Czy w W11 byli prawdziwi policjanci? Odpowiedź może zaskoczyć fanów serialu

popkulturysci.pl 5 dni temu

W11 – Wydział Śledczy przez lata przyciągał widzów charakterystycznym sposobem realizacji, naturalnymi dialogami i bohaterami, którzy nie przypominali typowych gwiazd telewizji. Osoby prowadzące śledztwa mówiły spokojnie, niekiedy szorstko, a podczas przesłuchań zachowywały się tak, jakby naprawdę pracowały w policji. Nie był to przypadek. W główne role funkcjonariuszy wcielili się prawdziwi policjanci, a nie zawodowi aktorzy.

Nie oznacza to jednak, iż kamera towarzyszyła im podczas autentycznych interwencji. W11 było serialem paradokumentalnym realizowanym na podstawie scenariusza. Sprawy, podejrzani, przesłuchania oraz pościgi były przygotowywane na potrzeby produkcji.

Czy policjanci z W11 naprawdę pracowali w policji?

Główni bohaterowie W11 – Wydział Śledczy rzeczywiście mieli doświadczenie w służbach. TVN potwierdza, iż w role funkcjonariuszy wcielali się prawdziwi policjanci, między innymi Sebastian Wątroba, Joanna Czechowska, Anna Potaczek, Maciej Dębosz, Anna Palka oraz Rafał Kopacz. Nie byli więc jedynie aktorami, którzy przez kilka tygodni uczyli się policyjnych zachowań.

To właśnie doświadczenie zawodowe odtwórców głównych ról miało nadawać produkcji bardziej wiarygodny charakter. Wiedzieli, jak prowadzić rozmowę ze świadkiem, jak zachowywać się podczas zatrzymania i jak powinny wyglądać relacje między funkcjonariuszami. Anna Potaczek po latach mówiła, iż od początku założeniem serialu była autentyczność wynikająca z tego, iż policjanci grali policjantów.

Nie każdy z nich pozostawał jednak czynnym funkcjonariuszem przez cały okres realizacji programu. Praca na planie trwała wiele lat, dlatego część obsady z czasem odeszła ze służby lub związała swoją dalszą karierę z telewizją.

Kim byli główni policjanci z serialu W11?

Przez serial przewinęło się kilka duetów prowadzących dochodzenia. Do najbardziej rozpoznawalnych należeli Anna Potaczek i Maciej Dębosz, Anna Palka i Rafał Kopacz oraz Joanna Czechowska i Sebastian Wątroba.

Maciej Dębosz miał doświadczenie jako policjant i antyterrorysta. Jak wspominał po latach, początkowo pojawiał się na planie właśnie w roli antyterrorysty. Dopiero później wziął udział w castingu na jednego z komisarzy prowadzących śledztwa. Po zakończeniu W11 przez cały czas pracował przy produkcjach telewizyjnych, między innymi jako kierownik planu.

Anna Potaczek również trafiła do serialu dzięki doświadczeniu zdobytemu w policji. Według jej relacji TVN wysyłał do jednostek informacje o castingu skierowanym do funkcjonariuszy pracujących między innymi w pionie dochodzeniowym i kryminalnym. Zgłoszenie się na przesłuchanie otworzyło jej drogę do jednej z najbardziej rozpoznawalnych ról w polskich paradokumentach.

Także Sebastian Wątroba był przedstawiany przez TVN jako policjant związany z programem. Jeszcze w czasie emisji serialu pojawiał się w materiałach stacji właśnie jako funkcjonariusz znany z W11.

Czy sprawy przedstawione w W11 były prawdziwe?

Odcinki nie były zapisem rzeczywistych działań policji prowadzonych w czasie emisji programu. Widz nie oglądał prawdziwego morderstwa, autentycznego przesłuchania podejrzanego ani zatrzymania osoby ściganej przez organy państwa.

W11 należało do gatunku docu-crime, czyli produkcji fabularnych stylizowanych na dokument. Każdy odcinek przedstawiał przygotowaną historię kryminalną, którą realizowano z udziałem obsady, statystów i ekipy filmowej. TVN wskazywał jednak, iż inspiracją dla scenariuszy mogły być prawdziwe historie oraz zdarzenia znane z życia i mediów.

Scenarzyści mogli więc wykorzystywać schematy pochodzące z rzeczywistych przestępstw, ale zmieniali postacie, okoliczności i przebieg zdarzeń. Było to konieczne między innymi ze względu na ochronę osób uczestniczących w prawdziwych postępowaniach oraz potrzebę dostosowania historii do krótkiego odcinka telewizyjnego.

Czy pozostali bohaterowie także byli policjantami?

Prawdziwymi funkcjonariuszami byli przede wszystkim odtwórcy najważniejszych ról śledczych. Osoby grające podejrzanych, świadków, członków rodzin, sąsiadów czy pracowników różnych firm najczęściej nie miały związku z policją.

Większość takich postaci była odgrywana przez aktorów niezawodowych i statystów. TVN informował, iż dużą część ról w serialu powierzano aktorom amatorom.

Taki dobór obsady był jednym z elementów charakterystycznego stylu programu. Bohaterowie drugoplanowi często wypowiadali się w sposób mało teatralny, robili przerwy w zdaniach, reagowali nerwowo albo sprawiali wrażenie skrępowanych obecnością kamery. Dla jednych widzów było to oznaką słabego aktorstwa, dla innych stanowiło największą zaletę serialu, ponieważ przypominało zachowanie zwykłych ludzi podczas rozmowy z policją.

Dlaczego policjanci w W11 grali tak naturalnie?

Główni bohaterowie nie musieli od podstaw uczyć się sposobu poruszania, wydawania poleceń czy prowadzenia rozmowy z zatrzymanym. Znali podobne sytuacje z pracy zawodowej. Mogli wykorzystywać adekwatne gesty, ton głosu oraz sposób formułowania pytań.

Ich gra różniła się jednak od występów zawodowych aktorów. Dialogi bywały oszczędne, emocje mniej wyraźne, a wypowiedzi nie zawsze brzmiały idealnie pod względem scenicznym. W przypadku W11 właśnie taki efekt był zamierzony. Bohaterowie mieli wyglądać jak ludzie wykonujący swoją pracę, a nie jak gwiazdy kryminału przygotowane do efektownej sceny.

Doświadczenie policyjne pomagało również przy scenach zatrzymań, przeszukań i przesłuchań. choćby gdy sytuacja została wymyślona przez scenarzystów, sposób działania śledczych mógł opierać się na zachowaniach znanych im z prawdziwej służby.

Czy komisariat pokazany w serialu istniał naprawdę?

Serial przedstawiał funkcjonariuszy pracujących w krakowskim wydziale dochodzeniowo-śledczym, ale widoczna w programie jednostka była elementem świata stworzonego na potrzeby produkcji. Nie oznaczało to, iż prezentowany komisariat rzeczywiście prowadził pokazane dochodzenia.

Sceny biurowe, rozmowy z przełożonymi i odprawy realizowano jako część serialu. Podobnie przygotowywano miejsca przesłuchań oraz inne wnętrza wykorzystywane w poszczególnych odcinkach. Produkcja miała sprawiać wrażenie obserwacji codziennej pracy policji, ale pozostawała zaplanowanym programem telewizyjnym.

Czy aktorzy z W11 zostali później detektywami?

Część bohaterów pojawiła się później w innych produkcjach TVN. Anna Potaczek i Maciej Dębosz powrócili między innymi w nowej odsłonie serialu Detektywi. Stacja przedstawiała ich wówczas jako byłych policjantów wykorzystujących swoje doświadczenie w rolach prywatnych śledczych.

Nie należy jednak automatycznie zakładać, iż wszystkie osoby znane z W11 po zakończeniu programu założyły prawdziwe biura detektywistyczne. W nowym serialu Anna Potaczek i Maciej Dębosz odgrywali przygotowane role, podobnie jak wcześniej w paradokumencie o wydziale śledczym.

Ich policyjna przeszłość przez cały czas miała jednak znaczenie. Dzięki niej mogli korzystać z wiedzy dotyczącej pracy operacyjnej, przesłuchań, interwencji i zachowania w sytuacjach zagrożenia.

Czy W11 pokazywało prawdziwą pracę policji?

Program wykorzystywał prawdziwe doświadczenie funkcjonariuszy, ale upraszczał wiele elementów postępowania. Telewizyjne śledztwo musiało zostać rozpoczęte i rozwiązane w jednym odcinku, podczas gdy rzeczywiste dochodzenia mogą trwać tygodniami, miesiącami, a czasami jeszcze dłużej.

W serialu ograniczano również liczbę formalności, analiz dokumentów i oczekiwania na wyniki badań. Widz otrzymywał przede wszystkim przesłuchania, poszukiwanie tropów, rozmowy ze świadkami, pościgi oraz zatrzymanie sprawcy. Rzeczywista praca funkcjonariusza zawiera znacznie więcej czynności administracyjnych i proceduralnych.

W11 nie było więc dokumentem ani transmisją z prawdziwej komendy. Było paradokumentem, w którym autentyczni lub byli policjanci odgrywali funkcjonariuszy w przygotowanych historiach kryminalnych. To połączenie zawodowego doświadczenia głównych bohaterów z udziałem aktorów amatorów sprawiło, iż produkcja miała tak charakterystyczny styl i przez niemal dziesięć lat utrzymywała stałe miejsce w ramówce TVN.

Źródło: www.5kilokultury.pl

Idź do oryginalnego materiału