Większość rodzimych płyt thrashowych miałem przesłuchanych i faktycznie poza Katem, debiutem Dragon, Destroyers, Kawalerią Szatana od Turbo to resztę można olać albo posłuchać pojedynczych kawałków. Ileż ja słyszałem petard, które miały zawojować świat jak Geisha Goner choćby i co? Nic takiego się nie wydarzyło.
Dlaczego w Helvete polskie płyty zdobiły ściany to bardzo proste bo Euro był komuchem i ściana wschodnia go fascynowała również w kwestii muzyki bo była trudno dostępna do raz a dwa kompletnie inna od tej zachodniej. Nie zawsze lepsza ale na swój sposób unikatowa i oryginalna.
Crossover made in Polska można tylko po co skoro w tym gatunku już nic co by chociaż w 25% rzucało na kolana nie powstanie a poza tym muzyka, która jest wypadkową metalu i hehe zabawy dla mnie nadaje się tylko do spuszczenia w kiblu z dosłownie nie więcej jak 5-cioma płytami, które słucham bez zażenowania. Acid Drinkers nigdy nie rozumiałem, nie ogarniam fenomenu tak wtedy jak i dzisiaj.
Na koniec ten kamyczek dla babci i niech się wykurwi w ogródku potykając się. Wystarczą słowa Diga Pearsona z Earache. Chcę wydać zespół z Europy Wschodniej i do wyboru miał dwa czyli Vader i Krabathor. Historię znamy jak to się potoczyło więc choćby zespoły det metalowe chociaż było ich mnóstwo i były tam ciosiwa finalnie albo zakończyły zabawę na demówkach albo wydawały debiutanckie płyty u jakiegoś pana Rysia co prowadził wypożyczalnię kaset video i miał wyłożoną roladę na promocję itp lub same te zespoły unosiły się dumą i nie odpisywały na zagraniczne oferty a też tak kilka razy było.
A co do tego Terrordome to ktoś tam napisał prawdę bo cztery płyty na stanie wszystkie wydane przez rodzime wytwórnie i tyle. Promocja ich na zachodzie wygląda na zasadzie wymiany płyt przez wydawcę na inne i elo.
Statystyki: autor: Hajasz — 5 min. temu
















