– Czytanie jest nam potrzebne na poziomie neurologicznym, pozwala uporać się lękiem – mówi Jankowicz. Rozmawiamy o kolekcjonowaniu książek (czy kolekcjonerzy zakładają rękawiczki?) i o pożytkach z szukania książek na półkach (często znajdujemy coś innego zamiast tego, czego szukaliśmy). Jankowicz opowiada o „kolekcji zimowej”, czyli wyborze książek na zimę, które ze sobą przywiózł. Jedna z tych książek jest genialną mistyfikacją. Oto one:
- Tarjei Vesaas, „Pałac lodowy”, przeł. Beata Hłasko, Wydawnictwo Poznańskie
- Hugo Vernier, „Le Voyage d’hiver”, 1864
- Ursula K. Le Guin, „Lewa ręka ciemności”, przeł. Lech Jęczmyk, Książnica
- Stanisław Barańczak, „Podróż zimowa”, Wydawnictwo A5
- Ian Bostridge, „Podróż zimowa”, przeł. Szymon Żuchowski, Jacek Dehnel, Polskie Wydawnictwo Muzyczne
- Emily Dickinson, „Wybór poezji”, wstęp i opracowanie Agnieszka Salska; przeł. Stanisław Barańczak, Kazimiera Iłłakowiczówna, Wacław Iwaniuk, Ewa Kuryluk, Krystyna Lenkowska, Maciej Maleńczuk, Ludmiła Marjańska, Artur Międzyrzecki, Tadeusz Sławek, Andrzej Szuba, Ossolineum
Jakie tytuły dopisalibyście do tej kolekcji zimowej? Może „Jeśli zimową nocą podróżny” Italo Calvino albo „Zimę Muminków” Tove Jansson?








