Doom Patrol zadebiutował w ramach nieistniejącej już platformy DC Universe obok Harley Quinn, Potwora z bagien, Stargirl i Titans. Okazał się prawdopodobnie najbardziej dziwacznym serialem science fiction o superbohaterach, inspirowanym komiksem Granta Morrisona o klasycznej grupie wyrzutków powstałej przed X-Men, o czym przypomina /Film. Głęboko odmienny, szokująco emocjonalny i przezabawny serial osiągnął w Rotten Tomatoes niemal idealny wynik – 98% z czterech sezonów emisji, przy czym sezony 3 i 4 mają 100%, a najniżej notowany sezon 1 tylko 96%.
Serial bezwstydnie wykorzystał format streamingowy i kategorię dla widzów dorosłych. Armia genetycznie zmodyfikowanych tyłków (to nie jest żart – dowód tutaj) rozpoczynała zombie apokalipsę, drużyna łowców duchów polowała na pikantne duchy, karaluch całował szczura, a cyrkowy siłacz poprzez prężenie mięśni sprawiał, iż cała ulica ludzi przeżywała przyjemne doznania. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej szaleństwa.

Wyjątkowość Doom Patrol tkwi – o dziwo – w niewielkiej skali i kameralnym podejściu. Każdy członek patrolu to pokręcony nieudacznik i wyrzutek, którego serial nie próbuje gwałtownie naprawić. Postacie idą krok naprzód i dwa wstecz, a za każdym postępem stoi masa porażek. To najlepszy aktorski serial w stylu X-Men, skupiający się na odmieńcach odrzuconych przez społeczeństwo. Wielki finał trzeciego sezonu np. zamiast wielkiej rozwałki CGI pokazał introspekcyjną sesję terapeutyczną decydującą o losach świata.
Gracja Grzegorczyk-Tokarska pisała na naszych łamach o nim w ten sposób: Ogromną zaletą serialu jest jego nieprzewidywalność. Trudno odgadnąć, na jaki dziwny pomysł twórcy wpadną za chwilę. Z zadziwiającą lekkością łamią schematy, bawią się nimi, by za chwilę, w najbardziej nieoczekiwanym momencie, je porzucić. Akcja rzadko posuwa się do przodu w linii prostej, meandrując, zakręcając, a choćby wracając do punktu wyjścia.

Marcin Kempisty nie miał wątpliwości co do jakości serii: Odtrutki na trykociarską superbohaterszczyznę ciąg dalszy. o ile znudzili wam się prawi i sprawiedliwi herosi o nadludzkich mocach, z odsieczą przychodzi serial Doom Patrol, którego protagoniści też mają wielką siłę, ale wiąże się z nią nie wielka odpowiedzialność, ale tragedia.
Dziwaczność Doom Patrol zawsze służyła postaciom. Zwyczajni ludzie po tragicznych wypadkach odkrywali, iż świat jest znacznie dziwniejszy niż sobie wyobrażali. Poprzez walkę z mówiącą gorylem czy potworem w kształcie jądra patrol powoli akceptował samego siebie. Od pierwszego dnia serial mówił wprost, czym jest – pełen wulgaryzmów i gore, które nie były tanią podpórką jak czasami bywało w The Boys. Doom Patrol odszedł, ale jego duch żyje.



















