Kolejna gwiazda „Gry o tron” przyznaje, iż w najbliższej przyszłości nie ma zamiaru wracać do kultowego uniwersum. Rzućcie okiem, co takiego powiedziała Emilia Clarke.
Ekranowa Daenerys Targaryen, czyli Emilia Clarke, szczerze przyznała, iż potencjalna propozycja powrotu do uniwersum „Gry o tron” bynajmniej jej nie interesuje. W zdecydowanych słowach brytyjska gwiazda argumentowała, czemu finał serialu był dla niej jednoznacznym zamknięciem.
Gra o tron – Emilia Clarke nie chce wracać do roli
Clarke udzieliła ostatnio wywiadu „The New York Times„, a jednym z powracających motywów był oczywiście serial, który przyniósł brytyjskiej aktorce sławę i rozpoznawalność. Ekranowa Daenerys ucięła jednak jakiekolwiek domysły fanów o powrocie, twierdząc, iż ten etap w jej życiu już dawno został zamknięty. Mało tego, gwiazda nie bardzo chce choćby brać udział w innych projektach z gatunku fantasy.
— Jest bardzo mało prawdopodobne, iż kiedykolwiek jeszcze zobaczycie mnie na smoku albo choćby w tym samym kadrze co smoka.
„Gra o tron” (Fot. HBO)W tej samej rozmowie Clarke podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat kontrowersyjnego finału „Gry o tron”, który rozwścieczył fanów hitu HBO, rujnując wszystkie wcześniejsze przewidywania co do obranego przez fabułę kierunku. Jakie zdanie ma aktorka na temat niesławnego zakończenia?
— Rozumiem, dlaczego ludzie byli wściekli. [Jako aktorka] nie mogę oddać sprawiedliwości postaci, w którą przez dziesięć lat wkładałam całe swoje serce, jeżeli nie mam takiego zdania jak inni – podsumowała Clarke.
Na koniec warto dodać, iż z pytaniem o potencjalny powrót do serialu zmierzył się ostatnio ekranowy Jon Snow, czyli Kit Harington. Jego odpowiedź była łudząco podobna do tej, którą podzieliła sie Clarke. „Nie chcę się w ogóle do tego zbliżać” – powiedział aktor.
Negatywne odczucia Clarke w związku z „Grą o tron” nie są podyktowane jedynie rozczarowaniem z powodu feralnego zakończenia serialu. Aktorka w przeszłości niejednokrotnie wypowiadała się na temat krzywdzących warunków panujących na planie superprodukcji m.in. w odniesieniu do traktowania jej nagości czy osobistych powodów zdrowotnych.















