CosmoChris #3: Alea Iacta Est (scenariusz: Piotr Czarnecki, rysunki: Adam Frąckowiak, wydawnictwo własne, 2026)

deathtothezins.blogspot.com 8 godzin temu

Czemu drużyna Teka postanawia przylecieć na centralną planetę Federacji, skoro jej członkowie są wyjęci spod prawa?

To nie moje pytanie - takie rozkminki towarzyszą Krzyśkowi, gdy Awanturnik, statek, którym podróżuje, uzyskuje pozwolenie na lądowanie na placecie rządzonej przez Naczelną Istotę Krim. Tą samą, która powstrzymała Srebrny Marsz. A jak wiemy z poprzedniej części, cena za względny spokój niekoniecznie spodoba się Ziemianom. Odpowiedź jest prosta - trzeba gdzieś uzupełnić zapasy jedzenia, dolać paliwa a przede wszystkim odebrać tajemniczą przesyłkę z siedziby firmy kurierskiej Terlit. Co może pójść źle? Wszystko. I dość gwałtownie wszystko zaczyna iść nie tak, gdyż policja federalna w błyskawicznym tempie namierza rebeliantów.

Trzeci tom CosmoChrisa jest napakowany akcją po same brzegi. Stron spokojniejszych, dla złapania oddechu, jest na lekarstwo. Resztę wypełniają pościgi, strzelaniny, bójki i zwroty akcji. Czarnecki nie ma litości dla czytelnika. Gdy wydaje się, iż sprawy wychodzą na prostą, jednym ruchem wpędza swoich bohaterów w kolejne kłopoty, nie pozwalając im na chwilę wytchnienia. Dużo się dzieje - Piotr skacze z miejsca na miejsce, wprowadza nowe postacie, kogoś tam uśmierca, kogoś "wskrzesza", ale robi to wszystko z sensem (prawie-że). choćby jeżeli stosuje rozwiązania deux-ex-machina wybawiając bohaterów z opresji, to chwilę później znów podkłada im belki pod nogi pozwalając by zaryły twarzą w piach.

Ale choćby w natłoku akcji twórcy pamiętają, by rozwijać zarówno postacie jak i świat przedstawiony. Umieszczenie akcji na głównej planecie Federacji daje obraz świata rządzonego twardą ręką Krima. Możemy też dowiedzieć się jak działają firmy kurierskie w przyszłości. Choć przede wszystkim autorzy wytwarzają sprytnie pewne napięcie fabularne i rozciągają go na cały tomik: kiedy i w jakich okolicznościach dojdzie do spotkania dwóch rozdzielonych osób. By nie spoilerować - aż tupnąłem nogą ze złości w finale. Damn! Podoba mi się, jak Piotr skrupulatnie rozwija swych bohaterów - Meera, Tek, Aldona. choćby Dizz, wcześniej praktycznie niewidoczny, dostaje tu swoje pięć minut. Jedyną postacią, która charakterologicznie stoi w miejscu, jest Krzyś. Czasami aż irytuje, iż nie wyciąga wniosków z przeszłości i jedynie masteruje umiejętność generowania kłopotów. Wiem, CosmoChris to młodzieżowa seria a Krzysiek to bohater, z którą musi się utożsamiać młodszy czytelnik. Zrobienie z niego bardziej odpowiedzialnej postaci zniszczyłoby urok serii, jednak warto od czasu do czasu dać mu szansę na jakąś głębszą myśl bądź refleksję.

Adam Frąckowiak graficznie coraz bardziej szaleje. Widać naprawdę spore inspiracje Sagą Briana K. Vaughana i Fiony Staples ale też ma swoje własne szalone pomysły na przedstawienie obcych ras i statków kosmicznych. Świetnie wyszedł mu projekt trójrękiego pracownika Terlit (choć akurat największy zarzut mam właśnie względem niego za zbyt siermiężny awans na postać drugoplanową); zabytkowy stateczek również dostał mega uroczy vibe retro rzęcha. Jednak to, co najbardziej się rzuca przy lekturze to łobuzerskie wykorzystanie anatomii obcych ras. Owszem, karabiny i lasery są standardową w takich przypadkach bronią, ale Adam w zanadrzu ma dużo więcej bardziej oryginalnych rozwiązań na mordobicia. Dobrze, iż można sobie poczytać komiks na meko.ink i powiększyć rysunki dla większych wzrokowych doznań - fizyczne wydanie w formacie B5 to czysta zbrodnia. Da się docenić kolory, ale te wszystkie szczegóły obleczone w arcydynamiczną kreskę tracą wiele na tych karteczkach.

Po bardzo dobrym tomie 2, dostajemy jeszcze lepszy tom 3. Gdyż otrzymujemy jeszcze więcej space-opery, sytuacyjnego humoru, dowcipnych nawiązań do współczesności, gęstej akcji i awanturniczych przygód. W mocno młodzieżowych wydaniu, ale w tej działce CosmoChris ma wszelkie cechy, by zachwycić każdego młodocianego czytelnika zbzikowanego na punkcie Gwiezdnych Wojen.


Idź do oryginalnego materiału