Przeprosiłem się ostatnio z tym zespołem, bo jak kilka lat temu sprawdzałem to ziewnąłem i zapomniałem, a tymczasem jak się okazuje była to niesłuszna reakcja. Jakoś tak niedawno znajoma wspomniała o nich i mi się przypomnieli, więc odświeżyłem
In Passing Ascension. Te kilka lat temu materiał ten wydał mi się strasznie rozmiękczony i rozmemłany przez ten nadmiar dysonansowych patentów rodem z francuskiego black metalu, a tu się okazuje, iż w tym szaleństwie jest metoda, bo kawałki są dobrze napisane, mimo, iż momentami aż nadto uderza to w próby atmosferyzowania zamiast dociśnięcia słuchacza. Teraz jeszcze sprawdziłem tę najnowszą epkę
Impelling Rebirth i tutaj pozostało konkretniej, bo i perkusja jest konkretniejsza. Mocna, dobrze nagłośniona, świetnie podbijająca te zakręcone riffy. Całość, porównując do pierwszej płyty, jest generalnie mocniejsza i bardziej w duchu napierdalania niż robienia klimatu. Satysfakcjonujące 15 minut. Reszty materiałów nie słyszałem, ale widzę, iż na
The Cyclic Reckoning postawili na długie utwory, co wzbudza lekki niepokój, bo nagrać 16 minutowy utwór i nie zanudzić słuchacza to sztuka. Z drugiej strony, na debiucie najlepszy utwór ma prawie 9 minut ("Procession to Obscure Infinity"), więc może nie będzie tak źle.
Statystyki: autor: Blind — 22 min. temu