DOLLHOUSE, niedoceniona (a teraz już kultowa) perła cyberpunk SCI-FI

film.org.pl 6 godzin temu

Dollhouse, który zadebiutował na antenie Fox w 2009 roku, przez lata pozostawał niedoceniony, w cieniu innych seriali z gatunku science fiction, o czym przypomina Collider. Obecnie, w dobie sztucznej inteligencji i debat o autonomii cyfrowej, jego wizja przyszłości nabiera nowego, niepokojącego znaczenia.

Serial opowiada o przyszłości, w której młode kobiety oddają swoje wspomnienia tajemniczej korporacji. Stają się Lalkami – ludzkimi pustymi kartami, którym na potrzeby każdego zlecenia wgrywa się nowe osobowości i umiejętności. Eliza Dushku wciela się w Echo, której tożsamość może być wielokrotnie wymazywana i przepisywana w zależności od akcji, do której zostaje wynajęta jej firma, czyli Dollhouse właśnie. W każdym odcinku otrzymuje nową misję – od szpiegostwa po romanse, co rodzi fundamentalne pytania o przyzwolenie, wolność i istotę ludzkiej tożsamości.

Obsada serialu wnosi emocjonalną głębię do bardzo spekulatywnej fabuły. Olivia Williams kreuje wyrafinowaną szefową placówki Adelle DeWitt, Harry Lennix gra opiekuna Echo, a Fran Kranz wcielił się w genialnego programistę Tophera Brinka. Szczególnie poruszająca jest rola Dichen Lachman jako Sierry, kolejnej lalki walczącej o odzyskanie skradzionej tożsamości. Serial ładnie ewoluował w opowieść, która równoważy science fiction z głęboko ludzkim dramatem.

Dollhouse przetrwał tylko dwa sezony, przegrywając walkę o widownię w erze telewizji liniowej, znów niestety (podobnie jak przy Firefly) przy niemałym udziale w porażce samej stacji Fox. Dziś jednak jego tematy – nadzór, manipulacja pamięcią, granice technologii – brzmią aktualniej niż kiedykolwiek. W epoce AI i debat o cyfrowej tożsamości ta niedoceniona perełka science fiction wreszcie zyskuje uznanie, na jakie zawsze zasługiwała.

Co interesujące zarówno wśród krytyków, jak i widzów zdecydowanie przeważają opinie pozytywne na temat serialu, można wręcz powiedzieć, iż trochę podobnie do Firefly tegoż samego autora, czyli Jossa Whedona, od premiery seria otaczana jest coraz większym kultem. Na Rottten Tomatoes wśród krytyków zebrała 72% pozytywów, ale już wśród widzów 84%, co potwierdza również świetny wynik na IMDb (7,7).

My sami pisaliśmy bardzo pozytywnie o serii słowami Kornelii Farynowskiej: Rzeczywistość tego świata przemawia do mnie o wiele bardziej niż rzeczywistość Buffy czy Firefly. W Buffy były rogate potwory, wampiry i czarownice; Firefly działo się w kosmosie, w dalekiej przyszłości. I oba te seriale lubię. Ale Dollhouse dzieje się niemal teraz. To świat, który znamy – jest miasto, są normalni ludzie robiący normalne rzeczy. […] Dollhouse zadaje nam dużo innych niewygodnych pytań. Czy dusza ludzka rzeczywiście istnieje? Czy można się jej jakoś pozbyć, czy raczej zawsze z nią przegramy? Czy niewolnictwo z wyboru wciąż jest niewolnictwem?

Idź do oryginalnego materiału