Kolejny materiał z cyklu ,,Czaplinek przystań na dłużej” Bohaterem jest Zbigniew Januszaniec. Przyjechał do Czaplinka jako dziecko. Miał kilka lat, kiedy rozpoczął tutaj naukę. Dziś, po siedmiu dekadach, sam jest częścią historii tego miasta. Zbigniew Januszaniec od lat dokumentuje przeszłość Czaplinka, zbiera stare mapy i dokumenty, pisze o mieszkańcach i miejscach, które często mijamy, nie wiedząc, jaką kryją historię. To właśnie jemu poświęcony jest kolejny materiał z cyklu „Czaplinek – przystań na dłużej”.
Złocieniec, Czaplinek i decyzja, która zmieniła jego życie
Zbigniew Januszaniec przyjechał do Czaplinka w 1956 roku. Jego ojciec, który był kolejarzem, otrzymał tutaj pracę i wraz z rodziną zamieszkał niedaleko dworca. Dla młodego Zbigniewa Czaplinek gwałtownie stał się miejscem dorastania. To tutaj chodził do szkoły, tutaj poznawał kolegów i tutaj po raz pierwszy odkrywał uroki Jeziora Drawskiego. Później przyszedł czas na naukę w Złocieńcu, a następnie studia w Szczecinie. Wydawało się, iż jego przyszłość będzie związana z dużym miastem. Los zdecydował jednak inaczej. Po studiach wrócił do Czaplinka. W 1971 roku rozpoczął pracę w miejscowym przedsiębiorstwie, z którym był związany przez 23 lata.
W latach 90. przyszedł kolejny istotny moment. Januszaniec wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora Banku Spółdzielczego w Czaplinku. Wygrał i przez kolejne lata kierował bankiem. Na emeryturę przeszedł w 2009 roku. Ale wtedy wcale nie zakończyła się jego aktywność.
Zamiast odpoczywać, zaczął jeszcze więcej pisać
Historia Czaplinka interesowała go już od lat 70. Był związany z Czaplineckim Towarzystwem Kultury „Drawianie”, działał społecznie, a z czasem coraz mocniej angażował się w dokumentowanie przeszłości miasta. Pierwszy artykuł opublikował w 1982 roku w „Głosie Pomorza”. Od tamtej pory powstały ich setki. Pisał o historii Czaplinka, dawnych mieszkańcach, zabytkach, ulicach, wydarzeniach i miejscach, które z biegiem lat zmieniały swoje oblicze. Współtworzył również lokalną prasę. W 1986 roku był związany z wydawaniem „Głosu Czaplinka”, a później publikował m.in. w „Kurierze Czaplineckim”. Skala jego działalności robi wrażenie. W samym „Kurierze Czaplineckim” opublikował 445 tekstów. To jednak nie liczba publikacji jest tutaj najważniejsza. Najważniejsze jest to, iż za każdym tekstem kryje się próba zachowania czegoś, co bez takich osób mogłoby po prostu zniknąć.
Stare mapy, dokumenty i historie mieszkańców
Zbigniew Januszaniec od lat gromadzi materiały związane z Czaplinkiem i regionem. Stare mapy, przewodniki, fotografie, dokumenty, plany miasta czy pamiątki związane z mieszkańcami. Dla kogoś postronnego mogą wyglądać jak stare, niepotrzebne papiery. Dla niego są świadectwem tego, jak zmieniało się miasto. Jednym z przykładów jest dokument z 1945 roku, pokazujący problemy, z jakimi mierzyli się pierwsi powojenni mieszkańcy. Innym – dawne mapy Czaplinka, dzięki którym można zobaczyć, jak wyglądało miasto przed dziesięcioleciami. Część swoich zbiorów przekazał już do instytucji zajmujących się historią regionu.
Czaplinek można czytać jak książkę
Jedną z ciekawszych rzeczy w opowieści Zbigniewa Januszanca jest jego sposób patrzenia na miasto. Jego zdaniem historia nie znajduje się wyłącznie w muzeach czy archiwach.
Historię można zobaczyć na ulicach.
W układzie budynków. W przebiegu ulic. W starych nazwach. W miejscach, które na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Wystarczy wiedzieć, czego szukać. Przez lata Z. Januszaniec przygotowywał również historyczne zagadki dotyczące miejsc na terenie powiatu drawskiego. Publikował zdjęcia, zachęcał mieszkańców do odgadywania, gdzie zostały wykonane, a później przedstawiał historię danego miejsca. Powstało w ten sposób ponad 200 zagadek. Co ważne, w zabawę włączali się sami mieszkańcy, którzy często dodawali własne zdjęcia i wspomnienia. Historia zaczynała żyć własnym życiem.
Co warto zobaczyć w Czaplinku?
Kiedy w filmie pada pytanie o miejsce, które powinien zobaczyć każdy odwiedzający Czaplinek, odpowiedź Zbigniewa Januszanca jest prosta.
Jezioro Drawsko.
To właśnie ono było jednym z pierwszych miejsc, które zobaczył po przyjeździe do miasta jako dziecko. Ale na jego liście są także miejsca mniej oczywiste – między innymi najstarszy czaplinecki kościół, którego wnętrze, ołtarz i zachowane malowidła pozwalają przenieść się na chwilę w zupełnie inną epokę. Warto również po prostu przejść się ulicami miasta i spojrzeć na Czaplinek z perspektywy jego historii.
„Czaplinek – przystań na dłużej”
Historia Zbigniewa Januszanca dobrze pokazuje, iż hasło „Czaplinek – przystań na dłużej” może oznaczać znacznie więcej niż turystyczny slogan. Można tutaj przyjechać na chwilę. Można zostać na kilka dni. Można też – tak jak Zbigniew Januszaniec – zostać na 70 lat i przez ten czas poznać miasto tak dobrze, iż jego historia staje się częścią własnego życia. Dziś Januszaniec przez cały czas pisze, zbiera materiały i planuje kolejne publikacje. Bo choć zna Czaplinek od siedmiu dekad, wciąż znajduje w nim historie, które warto opowiedzieć.















