„Czego nie możemy pomyśleć?” Dominiki Łabądź w 66P

magazynszum.pl 1 tydzień temu

Czego nie możemy pomyśleć? to wystawa o wyczuleniu na świat kapitalistycznych ruin – ekologicznych i społecznych. Jak ruderalny ogród. Środowisko, w którym zmiany wywołane działalnością człowieka bezpośrednio przyczyniają się do powstawania nowych ekosystemów. Rośliny, zwierzęta, cały zbiór organizmów i materii łączą się, tworząc aktywne sieci relacji poza ludzkim spojrzeniem.

Artystka wśród linearnych opowieści realizmu kapitalistycznego i poczucia kryzysu wyobraźni komponuje własny ekosystem. Tworzy go poprzez słowa, dźwięki, ruch ciał, obrazy i przedmioty. W jej opowieściach jest wiele bytów, które na siebie wzajemnie oddziałują. Powstaje zbiór zróżnicowany, w którym widoczność szwów pozwala odetchnąć od linearnej narracji zwycięzców. Od pojęć i znaczeń, które przywiodły nas na ruiny i oddzieliły człowieka od tego co w środowisku nienazwane.

Dominika Łabądź, znana z prac konceptualnych i wizualnych, śmiało wkracza w nową przestrzeń ekspresji artystycznej – reżyserię. Realizuje ją jednak na swoich zasadach – czerpiąc z narzędzi i materii już istniejących w obiegu. Nic się w jej pracy nie marnuje. Podobnie jak w metabolizmie, zostaje przetworzone i wykorzystane ponownie, stanowiąc nowe. Parafrazując filozofa Michela Foucaulta, artystka pracuje nad tym, żeby „pomyśleć co innego”: żeby rozbroić słowa, których znaczenia pozwalają na przemoc i wyzysk zwierząt oraz środowiska, a następnie przywieść do źródeł ich sensów. Ta konfrontacja nie jest łatwa, pozostawia niesmak jak każde fałszywe słowo. Meandruje, powraca, powtarza i utrwala. Jak w czasach, kiedy wielkie eposy powstawały dzięki spotkaniom i wspólnym opowiadaniu.

Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda

W Historii świata w siedmiu tanich rzeczach Raj Patel i Jason Moore proponują przyjrzeć się temu, jak zmiana znaczenia słów takich jak „dziki” umożliwiła kolonizatorom nie tylko przejęcie ziemi, ale również zniewolenie rdzennych mieszkańców. Jak piszą autorzy, jeszcze w 1330 roku słowo „dziki” znaczyło tyle co „nieustraszony, nieugięty, zażarty”. Z końcem XV wieku i kolonialnymi podbojami określało już człowieka ze zdobytych lądów – przynależnego do natury, a nie do społeczeństwa. Społeczeństwo zatem, jako wartość nadrzędna, mogło ze swojej pozycji eksploatować przyrodę.

Wchodząc na wystawę wzrok zatrzymuje się na obiektach stworzonych z różnych niejednorodnych materiałów. Przypominają stogi siana, góry, chochoły czy stroje tancerzy Kumpo. Kumpo to tradycyjna postać z kultury ludu Diola w Senegalu i Gambii – ubrana w trawy i liście, tańczy podczas festiwali i uosabia ducha lasu lub społeczności. Tancerz pozostaje niewidoczny, scala się ze swoim kostiumem. W polskiej tradycji podobny kształt przybiera chochoł, który okrywa żywą roślinę w zimowym czasie jej wegetacji. W materialnej formie chochoły stanowią zagadkę, tego co kryje się w ich środku. Kumpo to także duch opiekuńczy, który jest jednością i wspiera wspólnotę. Na wystawie obiekty mają charakter hybrydycznych konstrukcji, poskładane z różnych materiałów są emanacją duchów współczesnej nadziei. Lokują się pomiędzy działaniem ludzkiej ręki a autonomią materii. Mediują między dawną użytkową funkcją a symbolicznymi znaczeniami, uruchamiającymi się w nowych kontekstach. Pracują jak ślady minionych praktyk i możliwych przyszłości.

Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda

Istotny element wystawy – dwukanałowe wideo O czym nie możemy pomyśleć? – to rodzaj eksperymentalnego teatru telewizji. W kampowym stylu rodem z lat 90., artystka miesza rzeczy, słowa i znaczenia. Reinterpretowane teksty kultury, muzyka Arnolda de Boer, powracające motywy i frazy działają jak mantry czy rytuały. Wywołują efekt nawarstwiających się kręgów i powolnych przemian. Słowa – wypowiadane, powtarzane, kołysane – stają się materią o własnej sprawczości.

Widz zostaje zaproszony do przestrzeni, która odsłania to, co dzieje się na krańcach percepcji – w materii, afektach, fermentacji, ruchu rzeczy oraz w snach i w ciałach, które próbują opowiedzieć świat, choć same wiedzą, iż nie są do tego zdolne.

Artystka zaplata opowieści o gęstym „teraz” – czasie, w którym nakładają się na siebie przeszłe i przyszłe ślady. Szuka języka nowych opowieści na czas katastrofy – oddechu od schematów, gatunków i rodzajów. W tych momentach powstają szczeliny, w których można zobaczyć połatany świat. To w tych szczelinach kryje się nadzieja, iż kapitalistyczny porządek ludzkiej produktywności nie jest monolityczny.

Świat, który się z tego wyłania nie mieści się w prostych podziałach. To heterogeniczne środowisko bytów i procesów, splątane rytmy i spotkania, które nieustannie wykraczają poza to, co da się nazwać, pomyśleć czy jednoznacznie sklasyfikować. To, co „nie do pomyślenia” nie znika – przeciwnie – działa, porusza, splata różne elementy i domaga się zauważenia.

Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda
Dominika Łabądź, „Czego nie możemy pomyśleć”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Małgorzata Kujda

Praca z aktorkami i aktorem nad dwukanałowym wideo oparta była na scenariuszu oraz improwizacjach, nazwanych przez Dominikę Łabądź partyturami ćwiczeń – grami: językowymi, słuchowymi i rytmicznymi, nieprzerwanym mówieniem, powtarzaniem i wzajemnym nagłaśnianiem swoich słów, poszukiwaniem etymologicznych i fonetycznych powiązań. Podczas prób scenariusz stanowił trzon działań, ale dostrojenie się do siebie było równie istotnym elementem. Wymagało pracy wspólnotowej, jak w rytuałach, które powtarzane, stanowią podstawę organizacji relacji społecznych. To praktyki, które – zgodnie z intuicją badaczki Anny Lowenhaupt Tsing, autorki książki Grzyby u kresu świata, ćwiczą „odpowiedź-alność”, a więc gotowość zmiany pod wpływem konfrontacji.

Artystka układa fragmenty świata z kapitalistycznych ruin – ekologicznych, społecznych, językowych – pokazując, iż choć system wydaje się monolityczny, w rzeczywistości jest połatany, pełen pęknięć, nieciągłości i miejsc oporu. Dokładnie jak w jej pracy wideo, w czytanej przez narratorkę, Bożenę Grzyb-Jarodzką, opowieści o pawianach pochodzącej z książki Jasona Hribala Fear Of The Animal Planet: The Hidden History of Animal Resistance. Ludzie uważają je za śmieszne i błazeńskie, ale ich wierność i miłość do potomstwa daje im siłę, żeby biec za pociągiem, w którym jedzie skradzione przez człowieka dziecko. Próbują napadać na pociągi, żeby odzyskać swoje potomstwo.

To właśnie w tych szczelinach pojawia się możliwość innego życia. Opowieści, które tu powstają, nie dają fałszywej nadziei, ale namawiają do wytrwania w złożoności, w niepewności, w ambiwalencji.

Idź do oryginalnego materiału