Stanisław Lem to niezaprzeczalnie nasze dobro narodowe. Z dumą obiewszczany jest najczęściej tłumaczonym polskim autorem w historii. Nie jest to nic dziwnego, zwłaszcza dla osób, które zetknęły się z jego twórczością. Chociaż najbardziej kojarzony jest z powieściami science fiction to ma na swoim koncie dużo większy dorobek.
Diabeł i arcydzieło. Teksty przełomowe to zbiór pełnych erudycji wywodów Stanisława Lema, które pokazują świat widziany jego oczami. Eseje są niesamowicie różnorodne i dzielą się na cztery główne działy: kultura, nauka, futurologia i o sobie. Wydawca starał się zebrać teksty, które pokażą poglądy Lema, jego szeroką wiedzę oraz inteligencję. Trudno nie mieć wrażenia, iż autor znał się adekwatnie na wszystkim. Został ukazany w tej antologii jako osoba niesamowicie inspirująca, która nie rzuca swoich słów na wiatr. Mądrego to i miło poczytać!
Każdy kto czytał powieści Stanisława Lema wie, iż są to książki niesamowicie pochłaniające, ale również przemyślane i głębokie. Autor ukrywał wiele pod warstwami i z każdym kolejnym przeczytaniem odkrywało się coraz więcej. Jego ukryty humor również jest niejednoznaczny, dzięki czemu tak rewelacyjnie się go czyta. Dla mnie niesamowitym odkryciem były Dzienniki Gwiazdowe, które udowodniły mi, iż jednak science fiction da się lubić! Tym bardziej z ciekawością, graniczącą z obsesją, podeszłam do esejów Lema. Chociaż Diabeł i arcydzieło. Teksty przełomowe to mała cegiełka, to mknęłam przez kolejne teksty jak szalona. I cały czas było mi mało Lema i jego rozważań. Każdy z esejów wciągał mnie na swój sposób, ale zdecydowanie najbardziej upodobałam sobie jego rozważania o kulturze.
Nigdy nie czytałam Imienia róży Umberta Eco, ale analiza książki w wykonaniu Stanisława Lema była dla mnie prawdziwym balsamem na moją kulturoznawczą duszę. Nieważne, iż poznałam już przez to całą fabułę i raczej nic mnie już w tej lekturze by nie zaskoczyło. Ważne jak wspaniale i z ogromną ilością szczegółów Lem przeanalizował debiut literacki Eco. Przez chwilę poczułam się jakbym znowu była na studiach, gdzie miałam przyjemność mieć zajęcia z wieloma niesamowitymi profesorami i profesorkami. Właśnie taki vibe dawał mi Lem. Czułam, iż mierzę się z tekstami niesamowicie inteligentnego człowieka, które bardzo mocno na mnie oddziałowują. Poza tym kto inny dałby przypis na kilka stron, w którym odpływa w anegdoty i inne przykłady?
Zobacz również: Eneida – recenzja książki. Złoto literatury antyku
Równie inspirujące było dla mnie swobodne żonglowanie przez autora wiedzą z najróżniejszych dziedzin oraz specyficzne, wspomniane już wcześniej przy okazji powieści, poczucie humoru. Przyznaję się szczerze, iż to pierwsza książka od bardzo dawna, przy której momentami musiałam się zatrzymać i sprawdzić znaczenie jakiegoś słowa. I nie uważam tego za powód do wstydu. Wręcz przeciwnie! Świadczy to tylko o tym z jak niesamowitym erudytą miałam styczność! Zdecydowanie potrzebowałam takiego pobudzenia szarych komórek, bo Diabeł i arcydzieło. Teksty przełomowe sprawiły, iż zaczęłam odczuwać brak czytania trudniejszych tekstów. A naprawdę warto.
Diabeł i arcydzieło. Teksty przełomowe pozwalają spojrzeć na Stanisława Lema zdecydowanie szerzej. Wcześniej, było to dla mnie po prostu legendarny i bardzo przeze mnie lubiany autor fantastycznych powieści science fiction. Teraz patrzę na niego z jeszcze większym szacunkiem i inspiracją. Lem potrafił również przyznać się do błędu czy złudnego pierwszego wrażenia (chociażby w przypadku wspomnianego Imienia róży!). Krytycznie odnosił się też do łopatologicznych tworów kultury, które stopniowo zalewały rynek. Trudno nie przyznać mu racji w tych dywagacjach. Niemniej niesłabnąca popularność jego książek jest światełkiem w tunelu.
Okładka książki Diabeł i arcydzieło. Teksty przełomoweAutor: Stanisław Lem
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Premiera: 22 lipca 2026 r.
Oprawa: miękka
Stron: 616
Cena katalogowa: 79,90 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackie. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Wydawnictwo Literackie)








