Serii Nioh nie obca jest zabawa z historią i mieszanie jej z fantazją. A jak ekipa z Ninja w nazwie podchodzi do tematu “wojowników nocy” i jednego z niewielu potwierdzonych przykładów, jakim jest Hattori Hanzō?
Nazwa ma znaczenie, a słowa moc

Wszystko zaczyna się od wyboru użycia przez twórców tej nazwy. Słowo „ninja” samo w sobie jest bowiem uproszczeniem. Choć zapis kanji 忍者 faktycznie można odczytać właśnie w ten sposób, historycznie poprawnym określeniem było shinobi no mono. Wiemy o tym między innymi dzięki furiganie – fonetycznym oznaczeniom towarzyszącym kanji, które wskazują prawidłową wymowę. W zachowanych dokumentach to właśnie one niemal zawsze prowadzą do odczytania shinobi no mono. Potwierdza to również kontekst innych pokrewnych terminów. Przykładem może być zapis 忍術, który odczytuje się jako shinobi no jutsu, czyli „sztukę shinobi”. Współcześnie w języku japońskim funkcjonują obie formy i używa się ich w zasadzie zamiennie, przy czym „ninja” jest zdecydowanie popularniejsze.
Pochodzenie shinobi bywa przedstawiane w sposób znacznie bardziej egzotyczny, niż wskazują na to źródła. W rzeczywistości wiele elementów japońskiej kultury wojskowej ma swoje korzenie w Chinach – podobnie jak wczesne formy pisma, struktury administracyjne czy techniki metalurgiczne, które z czasem Japończycy doprowadzili do niezwykłej perfekcji. Dotyczy to także samej koncepcji działalności wywiadowczej. Jednym z najważniejszych tekstów w tej dziedzinie jest The Art of War autorstwa Sun Tzu, gdzie opisano pięć typów szpiegów tworzących wspólnie skuteczną sieć informacyjną – według autora będącą bezcennym narzędziem każdego władcy.
Ninja – postacie owiane mityczną tajemnicą

Choć Japonia z czasem wykształciła własną, odrębną tożsamość polityczną i społeczną, wpływy z kontynentu pozostały widoczne również w tej sferze. Idea wyspecjalizowanych agentów funkcjonujących na pograniczu wojny i wywiadu została przejęta i rozwinięta. W tym miejscu warto obalić kolejny popularny mit: shinobi nie byli przede wszystkim zabójcami. Ich podstawową rolą było zdobywanie informacji, dezinformacja, infiltracja i działania sabotażowe. Niektóre przekazy sugerują wprawdzie, iż w szkoleniu uwzględniano możliwość usunięcia wrogiego przywódcy, jeżeli nadarzy się ku temu okazja, jednak brak wiarygodnych dowodów, by takie działania rzeczywiście stanowiły istotny element ich praktyki.
Najbardziej intensywny rozwój działalności shinobi przypada na okres Sengoku, obejmujący lata 1477–1615. Już samo to częściowo podważa popularne wyobrażenie o ich bardzo starożytnym rodowodzie. Co więcej, główne ośrodki związane z ich działalnością znajdowały się w dwóch prowincjach położonych niedaleko Kioto: Iga(伊賀) oraz Kōka (甲賀), często zapisywanej także jako Kōga.
Współczesna popkultura często mówi o „klanach ninja z Igi i Kōgi”, jednak jest to duże uproszczenie. W średniowiecznej Japonii funkcjonowały przede wszystkim rody samurajskie i to właśnie przedstawiciele tych rodzin stanowili trzon struktur odpowiedzialnych za szkolenie i wykorzystywanie agentów. Nie istniały więc odrębne „klany ninja” w sensie, w jakim przedstawia się je dziś. Równie wątpliwe są opowieści o nieustannej rywalizacji między Igą i Kōką – źródła wskazują raczej na współpracę. Co więcej, środowiska z obu tych prowincji miały wspólnie opracować jeden z najbardziej szczegółowych traktatów dotyczących sztuki shinobi.
Hattori Hanzō

Jedną z najbardziej znanych postaci połączonych z działalnością shinobi jest właśnie Hattori Hanzō, choć również w jego przypadku rzeczywistość jest nieco bardziej złożona, niż sugeruje popkultura. Przede wszystkim „Hattori Hanzō” nie było imieniem jednej konkretnej osoby, ale tytułem lub imieniem przechodnim używanym w rodzie Hattori. Kolejni przedstawiciele tej samurajskiej rodziny przyjmowali je jako element swojego imienia, podobnie jak w wielu innych rodach wojskowych Japonii. Najbardziej znanym z nich pozostaje Hattori Hanzō Masanari, który służył Tokugawa Ieyasu w drugiej połowie XVI wieku i zapisał się w źródłach jako dowódca oddziałów związanych z prowincją Iga.
To właśnie tego członka rodu, znanego także jako Oni no Hanzō (鬼の半蔵), czyli „Diabeł Hanzo”, poznajemy w Nioh 3. Choć jego rola w grze jest poboczna – głównie jako nauczyciela – bywa on uznawany (choć to mocno dyskusyjne) za jeden z najlepiej udokumentowanych przykładów historycznych shinobi. Trzeba jednak pamiętać, iż biorąc pod uwagę liczbę zachowanych źródeł, “nisko zawieszona poprzeczka” to raczej delikatne określenie.
Z Hanzō wiąże się również jeden z ważniejszych tekstów dotyczących sztuki shinobi – Ninpiden (忍秘伝), czyli Sekrety Shinobi. Traktat ten powstał w XVII wieku i tradycyjnie przypisywany jest właśnie jednemu z przedstawicieli rodu Hattori. W przeciwieństwie do wielu późniejszych, sensacyjnych wyobrażeń o ninja, Ninpiden ma charakter praktycznego podręcznika: opisuje metody infiltracji, zdobywania informacji czy działania agenturalne. Dzięki takim źródłom możemy dziś w ogóle mówić o shinobi w kategoriach historycznych, a nie wyłącznie jako o bohaterach legend i popkultury.
Nie szata zdobi shinobi

Próżno szukać tam na przykład słynnego czarnego stroju, jaki znamy z popkultury. Mit o charakterystycznej „piżamie” ninja rozpada się przy bardzo prostym rozumowaniu. Podstawą działania shinobi było pozostanie niezauważonym i wtapianie się w otoczenie. Ich skuteczność wynikała właśnie z możliwości funkcjonowania w tłumie bez wzbudzania podejrzeń. choćby jeżeli przyjmiemy popularne wyobrażenie o nocnych operacjach – skradaniu się po terytorium wroga czy infiltracji zamków feudalnych władców – czarny strój wcale nie byłby w takich warunkach szczególnie praktyczny. Co więcej, nie ma jednoznacznych dowodów na to, iż tego rodzaju działania faktycznie stanowiły podstawę ich aktywności.
Wbrew współczesnym wyobrażeniom nocne niebo w epoce feudalnej wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Brak zanieczyszczeń i sztucznego oświetlenia sprawiał, iż było ono znacznie jaśniejsze i pełne gwiazd, a dominującym kolorem był raczej głęboki granat niż jednolita czerń. Na takim tle całkowicie czarne ubranie mogło wręcz bardziej odcinać się od otoczenia niż pomagać w ukryciu. Co ciekawe, podobną logikę można zauważyć również współcześnie. Jednostki specjalne rzadko wykorzystują czarne mundury jako element kamuflażu – częściej służą one budowaniu określonego efektu psychologicznego, ponieważ kolor czarny silnie kojarzy się z zagrożeniem i budzi respekt.
Nioh 3 – recenzja (PS5). Samuraj-Ninja znowu ratuje cały świat 3
Źródeł popularnego wyobrażenia o czarnym stroju ninja należy szukać nie tyle w historii, co w sztuce. Jego geneza najczęściej wiązana jest z konwencją japońskiego teatru, przede wszystkim Kabuki. W przedstawieniach scenicznych funkcjonowali tam tzw. Kuroko – osoby techniczne odpowiedzialne za przesuwanie dekoracji, podawanie rekwizytów czy pomoc aktorom w trakcie sceny. Zgodnie z teatralną umową widz miał ich po prostu „nie zauważać”, dlatego ubierali się całkowicie na czarno, co symbolicznie oznaczało niewidzialność dla publiczności. Z czasem twórcy zaczęli bawić się tą konwencją. Zdarzało się, iż postać pozornie będąca jednym z takich scenicznych pomocników nagle stawała się uczestnikiem akcji – na przykład zamachowcem lub szpiegiem. Dla widza oznaczało to efekt zaskoczenia: ktoś, kto miał być „niewidzialny”, nagle ujawniał swoją rolę w fabule. Ten prosty zabieg teatralny okazał się na tyle sugestywny, iż z czasem utrwalił skojarzenie między tajnym agentem a czarnym strojem.
Motyw ten gwałtownie przeniknął także do sztuki wizualnej. W XIX-wiecznych drzeworytach Ukiyo-e artyści zaczęli przedstawiać shinobi właśnie w takiej formie – jako postacie ubrane w czarne, obcisłe stroje znane ze sceny. Późniejsza popkultura, od powieści przygodowych po kino i gry wideo, przejęła ten wizerunek niemal bez zmian. W rezultacie teatralna konwencja „niewidzialnego pomocnika” została z czasem uznana za historyczny strój ninja, choć w rzeczywistości była przede wszystkim sprytnym zabiegiem scenicznym.
Broń ninja to wymysł

Podobnie wygląda sprawa z prostymi mieczami kojarzonymi dziś z ninja. Również w tym przypadku wystarczy spojrzeć na realne zadania i taktykę shinobi, by zauważyć pewien zgrzyt logiczny. Jak już wcześniej wspominałem, nie byli oni przede wszystkim zabójcami, a znaczną część ich działalności stanowiły działania wywiadowcze i infiltracyjne. najważniejsze było więc pozostanie niezauważonym i wtapianie się w otoczenie. Noszenie miecza na plecach – i to jeszcze o nietypowej, prostej głowni, która nie była w Japonii standardowym widokiem – zupełnie nie pasuje do takiego sposobu działania. Warto też pamiętać, iż wielu shinobi wywodziło się ze środowiska samurajskiego. Naturalnym wyborem uzbrojenia były więc dla nich krótsze, powszechnie spotykane formy broni białej, takie jak wakizashi czy noże tanto. Broń tego typu łatwiej było ukryć, a jednocześnie nie wzbudzała żadnych podejrzeń, bo była elementem codziennego wyposażenia samuraja.
„Ale przecież miecze ninja-to można zobaczyć w muzeach” – mógłby w tym miejscu zauważyć czytelnik. I rzeczywiście, takie egzemplarze istnieją, podobnie jak jeden znajduje się w mojej własnej kolekcji. Problem polega na tym, iż zachowane ninja-to pochodzą z okresu Meiji, czyli czasu, gdy shinobi jako formacja już dawno nie funkcjonowali. Wiele z nich powstało raczej jako ciekawostki lub pamiątki dla turystów niż autentyczna broń używana w działaniach operacyjnych.
Nioh 3 a Shinobi

Co ciekawe, twórcy Nioh 3 zdecydowali się na miks fantazji i prawdy, a nasza postać nosi co prawda katanę, ale na plecach. Reszta wyposażenia również podążą tym trendem, oferując nam realne i “mityczne” bronie i ekwipunek, dodając przy tym mieszaninę wpływów chińskich, takich jak szpony oraz kostur składający się z trzech połączonych łańcuchem sekcji. O zabawkach typu kunai czy shurikeny można by napisać spokojnie kolejny artykuł, nie wspomnę już choćby o magii i aspektach duchowych.
Podsumowując, ninja w Nioh 3 to przyjemny miks tradycji i legend, idealnie wpasowujący się w klimat całej produkcji. Bezsprzecznie jest to jedna z moich ulubionych serii osadzonych w kraju kwitnącej wiśni, oferujący wejście w jego mistyczny świat każdemu, niezależnie od poziomu wiedzy historycznej i baśniowej.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.






