Doda ostro o spotkaniu z Rozenek-Majdan w Sejmie. Padły niecenzuralne słowa

gazeta.pl 7 godzin temu
O tym, iż Doda i Małgorzata Rozenek-Majdan pojawiły się razem w Sejmie, mówili wszyscy. To właśnie ten medialny szum wzbudził w Dodzie obawy, iż prawdziwy cel wizyty - walka o prawa zwierząt - może zostać przyćmiony. Teraz piosenkarka ujawniła nowe kulisy głośnego wydarzenia.
Początek roku przyniósł wzrost zaangażowania znanych osób w działania na rzecz ochrony zwierząt. Wśród nich znalazły się m.in. Doda oraz Małgorzata Rozenek-Majdan, które pojawiły się w Sejmie podczas posiedzenia komisji nadzwyczajnej zajmującej się problemami związanymi z dobrostanem zwierząt. W rozmowie z Marcinem Wolniakiem w podcaście "Galaktyka Plotek" piosenkarka opowiedziała o kulisach tego spotkania. Co wyprowadziło ją z równowagi?

REKLAMA







Zobacz wideo Doda zawiodła się na spotkaniu z Rozenek w Sejmie? "Ona wszędzie lata z tymi kamerami"



Doda była zaskoczona obecnością Małgorzaty Rozenek-Majdan w Sejmie. "Nikt nie zapytał, czy się zgadzam"
Doda aktywnie wspiera działania przeciwko tzw. patoschroniskom i właśnie w tym celu pojawiła się na spotkaniu w Sejmie. Jak przyznała w "Galaktyce Plotek", nie spodziewała się jednak, iż na miejscu zobaczy również Małgorzatę Rozenek-Majdan. - Ja w ogóle nie wiedziałam, iż ona będzie na pierwszym spotkaniu. Przyszłam do pani marszałek Doroty Niedzieli i nagle zobaczyłam, iż jest kamera, jakiś facet, który lata z telefonem i wszystko nagrywa, i myślę: "wow, ale mają w Sejmie social media opanowane" - wspominała.
To właśnie wtedy jej oczom ukazała się obecna żona jej byłego męża, Radosława Majdana. - Zrobiłam krok dalej i zobaczyłam, iż Małgorzata Rozenek też siedzi. Wiesz, mnie nikt nie zapytał, czy ja się zgadzam na to, żeby robić materiał z tego na rolkę na Instagram, natomiast ona wszędzie chodzi z kamerami social mediowymi. I tyle. Pogadaliśmy, o czym mieliśmy pogadać. Później poszliśmy na tę komisję - stwierdziła.


Doda o spotkaniu z Małgorzatą Rozenek-Majdan. "Nie wzbudziło to we mnie żadnych emocji poza w*********m"
Doda przyznała również, iż początkowo obawiała się, iż media skupią się bardziej na ich spotkaniu niż na samej sprawie ochrony zwierząt. - We mnie to nie wzbudziło żadnych emocji poza w*********m, bo zrozumiałam, iż wszyscy będą gadać nie o tym, dlaczego przyszłam tam i o co walczymy, tylko iż Rozenkowa siedzi naprzeciwko Dody czy Doda siedzi naprzeciwko Rozenkowej. Byłam w*******a i sobie myślę: "cała praca na marne" - mówiła Marcinowi Wolniakowi.
Chwilę później jednak doszła do wniosku, iż tę sytuację można przekuć w coś pożytecznego. - (...) Następnym razem już, co prawda, nie usiadłam naprzeciwko, ale uznałam, iż każdy sposób na niesienie tego tematu, choćby tak płaski, niski, żenujący, jak p*********e o dwóch żonach Majdana, jest dla mnie dobry, żeby pomóc zwierzętom - podsumowała.
Idź do oryginalnego materiału