Po ośmioletnim milczeniu Duncan Jones wraca z nowym filmem. To animacja "Rogue Trooper". Reżyser promuje ją w mediach, między innymi na IndieWire, gdzie rozmowa zeszła na temat platformy Netflix.
Jones może się na temat Netfliksa wypowiadać, ponieważ przed laty pracował z platformą. To ona dała mu pieniądze na jego ambitny, autorski projekt "Bez słowa". Jones twierdzi, iż dziś nie byłoby to możliwe.
To był idealny moment. O mój Boże, trafiłem w idealny moment, bo Netflix w tamtym czasie mówił mniej więcej: "Chcemy po prostu, żeby reżyserzy przychodzili do nas i robili to, co chcą". Pomyślałem: "Tak, właśnie to zrobię". To był wyjątkowy moment, bo coś takiego już się nie zdarza - powiedział Jones.
Reżyser twierdzi, iż dziś Netflix ma inną strategię, której częścią nie jest realizacja autorskich projektów. Dlatego też uważa, iż dziś nie byłby w stanie zrealizować "Bez słowa" ze wsparciem Netfliksa.
Jones nie mówi w zasadzie nic nowego. Kiedy dwa lata temu kontrolę nad produkcją filmową Netfliksa przejmował Dan Lin, głośno mówił, iż od dzisiaj dla platformy będą się liczyli widzowie i ich oczekiwania, a nie oczekiwania i ambicje reżyserów-autorów.
Nie oznacza to rzecz jasna całkowitego porzucenia ambitnego kina. Jednak zamiast finansować ich produkcję, Netflix woli kupować gotowe filmy na festiwalach filmowych.
Duncan Jones wspomina z nostalgią dawny Netflix
Jones może się na temat Netfliksa wypowiadać, ponieważ przed laty pracował z platformą. To ona dała mu pieniądze na jego ambitny, autorski projekt "Bez słowa". Jones twierdzi, iż dziś nie byłoby to możliwe.
To był idealny moment. O mój Boże, trafiłem w idealny moment, bo Netflix w tamtym czasie mówił mniej więcej: "Chcemy po prostu, żeby reżyserzy przychodzili do nas i robili to, co chcą". Pomyślałem: "Tak, właśnie to zrobię". To był wyjątkowy moment, bo coś takiego już się nie zdarza - powiedział Jones.
Reżyser twierdzi, iż dziś Netflix ma inną strategię, której częścią nie jest realizacja autorskich projektów. Dlatego też uważa, iż dziś nie byłby w stanie zrealizować "Bez słowa" ze wsparciem Netfliksa.
Jones nie mówi w zasadzie nic nowego. Kiedy dwa lata temu kontrolę nad produkcją filmową Netfliksa przejmował Dan Lin, głośno mówił, iż od dzisiaj dla platformy będą się liczyli widzowie i ich oczekiwania, a nie oczekiwania i ambicje reżyserów-autorów.
Nie oznacza to rzecz jasna całkowitego porzucenia ambitnego kina. Jednak zamiast finansować ich produkcję, Netflix woli kupować gotowe filmy na festiwalach filmowych.
Zwiastun filmu "Bez słowa"















