Cicho, uważnie, po swojemu. Opowieść fotografki natury z Kaszub, Kasi Ceitel

ohme.pl 3 miesięcy temu

Jestem fotografką natury z Kaszub – miejsca, które nie narzuca się swoim pięknem, ale zostaje w człowieku na zawsze.
Tu wszystko dzieje się ciszej. Wolniej. Prawdziwiej.
Moja fotografia nie zaczyna się od aparatu.
Zaczyna się od ciszy.
Od zatrzymania.
Od uważnego spojrzenia na świat.
Jest zapisem drogi – tej zewnętrznej, prowadzącej przez lasy, jeziora i wzgórza, oraz tej wewnętrznej: pełnej emocji, zmagań i odkrywania siebie na nowo.


To opowieść o wrażliwości.
O niepełnosprawności, która nauczyła mnie innego tempa.
O miejscach, które stały się moim schronieniem.
O Kaszubach, które są moim Rajem.
O dziadku, który nauczył mnie patrzeć.
I o fotografii, która stała się moim głosem.


„Nie fotografuję tego, co widzę. Fotografuję to, co czuję, gdy świat na chwilę milknie.”


Zanim pojawił się aparat, była natura – i był mój dziadek.
To on zaszczepił we mnie miłość do świata widzianego uważnie. Zabierał mnie na długie spacery: bez pośpiechu, bez planu, często w ciszy. Uczył mnie patrzeć, a nie tylko widzieć. Potrafił zatrzymać się nagle, spojrzeć w głąb lasu i powiedzieć szeptem: „poczekaj”. I czekaliśmy – aż świat sam się odezwał.
Pokazał mi, iż najpiękniejsze rzeczy nie dzieją się na zawołanie.
Że trzeba zwolnić.
Dostroić się do rytmu świata.
I pozwolić mu być.


Dziś, gdy stoję z aparatem o świcie nad jeziorem albo w lesie spowitym mgłą, często czuję jego obecność. Jakby wciąż szedł obok mnie – spokojny, uważny, cichy.
Swój pierwszy aparat dostałam od brata. Ten gest miał w sobie ogromną moc – był wiarą, iż mogę spróbować. Aparat nie był idealny, ale był mój. Stał się narzędziem, za pomocą którego mogłam połączyć wszystko to, czego nauczył mnie dziadek, z potrzebą zapisywania świata. Nauczyłam się mówić obrazem wtedy, gdy słowa nie wystarczały.

Żyję z niepełnosprawnością, która od zawsze jest częścią mnie i mojej codzienności.
Ukształtowała moje tempo, sposób patrzenia na świat i relację z własnym ciałem. Są dni, kiedy wyjście w teren wymaga ogromnej determinacji. Są chwile zwątpienia, zmęczenia, bezsilności. Ale są też momenty, w których właśnie ta kruchość sprawia, iż widzę więcej. Głębiej. Czulej.
Moja niepełnosprawność nauczyła mnie uważności i łagodności wobec siebie.
Nauczyła mnie, iż nie muszę być silna na pokaz.
Że mogę iść wolniej.
Że zatrzymanie nie jest porażką.
Fotografia stała się dla mnie przestrzenią wolności – miejscem, w którym nie muszę niczego udowadniać. Mogę po prostu być. I patrzeć.
Fotografuję wolno.
Czasem jedno zdjęcie rodzi się godzinami, a czasem nie rodzi się wcale – i nauczyłam się, iż to jest w porządku. Nie poluję na obrazy. Czekam. Moja fotografia rodzi się z relacji, nie z presji. Z ciszy, nie z pośpiechu.
Moje zdjęcia są spokojne, często minimalistyczne. Pod tą ciszą kryje się jednak wiele emocji: tęsknota, smutek, wdzięczność, nadzieja. Każdy kadr jest zapisem mojego stanu – mojego oddechu z tamtego dnia.
Fotografia stała się moim pamiętnikiem pisanym światłem.


Za mną cztery wernisaże – cztery momenty ogromnej odwagi.
Cztery razy, kiedy wyszłam z bezpiecznej ciszy i pokazałam światu coś bardzo osobistego. Był strach, było wzruszenie, była niepewność. Ale były też spotkania z ludźmi, którzy zatrzymywali się przed moimi zdjęciami w milczeniu. Którzy mówili, iż odnajdują w nich spokój, ukojenie, cząstkę siebie.
Te spotkania utwierdziły mnie w przekonaniu, iż choćby cicha fotografia może mówić bardzo głośno. Że w świecie pełnym hałasu jest miejsce na szept. I iż wrażliwość łączy ludzi mocniej niż perfekcja.
Nie chcę być inspiracją opartą na sile bez pęknięć.
Chcę być przykładem prawdy.
Że można iść dalej z bólem.
Że można tworzyć mimo lęku.
Że można żyć pełniej, nie rezygnując z delikatności.

Jestem fotografką natury z Kaszub.
Opowiadam o świecie tak, jak go czuję – cicho, uważnie, z sercem. Moja droga wciąż trwa. Idę dalej. Wolno.

Po swojemu. Z aparatem w dłoniach i z wiarą, iż choćby najcichsze historie zasługują na to, by zostać opowiedziane.
Moja fotografia nie odpowiada na pytanie „jak wygląda świat”.
Odpowiada na pytanie: „jak jestem w świecie”.
I dopóki potrafię się zatrzymać – potrafię iść.
Dopóki potrafię patrzeć – będę opowiadać.
Cicho.
Prawdziwie.
Po swojemu.

Kasia Ceitel

Idź do oryginalnego materiału