Hej, kochana, muszę ci opowiedzieć, co się ostatnio przydarzyło w naszej rodzinie wiesz, jak to bywa, kiedy wszystko się miesza.
Dobra, zróbmy test DNA uśmiechnęłam się do teściowej, Stasi. Ale niech i twój mąż sprawdzi, czy naprawdę jest ojcem twojego syna.
Coś Artur nie przypomina nas rzuciła, gdy tylko weszliśmy do mieszkania po wypisaniu ze szpitala.
Zamarłam z torbą w ręku. Czy ona naprawdę chce od razu robić zamieszanie?
Stasiu, spokój przerwał Vłodzimierz, mój teść, i poprowadził żonę do drugiego pokoju, rzucając na mnie współczujący wzrok.
Zostałam sama z Arturem. Nie przypomina? popatrzyłam na niego: jasne włosy, niebieskie oczy, mały różowy nosek. Dokładnie taki, jak mój dziadek w młodości. Muszę poprosić mamę o stare zdjęcia do porównania.
Z rozmyślań wyciągnął mnie głos mamy z balkonu. Rozmawiała przez telefon z ojcem, więc było widać:
Mój wnuk się urodził, a ty choćby nie przyszedłeś!
Odrzuciła słuchawkę z gniewem, a gdy mnie zobaczyła, westchnęła:
Przepraszam, Kasiu, zepsułam ci dzień. Liczyłam, iż tata przyjdzie. Ale choćby wnuk nie odciąga go od butelki.
Nic nie szkodzi, mamo przytuliłam ją. To nie twoja wina.
Wieczorem przy świątecznym stole zebrali się najbliżsi. Teściowa ledwo powstrzymywała niezadowolenie, ale Vłodzimierz i mój mąż Maksym starali się rozluźnić atmosferę. Kiedy goście się rozeszli, Maksym objął mnie:
Dziękuję ci za naszego syna.
Czas leciał gwałtownie pierwsze kroki, pierwsze słowa, bezsenne noce. Kupiliśmy mieszkanie w Warszawie, wymieniliśmy samochód, Artur poszedł do przedszkola.
Boję się szkoły wyznałam Maksymowi. Te spotkania rodzicielskie, rozmowy
Będzie dobrze uspokoił mnie.
Spokój przerwała teściowa. Na wsi zaczęła zachowywać się coraz dziwniej: unikała Artura, patrzyła na niego z chłodnym nieufnością.
Popatrz na niego syknęła, gdy myśmy razem zmywali naczynia. Rude włosy, wciąż wiosna w oczach Jesteś pewna, iż to dziecko twojego Maximka?
A wy jesteście pewni, iż Włodzimierz jest ojcem waszego syna? wtrąciłam.
Zamarła.
Jak śmiesz!
A wy? rzuciłam i wybiegłam z domu, zebrałam rzeczy i z Arturem pojechaliśmy do domu.
Następnego dnia oddaliśmy próbki do laboratorium. Wynik nie zaskoczył Artur naprawdę jest naszym synem. Nikomu nie powiedziałam, położyłam dokument w torebce.
Teściowa nie dała za wygraną. Na urodzinach Włodzimierza znów zabrała głos:
U wnuka jest kawałek babci! A u nas? skinęła z pogardą w stronę Artura.
Wyciągnęłam cicho wynik i przyłożyłam mu pod nos:
Proszę, czytajcie. Wasze podejrzenia to pomyłka. Może czas zajmą się własnymi kośćmi w szafie?
Jej twarz zbledła.
Kilka dni później Maksym wrócił do domu zdruzgotany.
Kasiu usiadł na podłodze, przyciskając ręce do głowy. Zrobiliśmy test z ojcem. Okazało się iż nie jest mi biologicznym ojcem.
Objęłam go, nie mając słów.
Później przyszedł do nas Włodzimierz.
Składam pozew o rozwód z Stasią powiedział stanowczo. Ale ty, Maksymie, zawsze będziesz dla mnie synem. Krew nie ma znaczenia.
Maksym płakał, obejmując go.
Tak nasza rodzina przetrwała ten wstrząs. Teściowa została sama, a my, niewiarygodne, staliśmy się jeszcze silniejsi.
Ironia losu: gdyby nie jej obrazy, prawda przez cały czas ukryłaby się w cieniu.
Minęło pół roku od rozwodu Włodzimierza ze Stasią. Życie jakoś się ułożyło: Maksym odsunął się od zdrady matki, Artur radośnie spędzał weekendy z dziadkiem i tatą, a ja przestałam drżeć przy każdym dzwonku.
Pewnego wieczoru, gdy myłam naczynia, zadzwonił nieznany numer.
Kasiu? chrapliwy męski głos brzmiał niepewnie. To twój kolega ze szkoły.
Łyżka z hukiem wpadła do zlewu.
Sasza? nie widziałam go od dziesięciu lat, od czasu, kiedy przeprowadziliśmy się do wielkopolskiego miasta.
Musimy się spotkać. To ważne.
O co chodzi?
To o twojej teściowej.
Spotkaliśmy się w małym kawiarnianym zakątku pod niebem.
Stasia mnie szukała powiedział, kręcąc się nad szklanką wody mineralnej. Twierdziła, iż Artur jest moim synem, bo ma rude włosy, jak ja. I proponowała pieniądze.
Co?!
Była przekonana, iż zaczerwienił się. Że między nami coś było
O Boże, ona jest chora! krzyknęłam. Naprawdę sądzi, iż urodziłam dziecko z tobą?!
Sasza skinął. Wiedziałam, iż kiedyś mu się podobało, i iż ciężko znosił mój ślub, choćby sięgnął po alkohol.
Nie zgodziłem się na testy. Powiedziałem, iż to nie prawda nie mogę pomóc dziecku. I choć wciąż cię kocham, nie zniszczę twojej rodziny.
Drżały mi ręce. Okazało się, iż teściowa nie tylko podejrzewała konstruowała bolesne schematy, by mnie poniżyć.
W domu opowiedziałam wszystko Maksymowi. Blaknął:
Więc kłamała nie tylko ojcu Chciała zrujnować i naszą rodzinę.
Następnego dnia Włodzimierz wpadł do nas, trzaskając drzwiami:
Stasia wniosła pozew! Żąda połowy działki!
Na jakiej podstawie?! zapytał wściekle Maksym.
Mówi, iż nie ma już co żyć. Emerytura niska, chce sprzedać działkę.
Wieczorem zadzwoniła Stasia. Po raz pierwszy od miesięcy.
Szczęśliwi? jej głos drżał z nienawiści. Zniszczyliście rodzinę, teraz dopiero dobijacie. To twoja wina, podła dziewczyno!
Kłamałaś mężowi! Odwróciłaś się od wnuka! wykrzyknęłam.
Artur nigdy nie będzie moim wnukiem syknęła i rozłączyła się.
Tydzień później dostałam list od jej adwokata: żądała zakazu kontaktu Włodzimierza z Arturem, twierdząc, iż nie jest krwią spokrewniony.
To zemsta szepnął Maksym, trzymając papiery. Ona naprawdę nie jest w pełni.
Włodzimierz tylko się uśmiechnął:
Niech próbuje.
Sędzia odrzuciła wszystkie żądania. Poza tym, po wysłuchaniu naszej historii, upomniała ją o odpowiedzialność za zniesławienie.
W dniu ostatecznego werdyktu Włodzimierz przyniósł stare zdjęcie: mały Maksym na jego ramionach, obaj śmieją się.
Oto, co to rodzina powiedział. Nie krew, nie nazwisko. A to.
Artur podbiegł i mocno przytulił dziadka:
Jesteś najlepszy!
Stasia została zupełnie sama.
Minął rok. Przypadkowo zobaczyliśmy ją w parku. Siedziała na ławce, samotna, z przygasłym spojrzeniem. Artur, nie pamiętając złego, machnął jej ręką.
Ona odwróciła się.
Szkoda jej? zapytał Maksym.
Nie odpowiedziałam szczerze. Szkoda tych, których zraniła.
I poszliśmy dalej do Włodzimierza, który huśtał Artura na huśtawce.
Do naszej prawdziwej rodziny.






![Małgorzata Tomaszewska: Macierzyństwo to ciężka praca bez prawa do urlopu [PODCAST]](https://s.mamadu.pl/gfx/mamadu/logo_fb_og.png?v1)



