Ciekawostka miesiąca: „Zakładnik”

aleksandra.jursza.net 1 dzień temu

Kto nie widział jeszcze „Zakładnika” („Collateral”) Manna, ten może dalej scrollować, bo my tu biegniemy do sceny z kojotami.

POST SPOJLEROWY

Michael Mann nie planował kojotów.

One same się zjawiły.

To stworzyło niezwykle sugestywną i symboliczną scenę.

I powiem Wam, iż moja interpretacja była inna, niż większości xD. Bo zobaczyłam w kojotach taką prostą sugestię: o… jednak z Maxa jest zajebisty taksówkarz, zna miasto i wie, iż tu zwierzątka jednak sobie spacerują.

Proste? xD

Ano, może zbyt proste.

Cała reszta świata sobie interpretuje to mniej więcej tak: bohaterowie przeglądają się w lustrze.

Vincent widzi siebie jako samotnego łowcę, chadzającego nocą.

Max zaś widzi w tym sugestię, by nie być biednym i biernym, tylko wziąć wreszcie los we własne łapska. Można powiedzieć, iż Max zetknął się ze swoim zwierzęciem mocy .

Jest też dodatkowa sugestia, iż scena symbolizuje naturę pod miastem, jakim jest Los Angeles.

Oczywiście, nie byłaby ona tak wspaniała, gdyby nie piosenka – „Shadow on the Sun” Audioslave. Sam Mann podkreśla w wywiadach, iż muzyka to element planowania filmu jako takiego:

– jeżeli uda ci się znaleźć utwór, który oddaje centralną emocję jednej z postaci – jakiś najważniejszy kryzys, w którym musi wydobyć się z rozpaczy i uruchomić w sobie coś bardzo agresywnego — wtedy ten utwór staje się muzyką dla tego momentu. jeżeli chcę uchwycić i skonkretyzować to, co postać czuje i myśli, w sposób możliwy do odtworzenia, tak żebym mógł przywoływać tę emocję raz za razem, znalezienie adekwatnego utworu jest absolutnie niezbędne. Nie tylko podczas przygotowywania sceny — ale także podczas jej kręcenia, reżyserowania aktorów i wreszcie montażu.

Dla Manna scena z kojotami to po prostu preludium przed finałem, konfrontacją.

I wyszło mu to niesamowicie dobrze.

Mam nadzieję, iż już wszystko jasne

Idź do oryginalnego materiału