Co tam panie w polityce, mówią lalki i twarze

radiokielce.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: wesele


05.05.2026 Kielce. Teatr Lalki i Aktora Kubuś. Próba medialna Wesela Stanisława Wyspiańskiego / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce
Nie jest tajemnicą, iż artyści raczej nie są osobami ortodoksyjnie przestrzegającymi reguł poszczególnych gatunków sztuki, wręcz przeciwnie, łamanie tych reguł ma w sobie coś przyciągającego i choć z jednej strony grozi to zaciemnieniem artystycznego przekazu, z drugiej stwarza szansę na stworzenie czegoś nowego, co będą musieli zauważyć i zdefiniować krytycy i teoretycy sztuki. Jako dziennikarz radiowy z dużym stażem a jednocześnie jako literaturoznawca sam obserwuję niezwykle interesujące próby przekraczania wydawałoby się nienaruszalnej granicy dzielącej gatunki dziennikarskie od literackich, dotyczy to głównie reportażu, który choć cały czas opisuje rzeczywiste postaci bądź zdarzenia, jednocześnie ciąży ku fikcji. Podobnie było sto lat temu, gdy w Polsce rodziła się radiofonia i powstał teatr Polskiego Radia, pierwsze słuchowiska, które ich twórca i teoretyk Witold Hulewicz nazwał „teatrem wyobraźni”. No bo co to za teatr, w którym nie widzimy ani aktorów, ani scenografii, tylko ich słyszymy? Ano właśnie, teatr wyobraźni, przecież gdy czytamy książkę, też ze słów musimy zbudować własny obraz. Kilkadziesiąt lat po Hulewiczu sytuacja jakby się odwróciła, pamiętam spotkania reportażystów, podczas których koledzy prezentowali swoje audycje sprzężone z projekcjami wideo czy prezentacjami slajdów. Pamiętam też publiczne odsłuchania teatralnych form radiowych, czyli słuchowisk właśnie, organizowane w teatrze, fakt, iż przy zasłoniętej kurtynie, ale z elementami scenografii czy właśnie prezentacji wideo. Nie widzowie a słuchacze w tej sytuacji budowali swój spektakl, swój teatr wyobraźni.
05.05.2026 Kielce. Teatr Lalki i Aktora Kubuś. Próba medialna Wesela Stanisława Wyspiańskiego / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce
Mówię o tym wszystkim, bo tak właśnie się czułem podczas premiery „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Krzysztofa Szustera w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach. Jak na publicznym odsłuchaniu radiowego słuchowiska, jednak bez „teatru wyobraźni”, na „odsłuchaniu” z bardzo silnym elementem rzeczywistego teatru zarówno dramatycznego, jak i lalkowego. Twórca spektaklu tym razem nie tyle przekroczył granice gatunkowe, ile przeróżne gatunki artystycznej wypowiedzi wrzucił niejako do jednego worka, wymieszał i zaproponował widzom odczytanie na nowo znanego przecież każdemu oświeconemu Polakowi kanonicznego tekstu. Krzysztof Szuster wybrał z dramatu Wyspiańskiego wydaje się najbardziej aktualne dziś sceny, bo o tym, iż dzieło krakowskiego geniusza z początku XX wieku jest dziś na wskroś uniwersalne i aktualne, znów, nikogo oświeconego nie trzeba przekonywać. Wystarczy swoista reinterpretacja, bo „chocholi taniec” sprzed 125 lat oznaczający niemoc i społeczną inercję w próbie odzyskania niepodległości przez Polaków, dziś może oznaczać ludzi swoiście zahipnotyzowanych antyunijną propagandą nieustannie sączoną przez rosyjskie służby i realizowaną przez pożytecznych idiotów, albo choćby zdrajców. Powtarzam tu liczne opinie widzów, którzy na bankiecie po spektaklu żywo komentowali wydźwięk przedstawienia nie ukrywając, iż sam pod tymi komentarzami się podpisuję.
05.05.2026 Kielce. Teatr Lalki i Aktora Kubuś. Próba medialna Wesela Stanisława Wyspiańskiego / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce
Wracając do samego premierowego spektaklu, jego multimedialność nie tyle połączyła różne gatunki, ile przechyliła jednak akcent w kierunku „radiowości” i „filmowości” przedstawienia spychając miejscami na dalszy plan teatr animacji. Grę aktorów poznajemy w trójnasób, po pierwsze występują w żywym planie animując duże kukły, sami niewidoczni, ukryci w zlewających się z tłem czarnych kostiumach i co jest istotą teatru lalkowego, swój talent przekazują w nadawanie kukłom indywidualnego charakteru. To udaje się rewelacyjnie, tym bardziej, iż już same lalki cudownie oddają zarówno klimat epoki, jak i szczególne cechy, które postaciom przypisał Wyspiański.
Lalkarze nie są jednak całkiem anonimowi, występują też w wizualizacji wideo obok aktorów dramatycznych zatrudnionych jedynie do „teatru radiowego”. Mówię teatru radiowego, bo choć widzimy monochromatyczne twarze na ekranie, ekspresję ich gry, bardziej jednak skupiamy się na wypowiadanym tekście. Z pewnością największe wrażenie podczas premiery robiła na widzach scena dialogu Stańczyka z Dziennikarzem, gdzie w role wcielili się Artur Barciś i Zdzisław Reczyński. Takich scen było więcej, niestety uświadomiłem sobie, iż doskonale pamiętam je z prezentacji wideo, umknęły mi gdzieś lalki, choć w przypadku innych scen wszystkie elementy układanki reżysera tworzyły niesamowicie spójny przekaz. Mam tu na myśli głównie sceny z Rachelą, którą rewelacyjnie zagrała Anna Iwasiuta, powiem tylko, iż chciałbym kiedyś zobaczyć tę aktorkę na scenie dramatycznej w tej właśnie roli, sprawdzi się idealnie. Anna Iwasiuta równie pięknie animuje kukłę swojej postaci nadając jej bardzo subtelny, delikatny, eteryczny jak mówiono w epoce, charakter. I sama lalka jest przecudnej urody, więc wszystkie elementy spięły się tu idealnie.
05.05.2026 Kielce. Teatr Lalki i Aktora Kubuś. Próba medialna Wesela Stanisława Wyspiańskiego / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce
Wyróżniłem tę aktorkę, ale chylę czoło przed wszystkimi kieleckimi lalkarzami grającymi w tym przedstawieniu, bo pokazali swój zarówno doskonały talent, jak i świetnie opanowane aktorskie rzemiosło. A rzemiosło odegrało w tym multimedialnym przedsięwzięciu olbrzymią rolę, dodałbym radiowe rzemiosło, które jakże często w rzeczywistości jest artyzmem. Tak widzę pracę Andrzeja Brzoski, który połączył kwestie aktorskie z synchronizacją ruchu lalek z oryginalną ludową muzyką Katarzyny Zedel i Marcina Lorenca stwarzając właśnie doskonałe słuchowisko, które jako gatunek zdominowało multimedialny pomysł Krzysztofa Szustera. Nie jest to jednak zarzut, spektakl polecam, bo choć gęsty formalnie, to niezwykle świeży ideowo, o czym już była wcześniej mowa.
Ryszard Koziej

Idź do oryginalnego materiału