Nic nie rozumiem z opisu tego pedała co zakładał temat ale dzisiaj taki pojebany dzień, iż stwierdziłem, iż będzie (chyba) ostatnie koszenie trawy w ogrodzie i wyciągając palec grzebalec na rysiowy globus wyjebało mi Grief. No w chuj srogo sobie pomyślałem ale lata nie słuchałem a po prawdzie pewnie ostatni raz po wydaniu debiutu!!! No i tak sobie koszę i leci ten pojebany doom, sladż a ja czuję, iż opuszczają mnie siły. No to kompletnie nie moje rejony ale pamiętam czasy kiedy CMR spuszczała się, iż wydaje najcięższy zespól świata. Wtedy pewnie tak było chociaż pamiętam ten sam slogan przy Eyehategod ale ten zespół ich zabił a Grief potem dobił leżącego tzn. Grief odpadł w repasażach a Eyehategod przyniósł sporo srebrników.
Taka to przypominajka po wielu latach ale mnie ciągle nie rusza. Przygodę zakończyłem po debiucie i dalszych losów nie śledziłem.
A fotka Blasqa z epki to już ta wznowiona bo oryginalnie była taka pięknie żółta jak sraka niemowlaka jak to wtedy było w modzie.
Muzyka dla tych co lubią kiedy boli w uchu a ja nie lubię więc sprawdziłem po latach i nic się nie zmieniło.
Statystyki: autor: Hajasz — 13 min. temu