Miałem to gdzieś tam na uwadze ale bez napinki a choćby wtedy kiedy Blasqu polecił ciągle byłem na chłodno.
Jest rok 1992 i ukazuje się demówka Devoted To God, która masakruje podziemie a potem poprawia kiedy okazuje się, iż to grają szczyle w ilości 6 luda.
A teraz jeszcze gorsze. Widzisz to logo??? Podobne miała nasza rodzima Arkona. A teraz wyobraź sobie, iż twoja dziewczyna, narzeczona, kochanka, żona ma na twarzy takie o coś i z uśmiechem oznajmia, iż to "Twój najlepszy, bardzo dobry czy po prostu kolega". Wkurwiony idziesz mu wyjebać ale finalnie sprawa kończy się na tym, iż mówisz "Dobrze, iż to ty a nie ktoś obcy". Tak więc co jest nie tak a może nie jest z debiutem szczyli z Nedgravd???
Album ten słyszałem sporo razy i chociaż zawsze leciał do końca to coś nie było na rzeczy. 40 min muzyki czyli klasyka. No nie do końca bo znowu muszę się powtórzyć, iż nie sztuką nagrać dyszkę kawałków pod 3 min ale sztuką jest nagrać 5 pod 6 min. Tu jest siedem a po prawdzie tylko pięć bo tytułowy Ascension to fellatio zrobione chamskim klawiszom a ostatnie outro to jakiś najebany grek zorba.
Zostaje fizycznie 5 tracków, które nie są krótsze niż 6 min. W obiegu istnieją tzw. szokery czyli informacje o znanych ludziach, których się zna, lubi a choćby szanuje i nagle okazuje się, iż coś zrobili. Takie szokery to choćby E. Haaland, który okazuje się, iż ma genotyp downa wymieszanego z bonobo albo M. Brodka, która o zgrozo zaszła w ciążę. No i po takich wieściach świat nie jest już taki kolorowy tylko jest surowy.
Surowi też chcą być bohaterowie tego tematu a skoro grają det metal taki z początków lat 90-tych to tu nie ma litości dla skurwysynów.
No i powinno tak być ale ktoś im spierdolił brzmienie albo sami sobie spierdolili bo płyta brzmi "dziwnie". Nie potrafię jest słuchać na tzw. neutralnych ustawieniach co zawsze czynię i jest tak jak ma być. Tutaj nie jest tak więc zacząłem gmerać w ustawieniach korektora. Włosy mi stanęły dęba kiedy jeszcze zobaczyłem na MA do czego chłopcy są porównywani a tam co nazwa to robi się grubiej. Włączyłem Soulside Journey i zrobiłem fotkę jak korektor to widzi i zacząłem ustawiać podobnie. Prawie zeszczałem się w gacie kiedy włączyłem i poleciał "inny zespół" ale przez cały czas coś mi brakowało.
Poszedłem na totalny odjazd i ustawiłem jak demo z lat 90-tych a w zasadzie jak próba Goatlord i wtedy Wacław eksplodował.
To właśnie było brzmienie, które masakruje. Wywalony na przód przepotężny wokal, grubas i baterie a schowane gitary, które szału nie robią. Pierdolnęło to tak potężnie, iż aż zapisałem sobie to ustawienie aby potem sobie słuchać tego jak trzeba.
I nie jestem przeciw chłopakom absolutnie bo wiedzą o co chodzi w mojej ulubionej muzyce tylko, gdzieś coś nie do końca zagrało. Oj chętnie bym ich zobaczył na DINTE bo to być może byłby przeokrutny cios a kolo za konsoletą by zrobił magię. Miała być piwnica a jest taka wypacykowana, czyściutka i słoiki stoją na półkach. Kajetan prawi, iż brudno, brzydko i do domu daleko ale ło panie gdzie tam!!! Prawda, plastiku nie stwierdzono ale czegoś zabrakło. Kierwa chętnie bym sobie kupił płytę ale bawić się korektorem aby się zajebiście słuchało to trochę przesada. Chyba łatwiej będzie wypalić cdra ze swoją wersją aby potem włączać jak trzeba. kilka im zabrakło i wierzę, iż na kolejnych nagraniach załapią ten mały szczegół, który sprawi, iż zagra to i przepotężnie i złowieszczo.
Statystyki: autor: Hajasz — 48 min. temu












