Działka odzyskana córka
Kasieńko, rozumiesz chyba, sytuacja jest podbramkowa pan Jerzy Świderski przetarł zmęczone czoło i ciężko westchnął. Jola od dwóch miesięcy wierci mi dziurę w brzuchu.
Zobaczyła na Malcie jakiś program edukacyjny dla Krzysia, czyli naszego syna.
Mówi, iż dzieciakowi trzeba szansę dać, angielskiego się nauczy. Ale skąd na to wziąć pieniądze?
Sam wiesz, teraz jestem na lodzie.
Spojrzałam na ojca powoli, unosząc wzrok znad kubka herbaty.
I pomyślałeś, iż sprzedaż naszej działki to najlepsze wyjście? spytałam cicho.
A jakie mam inne? ojciec się ożywił, pochylił do przodu. Działka stoi pusta, Jolanta tam w ogóle nie jeździ, bo się nudzi, komary ją gryzą…
Ona choćby nie wie, iż formalnie działka już dawno nie jest moja. Myśli, iż wystawimy ją na sprzedaż i się ustawi.
Kasiu, jesteś mądrą dziewczyną. Zróbmy to: teraz oficjalnie sprzedajesz działkę. Bierzesz swoje pieniądze, te, które mi dziesięć lat temu pożyczyłaś co do grosza!
A wszystko, co urosło przez te lata wg ceny rynkowej, oddajesz mi. Rodzinnie.
Ty nie tracisz, prawda? Swoje odzyskałaś, pomagasz ojcu.
Odwiedził mnie bez zaproszenia. Od paru lat widujemy się wyjątkowo rzadko dawno miał już drugą rodzinę i własne sprawy, a ja, ta starsza córka jakoś się w to nie łapałam.
Podejrzewałam, iż wpadł znowu po prośbie, ale jego propozycja brzmiała conajmniej dziwnie.
Tato, przypomnijmy sobie, co było dziesięć lat temu odezwałam się, gdy już skończył mówić. Gdy przyszedłeś do mnie i powiedziałeś, iż musisz mieć środki na operację i rehabilitację. Pamiętasz?
Ojciec skrzywił się.
Po co to teraz rozdrapywać? Wyleczyłem się, Bogu dzięki.
Rozdrapywać? prychnęłam gorzko. Wtedy miałam odłożone pieniądze, które przez pięć lat zbierałam grosz do grosza. Na wkład własny na mieszkanie.
Pracowałam w weekendy, nie jeździłam na urlop, oszczędzałam na wszystkim. I nagle ty przyszedłeś. Bez pracy, bez oszczędności, za to nowa żona Jola i syn Krzysiek.
Zabrałeś mi wszystko, co miałam!
Kasiu, byłem zdesperowany! Co miałem zrobić? Położyć się pod płotem i umrzeć?
Proponowałam ci pomoc kontynuowałam, nie zwracając na niego uwagi. Powiedziałam wprost, iż boję się zostać bez grosza i mieszkania, jeżeli umarłbyś.
Masz przecież prawną żonę, Jolkę. Ona nigdy nie wpuściłaby mnie na teren działki.
Tydzień się wtedy szarpaliśmy, pamiętasz? choćby zwykłej umowy pożyczki nie chciałeś podpisać, obrażałeś się.
Nie ufasz własnemu ojcu?
A ja po prostu chciałam gwarancji.
Ale dostałaś swoje gwarancje! przerwał mi ojciec. Spisaliśmy akt sprzedaży, działka jest twoja.
Sprzedałem ją ci adekwatnie za bezcen, za tyle, ile poszło na leczenie.
Ale się umówiliśmy: ja korzystam, a jak znajdę pieniądze odkupuję.
Minęło dziesięć lat powiedziałam ostro. Dziesięć, tato. Ani razu nie wspomniałeś o odkupie. Ani grosza nie oddałeś. Mieszkałeś tam latami, uprawiałeś swoje pomidory, rąbałeś drewno, za które płaciłam ja.
Podatki na mnie. Dach remontowałam trzy lata temu też ja.
Ty sobie mieszkałeś jak panisko, a ja spłacałam kredyt.
Ojciec otarł czoło chusteczką.
No, przecież wiesz, iż nie mogłem pracować… Chemioterapia, długie dochodzenie do siebie, potem wiek, nigdzie mnie nie chcieli. Jola też… wrażliwa z natury, praca biurowa ją przytłacza.
Żyjemy z jej handlu na Allegro, ledwo wystarcza.
Wrażliwa natura? wstałam i zaczęłam chodzić po kuchni. A ja mam grubą skórę?
Ja mogę pracować na dwa etaty, żeby spłacać kredyt i utrzymywać twój sanatorium na działce?
A teraz Jola postanowiła działkę sprzedać, żeby wysłać swojego kiepsko radzącego sobie syna na Maltę?
Moją działkę, tato! Moją!
Kasiu, formalnie twoja, ale była to tylko sytuacja tymczasowa.
W końcu jestem twoim ojcem. Dałem ci życie! Nie będziesz się teraz spierać o kilkadziesiąt metrów kwadratowych, kiedy twój brat ma szansę na przyszłość?
Brat? zatrzymałam się gwałtownie. Widzieliśmy się z tym bratem dwa razy w życiu. Nigdy nie złożył mi życzeń, Jola… czy ona kiedykolwiek zapytała, jak sobie radziłam przez te lata?
Nadal wierzy, iż masz fabryki i banki, tylko chwilowo masz pod górę.
Kłamałeś jej dziesięć lat, tato.
Ojciec spuścił wzrok.
Chciałem dobrze… Nie chciałem jej martwić.
Zareagowałaby emocjonalnie zaczęłaby robić mi wyrzuty, czemu przepisałem majątek na bok.
Na bok?
Kasia, nie czepiaj się słów! podniósł głos. Proponuję ci interes! Teraz działka jest warta pięć razy tyle, co wtedy. Ceny skoczyły.
Odbierasz swoje trzysta tysięcy, które dałaś mi na operację. To jest uczciwe, prawda? Zostaje siedemset tysięcy, dla mnie.
Muszę wysłać Krzysia na kursy, Joli zrobić zęby, samochód się sypie.
Tobie te siedemset tysięcy różnicy nie zrobi, masz własne mieszkanie w Warszawie, ustawiłaś się.
Pomóż rodzinie!
Patrzyłam na niego, nie poznając człowieka, który kiedyś czytał mi bajki.
Nie powiedziałam twardo.
Co nie? zamarł z niedowierzaniem.
Nie sprzedam działki. I nie dam ci żadnych dodatkowych pieniędzy.
Działka należy do mnie, z prawa i z sumienia.
Mieszkałeś tam przez dziesięć lat za darmo, wyzdrowiałeś, cieszyłeś się przyrodą. Potraktuj to jak alimenty z mojej strony.
To koniec.
Mówisz poważnie? twarz ojca poczerwieniała. Chcesz ojca ograbić?
Gdyby nie ja, nie byłoby tej działki! Twój dziadek ją budował!
Właśnie, dziadek. Przewróciłby się w grobie, gdyby wiedział, iż chcesz przepuścić rodzinne gniazdo, by sfinansować kursy na Malcie dla chłopaka, który przez dziewiętnaście lat choćby palcem nie kiwnął.
Kasia, opamiętaj się! wrzasnął, zrywając się z krzesła. Jesteś mi winna! Wychowałem cię! jeżeli odmówisz, opowiem wszystkim, jaka jesteś skąpa.
Powiem Joli, ona zrobi ci piekło!
Podamy cię do sądu! Unieważnimy umowę! Transakcja pod presją, wykorzystałaś moją chorobę!
Prychnęłam gorzko.
Spróbuj, tato. Mam wszystkie rachunki z kliniki. Wszystkie przelewy na twoje nazwisko.
I akt notarialny, który podpisałeś w pełni przytomny, będąc już w remisji.
Twoja Jola będzie zdziwiona, dowiadując się, iż sprzedałeś działkę zanim Krzysiek poszedł do podstawówki.
Mówiłeś jej, iż to twoje dziedzictwo?
Kasia… głos mu się zmienił, zrobił się słodki, niemal żałosny. Córciu, błagam Jola ma teraz ciężki okres
Jeśli się dowie prawdy, wyrzuci mnie. Jest młodsza o piętnaście lat, trzyma się mnie tylko przez bezpieczeństwo.
Nie będzie działki, nie będzie kasy już nie będę jej potrzebny. Chcesz, żebym skończył na dworcu?
Trzeba było o tym myśleć wcześniej. Kiedy przez dziesięć lat nie pracowałeś, pozwalałeś Joli robić długi i obiecywałeś złote góry za moje pieniądze
Czyli nie pomożesz? ojciec się wyprostował. Wychowałem wroga we własnym domu…
Idź do domu, tato. Powiedz Joli prawdę. To twoja jedyna szansa na choćby odrobinę godności.
Udław się tą działką! syknął, mijając mnie w drzwiach. Zapamiętaj, już nie masz ojca! Zapomnij mój numer!
Wyszedł, a ja uśmiechnęłam się z goryczą: jakby on kiedykolwiek faktycznie był moim ojcem.
Opuścił mnie, gdy miałam siedem lat.
***
Telefon zadzwonił w sobotę rano, numer nieznany.
Halo?
Czy to Katarzyna? poznałam od razu głos Joli. Za kogo ty się uważasz, dziewucho?
Naprawdę myślisz, iż nie wiem, jak oszukałaś Jurka? Opowiadał mi wszystko!
Podsunęłaś mu papiery, kiedy był po narkozie, ledwo kojarzył!
Dzień dobry, pani Jolu odpowiedziałam spokojnie. Porozmawiajmy normalnie.
Jakie dzień dobry? Już mamy przygotowane pozew!
Radca prawny mówi, iż taka umowa padnie w sądzie w mig. Wzbogaciłaś się na chorobie ojca, przejęłaś rodzinny majątek za bezcen.
Zbankrutujesz przez nas!
Posłuchaj mnie, Jolu.
Wiem, iż Jerzy opowiada swoją wersję. Ale mam dowody, iż pieniądze poszły na leczenie.
Wyciągi z kont, dziesięć lat SMS-ów od Jurka: Dziękuję ci, Kasiu, iż utrzymujesz działkę i pozwalasz mi tu być.
Czarnym na białym. Jak myślisz, co powie sąd?
Zapadła cisza Jola się nie spodziewała, iż jestem przygotowana.
Jesteś zwyczajną… syknęła. Masz mieszkanie, a bratu chcesz zabrać ostatni grosz?
Krzysiowi trzeba się uczyć!
Krzysiowi przyda się praca przecięłam. Jak ja pracowałam, będąc w jego wieku.
A pani powinna poznać prawdę. Te akcje, o których zawsze mówił? To były wysyłane przeze mnie pieniądze, przedstawione jako dywidendy.
Może pani sprawdzić przelewy. Kłamał pani latami, ściągał ze mnie ostatnie grosze pod pretekstem choroby.
Weszłam w długi, myśląc, iż ratuję ojcu życie. Dopiero niedawno poznałam całą prawdę.
Rozłączyła się. Wieczorem dostałam SMS od ojca.
Trzy słowa: Wszystko spieprzyłaś.
***
Nie odpisałam. Kilka dni później usłyszałam od sąsiadek z ogródków, iż Jola zrobiła dziką awanturę.
Wywalała rzeczy Jurka przez okno altanki, aż sąsiedzi wezwali policję.
Okazało się, że, będąc pewna sprzedaży działki, Jola już wpakowała się w długi, choćby wzięła ogromny kredyt pod drogi procent, by zafundować start Krzysiowi.
Jurek musiał się wyprowadzić. Jola złożyła pozew o rozwód, poznawszy rozmiar jego kłamstw.
Krzysiek, odzwyczajony od pracy, gwałtownie przeprowadził się do dziewczyny twierdząc, iż stary sam sobie winien.
Gdzie jest teraz ojciec nie wiem i wiedzieć nie chcę.








