Gruz nie zniknął, ale nie zalewa już wszystkiego tak jak wcześniej. Brzmienie jest bardziej czytelne, riffy mocniej wychodzą na wierzch i ogólnie zrobiło się bardziej blackmetalowo. Jest więcej tremol, melodii, a miejscami pojawia się taki chłodniejszy, niemal skandynawski posmak. Deathmetalowy ciężar przez cały czas jest podstawą, zwolnień i walców też nie brakuje, tylko wszystko jest mniej oblepione smołą. I mnie akurat ta zmiana nie do końca leży.
Najbardziej siedzi mi chyba "The Slow Embalming of the Will". Kiedy zwalniają i zaczynają naprawdę gnieść, wraca trochę tego Temple Nightside, którego oczekiwałem. Z kolei "Within Sepulchred Walls" jakoś kompletnie mnie nie przekonuje. Główny riff gwałtownie zaczyna mnie nudzić, a późniejsze bardziej blackmetalowe granie kilka tutaj ratuje.
Nie powiedziałbym, iż nagle zaczęli grać coś zupełnie innego, bo przez cały czas da się ich rozpoznać bez problemu. Tyle iż wcześniej kojarzyli mi się przede wszystkim z pieczarą, ciężarem, smołą i tym całym brudem, a tutaj wszystko zostało trochę uporządkowane i odsłonięte. Są dobre momenty, riffów też nie brakuje, ale jako całość na razie mnie to rozczarowało. Po sześciu latach liczyłem na coś, co przygniecie mnie znacznie mocniej.
iframe
Statystyki: autor: Szajtan — 13 min. temu














