Czaszki, liczby... czas na grę! Recenzja: The Game

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

Czaszki, liczby... czas na grę! Recenzja: The Game

Nadrabianie po urlopie idzie całkiem sprawnie. Pojawiła się już recenzja gorącej nowości Wyprawy do El Dorado: Gry Kościanej oraz Wędrujących Wież, o których od dawna chciałem Wam opowiedzieć. Także sami widzicie, iż jedziemy pełną parą! Poniżej przybliżymy Wam- może nie najnowszy- ale reaktywowany klasyk. Zapraszam do lektury!

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


The Game
to karciana gra dla 2 do 5 osób, w wieku co najmniej 8 lat. Przewidziany czas rozgrywki to około 20 minut. Choć tytuł nie jest gorącą nowością- już lata temu był obecny dzięki np. Fox Games, a aktualne wypuszczony został przez NSV, od której pochodzą również The Mind i Qwixxa- bierzemy go na warsztat!


Zawsze mnie zastanawiała czaszkowa oprawa graficzna. Choć Fox Games próbował je lekko ugrzecznić i zastosował styl bardziej kolorowy i komiksowy, NSV wraca do klasyki. Dostajemy zatem mroczną, czaszkowo-matematyczną otoczkę- ile ma wspólnego z samą grą? Niewiele. W każdym razie w pudełeczku znajdziemy talię z numerkami i karty dodatku. Do zabawy wprowadza nas krótka instrukcja.

Zasady:


The Game
to kooperacyjne wyzwanie, w którym próbujemy ułożyć wartości w odpowiedniej kolejności. Przygotowując rozgrywkę, umieszczamy startowe karty (2 x 100 i 2 x 1) na środku. Talię przetasowujemy i rozdajemy początkową rękę. Liczbę otrzymanych kart definiuje instrukcja na podstawie osób uczestniczących w danej rozgrywce. Pozostałość talii, układamy w stos i umieszczamy w zasięgu wszystkich- możemy rozpoczynać!


W swojej turze gracz musi zagrać dwie karty ze swojej ręki (może więcej, jeżeli chce). Wykładamy je zawsze z zasadami: na stosy zaczynające się od 100 umieszczamy malejące wartości, na 1 natomiast rosnące. Uwaga! Można zakrzywić tę zasadę, jeżeli różnica między wartościami wynosi dokładnie 10. Co to znaczy? Że na 42 na stosie rosnącym, można położyć 32. Na koniec tury dobieramy tyle kart, by mieć znowu startową ilość.


Podczas gry komunikacja nie jest zabroniona, ale nie można mówić wprost o posiadanych na ręku wartościach (czyli można stwierdzić "nie ruszaj tego stosu", ale nie "mam 19"). Gra kończy się przegraną, jeżeli nie możecie spełnić założenia, by wyłożyć w jednej turze 2 kart. Zwycięstwo osiągamy, w momencie, gdy zeszliście ze wszystkich kart w ręku, a stos dobierania jest pusty.

Wrażenia:


Przy okazji Lucky Jacka wspominałem, iż moja rodzina to karciarze. Dziadkowie grali w kanastę, brydża, tysiąca. Rodzice tak samo. Moje rodzeństwo i kuzynostwo podobnie. Po prostu uwielbiamy grać w karty. Klasyczne partie w makao, pana, czy wyścig przy okazji wyjazdu, czy spotkania członków familii to już rodzinna tradycja. Nie ukrywam, iż i mi to zostało. Ewoluowało we współczesne planszówki, choć pociąg do klasyki pozostał. Stąd też karcianki, które w interesujący sposób prezentują nieprzekombinowane mechaniki, bardzo trafiają w moje gusta. Mniej, a sprytniej, znaczy dla mnie lepiej.


Nic więc dziwnego, iż The Game zwojowało rodzinny stół. Okazuje się, iż nie tylko ja przepadam za takimi rozwiązaniami (no dobra, nie był to dla mnie szok. Od razu wiedziałem, iż w rodzinnym gronie testerów, The Game zyska sympatię😂). Jak wspomniałem, ja tytuł znałem, a mimo to przyjemnie patrzyło się na nowych "zarażonych". W mig złapali zasady (trochę marudząc, iż muszą współpracować) i podjęli wyzwanie. Owszem: wyzwanie. Ułożenie kart wcale nie jest najprostsze- ale też i nie o to chodzi, by od razu zwyciężać. Sztuką jest zgranie i cwana komunikacja, obchodząca zasadę "nie wspominać wartości". I jak się okazuje- jest to świetna zabawa.


Nic dziwnego, iż NSV zdecydowało się na reaktywację również tego klasyka. The Mind zawsze było hitem. Wnosiło magię do zwykłych kart. Qwixx zdefiniował wykreślankowe combosy. A The Game? Serwuje po prostu przyjemną, karcianą rozgrywkę, grywalną i wkręcającą. Czy można chcieć więcej? Spójrzcie na jej popularność- pojawia się praktycznie w każdym kraju, w którym planszówki osiągnęły sensowny poziom. Może nie na głównej półce, ale gdzieś w tle. Zawsze obecna! Ba! Gra doczekała się kilku wersji i dodatków- w pudełku znajdziemy jeden z nich. Ale szczerze? Czy jest on potrzebny? Miło, bo to zawsze coś nowego, ale bawiła nas już sama podstawka. Grę polecam, choć po latach od pierwszej rozgrywki, wciąż nie kumam, o co chodzi z tymi czaszkami...

Plusy:

+ klasyczna gra karciana
+ uczy sprytnej komunikacji
+ bardzo proste zasady
+ niewielkie pudełko
+ uczciwa cena
+ niezależna językowo
+ uczy rodziny współpracy
+ dodatek w pudełku
+ fajny, mroczny klimat...

Minusy:

-... chociaż nie jest dla mnie zrozumiały
- dwuosobowe gry są nudnawe, lepiej zasiadać w większym gronie
- boję się, iż jest "za cicha" na dzisiejszy rynek

T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do naszego Facebook
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo
Idź do oryginalnego materiału