Drugi dzień Hells Bells Festival 2026 przeszedł do historii [fotorelacja]
kulturalnemedia.pl 2 godzin temu
Sobotnie koncerty podczas Hells Bells Festival na szczecińskiej Łasztowni przyniosły potężną dawkę rockowo-metalowego ciężaru. Poznaj szczegóły występów największych muzycznych legend.
Premierowa edycja nowego Hells Bells Festival na mapie Polski udowodniła swój ogromny potencjał artystyczny. Ponieważ sobotni line-up przyniósł wyjątkowo zróżnicowane brzmienia, fani od wczesnego popołudnia tłumnie gromadzili się pod scenami. W rezultacie organizatorzy zaserwowali publiczności pełen przekrój gatunkowy. Usłyszeliśmy klasyczny punk, potężny thrash oraz nowoczesną ekstremę. Ponadto doskonała pogoda sprzyjała wspólnej zabawie na świeżym powietrzu. Przede wszystkim cała przestrzeń została dokładnie podzielona na trzy niezależne strefy sceniczne. Z tego powodu każdy uczestnik mógł bez problemu śledzić występy swoich ulubionych wykonawców krok po kroku.
Main Stage – Droga gigantów od po po południa do nocy
Główna scena drugiego dnia stała się domem dla artystów, którzy ukształtowali światową scenę muzyczną. Sobotni maraton koncertowy otworzył techniczny pokaz surowego thrashu, który zaprezentował słynny gitarzysta Frank Blackfire. Następnie surowy, wyspiarski klimat sprowadziła brytyjska legenda punk rocka, czyli Cockney Rejects. Ich występ cechowała bezkompromisowa energia.
Kolejnym potężnym uderzeniem był koncert amerykańskich pionierów z formacji Possessed. Ojcowie chrzestni death metalu zagrali bezlitosny, historyczny set. Ponadto publiczność do czerwoności rozgrzał legendarny zespół UK Subs. Warto zauważyć, iż prawdziwe szaleństwo wywołał wieczorny koncert formacji Dirkschneider. Legendarny wokalista zaprezentował fanom heavy metalu swoje najważniejsze klasyki. Usłyszeliśmy między innymi kultowy utwór Balls To The Wall. Dlatego też publiczność pod sceną śpiewała każdy wers razem z artystą. Na sam koniec olsztyńska ikona death metalu, czyli zespół Vader, uderzyła z precyzją fali uderzeniowej.
Frozen Stage – Ciężar i punkowa energia krok po kroku
Druga scena festiwalowa skupiła wokół siebie miłośników mroczniejszych i bardziej hipnotyzujących odmian muzyki gitarowej. Jako pierwsze wystąpiło warszawskie rockandrollowe trio The Stubs, które porwało słuchaczy brudną, garażową energią. Ponadto stoner-doomowy ciężar idealnie oddał kolejny występ formacji Belzebong.
Następnie potężne uderzenie zaserwowała irlandzka ekipa Gama Bomb. Zespół zaprezentował ultraszybki thrash metal podany z ogromnym humorem. Klimat tej strefy doskonale dopełniła także formacja Owls Woods Graves. Warto zauważyć, iż finał tego dnia na tej scenie należał do zespołu The Analogs. Szczecińscy reprezentanci ulicznego punka wywołali potężne pogo w tłumie. Z tego powodu ich domowy koncert zapadnie w pamięć na długo.
Illusion Stage – Chronologiczny pokaz siły undergroundu
Najmniejsza strefa festiwalu tętniła życiem dzięki świeżej krwi. W rezultacie stała się ona dowodem na doskonałą kondycję niezależnej sceny gitarowej. Prawdziwą gratką dla fanów ciężkich brzmień okazał się otwierający tę scenę drapieżny występ formacji Egzul.
Dodatkowo nowoczesny hardcore zaprezentowały kolejno składy Shell-Shocked oraz Pretensje. Na sam koniec zestawienie tej strefy technicznie zamknęły młode składy Diving Stove oraz Drowned In Silver.
Podsumowanie premierowej edycji Hells Bells Festival oraz fotorelacja
Poniżej prezentujemy najciekawsze ujęcia z sobotnich koncertów. Zobacz, jak publiczność bawiła się podczas tego wyjątkowego weekendu.
Frank Blackfire, Hells Bells Festival, fot. Dominik Rudziński
Frank Blackfire, Hells Bells Festival, fot. Dominik Rudziński
Frank Blackfire, Hells Bells Festival, fot. Dominik Rudziński
Hells Bells Festival, fot. Dominik Rudziński
Frank Blackfire, Hells Bells Festival, fot. Dominik Rudziński
Podsumowując, pierwsza edycja Hells Bells Festival oficjalnie przeszła do historii. Pomimo panujących upałów, świetna organizacja spółki KPT oraz Zachodniopomorskiej Fundacji Kultury i Sportu zasługuje na uznanie. W konsekwencji wysoka frekwencja fanów z całej Polski pozwala wierzyć, iż impreza zyska stałe miejsce w kalendarzu.
Nowy festiwal udowodnił, iż niezależna scena gitarowa w Polsce ma się doskonale, a fani wciąż łakną bezkompromisowej energii na żywo.