Czy "Morfeusz" to serial, dla którego zarwiecie noc?

filmweb.pl 21 godzin temu
Zdjęcie: plakat


Już teraz na SkyShowtime możecie zobaczyć serial "Morfeusz". Czy twórcom udało się stworzyć angażującą historię? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w recenzji Dawida Myśliwca.


Czy "Morfeusz" to udany serial? Przeczytaj naszą recenzję


W swojej recenzji Dawid Myśliwiec zwraca uwagę na brak doświadczenia reżysera Macieja Migasa w produkcjach kryminalnych: kilka odcinków mocno przeciętnego serialu "Ślad" czy jeden odcinek "Układu" zdecydowanie trudno uznać za bogate doświadczenie w konwencji produkcji kryminalno-gangsterskich, a już tym bardziej nie pomogły w jego zdobyciu tytuły takie jak "Leśniczówka" czy "Miłość jak miód". Czy pomógł scenarzysta Michał Wawrzecki, który w swoim CV ma takie tytuły jak "Chyłka", "Żywioły Saszy" czy "Sortownia"? Niestety zdaniem autora recenzji twórcom nie udało się stworzyć angażującej historii:

Bardzo gwałtownie okazało się, iż duet Migas – Wawrzecki nie potrafi zapewnić tej historii odpowiedniej dynamiki – pierwszych kilka odcinków trwało bitą godzinę, choć nie sposób uzasadnić takiego metrażu. Reżyser często bawi się w efekciarskie sztuczki (prześwietlone kadry, wielokrotna ekspozycja), które może obroniłyby się w niezależnym dramacie obyczajowym, ale w serialu kryminalnym wydają się absolutnie zbyteczne. W scenariuszu natomiast nazbyt rozwleczone zostają wątki poboczne – owszem, Leyerowie działają na wielu polach i wciągają w swoje rozgrywki mnóstwo osób, ale czy naprawdę o każdej z nich musimy wiedzieć aż tyle? Często można odnieść wrażenie, iż losy kluczowych aktorów tej rozgrywki zajmują mniej miejsca niż wątki poboczne, a to bardzo negatywnie wpływa na dynamikę narracji, a co za tym idzie – poziom zainteresowania widza tą historią.

Myśliwiec chwali jednak finałowy odcinek:

Szkoda, iż twórcy czekali na wprowadzenie konkretnej akcji aż do ostatniego odcinka, który – trzeba przyznać – robi dużo lepsze wrażenie niż kilka wcześniejszych. To nietypowa sytuacja, bo znacznie częściej spotyka się seriale, których twórcy nie umieją jakościowo zakończyć. W "Morfeuszu" jest inaczej – choć siódmy odcinek nie zamyka całkowicie możliwości kontynuowania tej historii, jej zakończenie w tym miejscu również można byłoby uznać za uzasadnione i umiarkowanie satysfakcjonujące. Nie wszystkie wątki spinają się tu w zadowalający sposób, nie każda z postaci dostaje to, na co zasłużyła, ale w finałowym odcinku wreszcie mamy dramaturgię i tempo, które chciałoby się oglądać na przestrzeni całego sezonu.

Choć autor ma duże zastrzeżenia do sposobu prowadzenia narracji i przedstawienia bohaterów, nie uważa serialu za całkowita porażkę. Jakie rady ma dla twórców?

Sporo tu nie zagrało – postać starego Leyera jest groteskowa (a chyba nie do końca miała taka być), a obserwowana na ekranie przemiana Piotra nie jest ani trochę wiarygodna – ale widać tu interesujące pomysły i nietuzinkową realizację. Gdyby tę narrację nieco skondensować i poprawić jej dynamikę, mógłby z tego wyjść jeden z ciekawszych polskich seriali kryminalnych ostatnich lat. A tymczasem dostaliśmy produkcję, która przykuwa uwagę widza, ale robi wiele, by gwałtownie ją stracić.

Cała recenzję autorstwa Dawida Myśliwca znajdziecie na karcie serialu.

Zobacz zwiastun "Morfeusza"


"Morfeusz" to siódma polska produkcja oryginalna SkyShowtime. W roli głównej występuje Kamil Szeptycki, któremu towarzyszą m.in. Andrzej Grabowski, Mateusz Kmiecik, Sylwia Gola, Sonia Bohosiewicz i Andrzej Konopka. Zobaczcie zwiastun:



Idź do oryginalnego materiału