Jestem absolutnym nerdem, o ile chodzi o superbohaterów. Siedzę w tym temacie od wczesnego dzieciństwa i do dziś nic się nie zmieniło. I powiem Wam jedno: wszystko już było. Każda supermoc, każdy złoczyńca i każdy archetyp bohatera pojawił się już kiedyś – w takiej czy innej formie. Sztuka nie polega więc na wymyślaniu czegoś zupełnie nowego, ale na pokazaniu znanych motywów w świeżym i ciekawym wydaniu. I Dispatch robi to pierwszorzędnie.
Gra miała premierę 22 października 2025 roku na Steamie i PlayStation i była wydawana w formie epizodów. Od 29 stycznia 2026 roku w tytuł AdHoc Studio mogą zagrać również posiadacze sprzętu Nintendo. Port jest edycją kompletną, zawierającą wszystkie osiem odcinków, i dostępny jest wyłącznie w dystrybucji cyfrowej. Jak Wielkie N poradziło sobie z przeportowaniem Dispatch? O tym za chwilę, ale najpierw pomówmy o samej grze.
Fabuła osadzona jest w świecie, w którym ludzie o dziwnych mocach, kolorowe rajtuzy i spontaniczne wybuchy na ulicach są codziennością. Główny bohater, Robert Robertson, znany jako Mecha Man, w wyniku pewnych okoliczności musi zawiesić swoją bohaterską działalność. Dostaje jednak propozycję pracy jako dyspozytor w firmie SDN (Superhero Dispatch Network), która umożliwia klientom wezwanie superherosa do niemal każdego problemu. Trzeba coś jeść i gdzieś spać, a korporacja oferuje mu dodatkowo szansę powrotu do czynnej akcji. Robert przyjmuje posadę i zaczyna nowy rozdział w swoim życiu.
Zobacz również: Everyman – analiza motywu. Co robi zwykły Kowalski w świecie superbohaterów?
Fot. Kadr z gryOd początku mamy pod górkę, bo drużyna, którą operujemy, składa się wyłącznie z członków Projektu Feniks – byłych superzłoczyńców próbujących się zresocjalizować. To zbiór ciekawych indywidualności, które musimy poprowadzić i nauczyć współpracy. Jednocześnie trzeba dbać o wyniki i piąć się w rankingu, zaczynając od samego dołu.
Interakcje z postaciami to jeden z kluczowych elementów rozgrywki. Gra łączy formułę interaktywnego serialu w stylu produkcji Telltale Games ze strategią i elementami RPG. Nasze wybory mają realny wpływ na przebieg fabuły. Kształtują skład zespołu, relacje między bohaterami, a choćby możliwe wątki romantyczne.
Strategiczna część gameplayu polega na odbieraniu zgłoszeń i wysyłaniu na miejsce incydentu odpowiednich bohaterów. Trzeba analizować statystyki zespołu i dopasowywać je do zadania. Uwolnienie zakładnika wymaga charyzmy, ewakuacja – mobilności. Z czasem sytuacje stają się coraz poważniejsze i wymagają lepszego planowania oraz rozsądnego rozdawania punktów doświadczenia. System jest rozbudowany, ale nieprzekombinowany. Minigry i losowe zdarzenia skutecznie przełamują monotonię i sprawiają, iż naprawdę czujemy się operatorem zespołu, a nie tylko widzem.
Zobacz również: Wonder Man – recenzja serialu. Mniej supermocy, więcej człowieka
Fot. Kadr z gryKażdy z bohaterów ma wyraźny charakter. Niezobowiązujące rozmowy w trakcie akcji oraz spontaniczne wydarzenia podczas wspólnych zadań dodają postaciom realizmu i pogłębiają imersję. Wrażenie to potęguje świetnie dobrana obsada aktorów głosowych. Aaron Paul, znany z roli Jessego Pinkmana w Breaking Bad, użyczył głosu głównemu bohaterowi, nadając mu ten zmęczony, ironiczny ton, który gracze tak lubią.
Wśród pozostałych głosów znajdziemy m.in. MoistCr1TiKaL-a oraz członków ekipy Critical Role. Voice acting stoi na bardzo wysokim poziomie i jest jednym z największych atutów gry. Ścieżka dźwiękowa również dowozi – dobrze podkreśla wydarzenia na ekranie. Twórcy treści internetowych docenią też możliwość zastąpienia muzyki licencjonowanej.
Graficznie Dispatch radzi sobie zaskakująco dobrze. choćby na Switchu 2, który nie słynie z potężnych podzespołów, tytuł wygląda solidnie. Duża w tym zasługa komiksowego stylu, przywodzącego na myśl amerykańskie seriale animowane. Animacje są płynne, a liczba klatek na sekundę stabilna. Jak na Switcha – jest w porządku.
Zobacz również: Love through a prism – recenzja serialu. Historia o miłości, sztuce i wolności wyboru
Fot. Kadr z gryDo tej pory głównie chwaliłem produkcję AdHoc Studio, więc pora na łyżeczkę dziegciu. Pierwszym, mniejszym minusem jest dość sztampowy antagonista. Nie jest tragiczny, ale na tle barwnej obsady wypada płasko. Taki klasyczny „hahaha, jestem zły”. Dobrze, iż ma chociaż powiązanie z głównym bohaterem.
Znacznie poważniejszym problemem jest cenzura obecna wyłącznie w wersji na Nintendo. Dispatch to gra dla dojrzalszego odbiorcy – porusza ciężkie tematy i nie stroni od wulgarnego języka. Na innych platformach cenzura jest opcjonalna. Na Switchu wizualna cenzura jest włączona na stałe i nie można jej wyłączyć. Możemy jedynie zdecydować, czy cenzurować przekleństwa. Trudno to zrozumieć, zwłaszcza iż Cyberpunk 2077 trafił na Switcha 2 bez żadnych ograniczeń. Wstyd, Nintendo. Po prostu wstyd.
Zobacz również: Cyberpunk 2077: Kickdown – recenzja komiksu
Podsumowując – bo i tak rozpisałem się za bardzo – zagraj. Dispatch to świetna pozycja, a pod niektórymi względami wręcz wybitna. Spodoba się fanom dobrej fabuły, strategii i RPG. Dla mnie to pozycja obowiązkowa.
Fot. główna. Nintendo eShop










![Piorunujący początek Lechii! Lech w tarapatach już w 3. minucie [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/697e5ac9eb8601_56299767.jpg)


