezauważone. Picoult swoją powieścią otwiera drzwi teatru, literatury i historii, tworząc dzieło o ambicji, odwadze oraz walce o prawo do tego, by słowa kobiet zostały zauważone. W powieści poznałam dwie kobiety, które żyły w zupełnie różnych epokach. Mimo dzielących je stuleci zmierzyły się z bardzo podobną przeszkodą, czyli światem, który nie chce słuchać ich głosu.

Dwie kobiety, dwie epoki, jedna walka

Melina Green jest młodą dramatopisarką, która wierzy w stworzoną przez siebie sztukę. Jej dzieło inspirowane jest historią własnej przodkini i mogłoby stać się ważnym głosem w świecie teatru. Problem pojawia się wtedy, gdy okazuje się, iż sam talent nie zawsze wystarcza, aby zostać potraktowaną poważnie. W środowisku, w którym kobiece nazwisko wciąż może być odbierane jako słabszy znak jakości, jej przyjaciel podejmuje decyzję o zgłoszeniu sztuki pod męskim pseudonimem. Ten pozornie prosty zabieg otwiera przed Meliną zupełnie nowe możliwości. Jednocześnie zmusza ją do zmierzenia się z pytaniem, czy sukces osiągnięty pod cudzym nazwiskiem rzeczywiście jest zwycięstwem.

Równolegle poznajemy historię Emilii Bassano, która żyła w czasach elżbietańskiej Anglii. W tamtej epoce płeć często decydowała o tym, jakie miejsce można było zajmować w społeczeństwie. Emilia jest inteligentna, utalentowana i pełna pomysłów, jednak jej możliwości są ograniczone przez rzeczywistość, w której kobiece ambicje traktowane są z lekceważeniem. Obserwując świat teatru, odkrywa siłę opowieści i pragnie, aby również jej historie mogły ujrzeć światło dzienne. Cena za spełnienie tego marzenia okazuje się jednak bardzo wysoka…

Historia o przemilczanych talentach

Najbardziej poruszyło mnie w Gdybyś miała inne imię to, iż Jodi Picoult nie stworzyła wyłącznie historii o teatrze czy sporze dotyczącym autorstwa dzieł Williama Szekspira. Wykorzystała literacką zagadkę jako punkt wyjścia do opowiedzenia o wszystkich tych osobach, których twórczość mogła zostać zapomniana. Zwyczajnie nie pasowały do oczekiwań epoki. Czytając tę książkę, wielokrotnie zastanawiałam się, ile niezwykłych historii nigdy nie ujrzało światła dziennego tylko dlatego, iż ich autorki nie miały prawa przemówić własnym głosem. Picoult pokazuje, iż nazwisko znajdujące się na okładce lub afiszu potrafi całkowicie zmienić sposób, w jaki odbiorcy oceniają dzieło. To skłania do refleksji również nad współczesnością i pytaniem, czy rzeczywiście całkowicie uwolniliśmy się od dawnych schematów.

Wymagająca, ale niezwykle wartościowa lektura

Gdybyś miała inne imię nie jest książką, którą pochłania się bez zastanowienia. Wymaga skupienia i zatrzymania się nad poruszanymi tematami. Momentami jej ciężar emocjonalny sprawiał, iż musiałam zwolnić tempo czytania, ale jednocześnie właśnie dzięki temu historia jeszcze mocniej do mnie przemówiła. Bardzo doceniam ogrom pracy włożonej przez autorkę w stworzenie tej powieści. Połączenie faktów historycznych, literackich teorii i fikcji zaowocowało opowieścią pełną szczegółów oraz niezwykle wyrazistych bohaterek. Szczególnie ujęła mnie historia Emilii, kobiety rozdartej między pragnieniem tworzenia a świadomością ograniczeń, jakie narzuca jej świat.

Walka o własny głos trwa nadal

Gdybyś miała inne imię to dla mnie przede wszystkim książka o odwadze bycia sobą i o cenie, jaką czasami trzeba zapłacić za możliwość spełniania własnych marzeń. To historia kobiet, które mimo przeciwności próbowały zostawić po sobie ślad i udowodnić, iż ich głos również zasługuje na uwagę. Jodi Picoult stworzyła powieść pełną emocji, refleksji i pytań, które być może kiedyś zmienią świat. Napisałam „zmienią” ponieważ to nie tylko opowieść o przeszłości, ale i o czasach współczesnych. Oby więcej takich głosów przypomnienia, jak ważne jest, aby każdy człowiek miał prawo podpisać się pod własną historią.

Idź do oryginalnego materiału