Cristiano Ronaldo opublikował oświadczenie po konflikcie z selekcjonerem reprezentacji Portugalii Jorge Jesusem. Piłkarz przeprosił kibiców i kolegów z drużyny za opuszczenie zgrupowania. Jednocześnie nie zostawił suchej nitki na trenerze. Zaskoczył też deklaracją o przyszłości.
Obszerny wpis pojawił się na Instagramie piłkarza we wtorek wieczorem, 6 października. Wcześniej trafił do portugalskich mediów, a piłkarz od kilku dni zapowiadał, iż sam wyjaśni, co wydarzyło się na zgrupowaniu kadry. Słowa dotrzymał.
Oświadczenie Cristiano Ronaldo uderza w selekcjonera
Portugalczycy wygrali wszystkie cztery mecze zakończonego zgrupowania, ale Ronaldo zagrał tylko w jednym z nich. W pierwszym spotkaniu z Walią spędził na boisku 67 minut, a schodząc, sam przekazał opaskę kapitańską Bruno Fernandesowi.
Kłopoty zaczęły się w Norwegii. Według relacji piłkarza w dniu meczu, w porze lunchu, trener zapytał go, czy jest w stanie rozegrać 30 minut. Ronaldo się zgodził, choć według ustalonego planu miał wrócić na boisko dopiero 4 października na Estadio do Dragao. Rozgrzewał się od przerwy, obserwując upływające minuty, ale na murawę nie wszedł.
“Selekcjoner nie dotrzymał danego mi słowa”
– napisał.
Po meczu 41-latek nie podszedł do trybun, by podziękować kibicom. Teraz za to przeprasza. Jak wyjaśnia, 48 godzin po meczu usiadł do rozmowy z Jesusem i Simao Coutinho. Ustalili, iż trener na konferencji prasowej przyzna się do błędu, a z tej rozmowy spisano choćby krótki dokument z notatkami.
Tak się nie stało. Ronaldo twierdzi, iż na konferencji usłyszał słowa i poziom agresji, na które nie zasłużył. Uznał, iż to już drugi raz, gdy trener złamał dane mu słowo, więc spakował się i wyjechał ze zgrupowania.
Ronaldo przeprasza kolegów i prosi o karę
Piłkarz nie zrzuca jednak całej winy na selekcjonera. Przeprosił kolegów z kadry za to, iż zostawił ich w trakcie zgrupowania.
“Nie powinienem był tego zrobić. Odpowiedzialność jest wyłącznie moja.”
– przyznał.
Co więcej, sam zwrócił się do Portugalskiej Federacji Piłkarskiej o wyciągnięcie konsekwencji. Nie oczekuje taryfy ulgowej ze względu na swoją pozycję w drużynie. Wręcz przeciwnie.
“Jeszcze raz przepraszam Portugalczyków, ale złamanie słowa ma na mnie ogromny wpływ. Poczułem, iż od tamtej pory moja dalsza obecność zaszkodzi tylko grupie i zrobiłem to, co zawsze obiecywałem, iż zrobię, jeżeli nie poczuję się potrzebny: spakowałem walizki i odszedłem. Uważam, iż kara nie powinna zawierać żadnych okoliczności łagodzących. Nie jestem zwykłym zawodnikiem, jestem kapitanem drużyny i to jest okoliczność obciążająca.”
– podkreślił w oświadczeniu.
Zgodnie z regulaminem dyscyplinarnym federacji napastnikowi grozi zawieszenie od jednego do sześciu miesięcy. Decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma.
Cristiano Ronaldo nie kończy kariery w kadrze
Najwięcej emocji budzi końcówka oświadczenia. W mediach spekulowano, iż Ronaldo nie zagra już w reprezentacji, dopóki prowadzi ją Jesus. Tymczasem piłkarz zapewnił, iż po odbyciu kary chce dalej walczyć o miejsce w drużynie narodowej. Warunek jest jeden: musi dopisać mu zdrowie i forma w klubie.
Ujawnił przy tym, iż po mundialu w 2026 roku napisał już list pożegnalny do Portugalczyków. Wciąż go ma. Zmienił jednak zdanie po rozmowie z prezesem federacji, który przekonywał go do pozostania w kadrze. Obiecał też kibicom jeden lub więcej meczów pożegnalnych, ale jak zaznaczył, przyjdzie na to czas.
Jorge Jesus nie spieszy się z odpowiedzią. Zapytany we wtorek wieczorem o wpis kapitana, przyznał, cytowany przez dziennik “Record”, iż jeszcze go nie przeczytał, bo oglądał mecz portugalskiej młodzieżówki. Na lekturę ma znaleźć czas później.
Przypomnijmy, iż Ronaldo i Jesus znają się dobrze z saudyjskiego Al-Nassr, gdzie wcześniej razem pracowali. Prywatnie piłkarz ma za sobą gorące lato, bo w sierpniu wziął ślub z Georginą Rodriguez. Teraz to sprawy boiskowe znów są na pierwszych stronach gazet.
źródło zdjęć: Akpa






