Chrystus zatrzymał się w Eboli. O stracie, nadziei i cenie nowoczesności

lente-magazyn.com 2 tygodni temu

Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z Materią – marką wydawniczą Wydawnictwa Nowa Baśń.

Do rąk polskiego czytelnika trafia właśnie długo wyczekiwane, drugie wydanie włoskiego arcydzieła Chrystus zatrzymał się w Eboli Carla Leviego. Tę wymykającą się wszelkim klasyfikacjom książkę, łączącą w sobie cechy powieści, reportażu, autobiografii i tekstu podróżniczego, zwykło się traktować przede wszystkim jako istotny dokument pewnej epoki – sprawozdanie z ubogich ziem włoskiego Południa, które w latach 30. XX wieku leżały na antypodach nowoczesnego świata. Dziś tekst ten czytać można jednak inaczej: nie jako raport o biedzie regionu, ale opowieść o jednym z najtrudniejszych pytań nowoczesności: jak zmienić świat na lepsze, nie niszcząc przy tym wszystkiego, co nadawało mu sens?

Sprawiedliwość, wolność, zesłanie

Carlo Levi – włoski pisarz i malarz, a z wykształcenia lekarz – pochodził z żydowskiej rodziny mieszkającej w Turynie. W 1931 roku, niedługo po ukończeniu studiów medycznych, związał się z antyfaszystowskim ruchem Giustizia e Libertà (‘Sprawiedliwość i wolność’). W 1934 roku po raz pierwszy go aresztowano; rok później ponownie trafił w ręce faszystowskiej policji i został skazany na trzy lata confino, czyli przymusowego pobytu pod nadzorem w Lukanii, dzisiejszej Bazylikacie. Początkowo przebywał w Grassano, gdzie odwiedziła go kuzynka Paola Levi (siostra słynnej pisarki Natalii Ginzburg), z którą łączyło go wówczas uczucie. Po kilku tygodniach władze przeniosły Leviego do bardziej odizolowanego Aliano, które stało się przestrzenią doświadczenia opisanego później w książce Chrystus zatrzymał się w Eboli. Istotę tego doświadczenia doskonale oddaje tytuł dzieła: zaczerpnięty ze słów miejscowych chłopów, przekonanych, iż Zbawiciel, a wraz z nim cywilizacja i nadzieja, nigdy nie dotarł na ich ziemie.

W Eboli, czyli gdzie?

Tytułowe Eboli nie stanowi miejsca akcji, choć istnieje naprawdę. Jest to miasto w prowincji Salerno w Kampanii, przy drodze prowadzącej do Bazylikaty. Autor zamienia je w metaforyczną granicę nowoczesności. Mieszkańcy ubogiego Południa, w tym miejscowości Aliano, nazywanej w książce Gagliano, upatrują w nim ostatniego przystanku, do którego dotarła cywilizacja i związane z nią obietnice. Obietnice te uosabia Chrystus – figura współczucia i nadziei, ale także postępu, który miał przynieść lepsze życie. Oto za Eboli zaczyna się świat, który w oczach Leviego nie tylko pozbawiony jest uwagi władz kraju, ale chwilami zdaje się także istnieć poza rzeczywistym wpływem chrześcijaństwa. Katolicyzm splata się tu bowiem z magią, przesądami, wiarą w duchy i nadprzyrodzone moce, z wyobrażeniami zakorzenionymi w znacznie starszej warstwie śródziemnomorskiej kultury. Tytuł można więc odczytać także w jeszcze jednym sensie: za Eboli chrześcijaństwo nie wyparło całkowicie dawnego świata, w którym człowiek, zwierzę, ziemia i to, co nadprzyrodzone, wciąż należą do tej samej rzeczywistości.

Zysk i strata

Levi pokazuje Lukanię jako przestrzeń wykluczenia. Miejscowi żyją w warunkach urągających ludzkiej godności: nędza miesza się tu z zacofaniem, a analfabetyzm z nieufnością wobec państwa. Południe Włoch lat 30. rozpaczliwie potrzebuje pomocy: brakuje lekarzy, szkół, dróg, kanalizacji. Jednak wśród biedy i zacofania, które autor odmalowuje bez jakichkolwiek upiększeń, dostrzec można również pewne nieoczywiste bogactwo: świat o własnym porządku, wierzeniach i systemie wartości, w którym najważniejsza jest wspólnota, więź z drugim człowiekiem oraz ze światem natury. I choć Levi podchodzi do ubóstwa w sposób pozbawiony sentymentalizmu, to doskonale wie, iż pytanie o przyszłość tego świata nie jest tylko pytaniem o postęp. Czy wydobycie go z nędzy nie odbierze mu czegoś, czego nie da się już odzyskać?

Nowe polskie wydanie ubrano w szatę graficzną, która wydaje się zaskakująco włoska: oszczędna typografia, jasne tło, czerwień i czerń oraz archiwalna fotografia odwołują się do modernistycznej tradycji wydawnictwa Einaudi, które w 1945 roku po raz pierwszy opublikowało książkę Leviego


Nowe spojrzenie

Obserwując życie mieszkańców regionu, Levi – wykształcony przybysz z Północy, lekarz i intelektualista – poddaje refleksji własny sposób patrzenia na drugiego człowieka i kulturę odmienną od jego własnej. Być może to właśnie ten aspekt jego dzieła powinien wydać nam się dziś najbardziej interesujący. Opisywany świat jednocześnie intryguje go i przeraża, a krytyka marginalizacji splata się z fascynacją kulturą, która w zadziwiający sposób oparła się nowoczesności. Krytyce poddane zostaje także państwo faszystowskie – dbające o wizerunek silnego i dynamicznego, a przecież zupełnie niezdolne do zrozumienia ludzi, którymi rządzi. Patrząc na Lukanię z góry, chce ją podporządkować, zmienić, unowocześnić. Levi natomiast wybiera spojrzenie w poziomie: patrzy, słucha, leczy, poznaje. Próbuje przede wszystkim zrozumieć.

Pozostaje nadzieja

Swoje wrażenia z Aliano Levi spisał jakiś czas później, już po zakończeniu zesłania. Również wówczas, w latach 1943–1944, po raz kolejny doświadczał zagrożenia i wygnania, ukrywając się przed niemiecką okupacją we Florencji. Coraz trudniej było wierzyć w to, iż historia odkryje wreszcie swoje dobre karty. Może to właśnie dlatego Chrystus zatrzymał się w Eboli jest książką pozbawioną łatwego happy endu – a przecież, wbrew pozorom, nie brakuje w niej nadziei.

Tkwi ona w przekonaniu o mocy spotkania, podczas którego udaje się przekraczać międzyludzkie granice – dzielące tego, który patrzy, od tego, na którego patrzymy. Oto Levi – lekarz, zesłaniec, obcy – został przecież dopuszczony do świata mieszkańców Aliano. Przywrócił im miejsce w opowieści o Włoszech, uznając ich za podmiot własnej historii. Najpiękniejszy epilog tej opowieści napisało zaś samo życie: miejsce przymusowego wygnania z czasem stało się miejscem przynależności. Carlo Levi zmarł w 1975 roku; na jego życzenie pochowano go właśnie w Aliano, zmieniając przestrzeń zesłania w ziemię wybraną – z własnej woli i na zawsze.

Gdzie jest dzisiaj Eboli?

Profesor Dariusz Czaja napisał, iż książkę Leviego można czytać jako historię o stracie, o tym, co utraciliśmy w zdyszanym i bezkrytycznym biegu ku nowoczesności. Ta przeszło osiemdziesięcioletnia opowieść nie musi bowiem traktować wyłącznie o zacofanej Bazylikacie – pyta nas również, jak przyjąć postęp, nie uznając wszystkiego, co było przed nim, za bezwartościowe. Gdzie jest nasze własne Eboli? Gdzie przebiega granica, za którą, pędząc ku nowemu, przestajemy dostrzegać świat zostawiany za sobą? Jak zauważył Jean-Paul Sartre, u źródeł dzieła Leviego leży ogromny szacunek dla życia. Może właśnie ten szacunek powinien być naszym drogowskazem.

Carlo Levi, Chrystus zatrzymał się w Eboli, tłumaczyły Anna Wójcicka i Luiza Krolczuk, Materia 2026
Idź do oryginalnego materiału