Chciała rzucić studia, dziś podbija świat kina. Tak zaczęła się kariera gwiazdy "Piekła kobiet"

kobieta.gazeta.pl 5 godzin temu
Była jednym z największych objawień polskiego kina w 2025 roku. Choć z Wojtkiem Smarzowskim miała okazję pracować wcześniej, to dopiero "Dom dobry" otworzył jej drzwi do wielkiej kariery i popularności. Jednak początki Agaty Turkot w świecie filmu wcale nie były łatwe. Zanim skończyła studia i została dyplomowaną aktorką, kilkukrotnie rozważała rezygnację z zawodu.
Choć aktorskie predyspozycje przejawiała od dziecka, to początkowo wcale nie widziała swojej przyszłości na scenie. – Byłam bardzo wstydliwym i nieśmiałym dzieckiem. Żyłam w swoim świecie – opowiadała Izie Komendołowicz z PAP. Uczęszczała na różne zajęcia teatralne, ale to w jeździectwie odnalazła spełnienie jako nastolatka. Tę dyscyplinę sportu uprawiała przez wiele lat, a stajnia była dla niej niczym drugi dom. – Przebywanie z końmi dawało mi spokój – tłumaczyła na łamach serwisu twojstyl.pl. Jednocześnie coraz chętniej brała udział w konkursach recytatorskich, bo czuła, iż gdy przemawia do publiczności "wstyd zanika". Tuż przed przystąpieniem do matury, stanęła więc na rozdrożu. Zastanawiała się, co chce robić w życiu, oba kierunki bardzo ją bowiem ciągnęły. Jednak ostatecznie za namową rodziny postanowiła spróbować swoich sił w łódzkiej szkole filmowej, do której dostała się za drugim podejściem.


REKLAMA


Zobacz wideo Zborowska z nowym serialem. Ta scena sprawiła, iż na chwilę zamarła


kilka brakowało, by Agata Turkot zrezygnowała ze studiów. Tak wspomina łódzką szkołę filmową
Czasu studiów Agata Turkot nie wspomina dobrze. Wykładowcy nie byli wobec niej ani trochę łaskawi, a ponadto wielokrotnie przekraczali jej granice, z czym jako młoda i niedoświadczona dziewczyna nie potrafiła sobie poradzić.
Studia były dla mnie niełatwym, momentami wręcz łamiącym doświadczeniem i pewnie, gdybym wiedziała, co mnie tam czeka, nigdy bym się na to nie zdecydowała
– powiedziała otwarcie we wspomnianym wywiadzie. – Szkoła teatralna to pole walki – stwierdziła z kolei w "Gazecie Wyborczej", przyznając, iż wielokrotnie słyszała, iż nie jest wystarczająca i nie nadaje się do tego zawodu. – Można się rozpaść – przyznała. Rozważała choćby kilkukrotnie porzucenie tej ścieżki kariery, ale pasja okazała się silniejsza od niedogodności, z jakimi przyszło jej się mierzyć. – Jest potężna – podkreśliła w tej samej rozmowie. Gdy w 2018 roku odbierała dyplom, na koncie miała już debiut w serialu "Na noże" i kilka epizodycznych ról głównie w produkcjach telewizyjnych. Po ukończeniu szkoły związała się z Teatrem Współczesnym w Szczecinie, potem występowała też na deskach stołecznego Teatru Polskiego oraz Polonii. Jednocześnie swoich sił próbowała przed kamerą, grając w m.in. "Leśniczówce", "Na dobre i na złe" oraz "Motywie". Największy sukces wciąż jednak miała jeszcze przed sobą.


Film Smarzowskiego był dla Turkot przełomem. Po premierze "Wesela" jej telefon umilkł
Po raz pierwszy szersza publiczność usłyszała o Turkot w 2021 roku, kiedy zagrała Leę, córkę żydowskiego krawca, w kontrowersyjnym "Weselu" Wojciecha Smarzowskiego. – Ta rola była dla mnie przełomowa – przyznała w "Gazecie Wyborczej" i dodała, iż praca z reżyserem odczarowała jej kiepskie doświadczenia ze szkoły teatralnej. – U Smarzowskiego każdy na planie czuje się widziany i chciany, to doskonale wpływa na atmosferę – stwierdziła. Po premierze słyszała, iż drzwi do kariery staną przed nią otworem, ale telefon, zamiast dzwonić, nieustannie milczał. – To była lekcja pokory – wyznała w "Pani". Oczywiście chodziła na castingi, zagrała wtedy w "Informacji zwrotnej" oraz 2. części "Poskromienia złośnicy", ale nie czuła, by były to angaże na miarę jej możliwości i talentu. Wtedy zjawił się Smarzowski z kolejną propozycją.
Turkot bała się zagrać w "Domu dobrym". Teraz robi furorę odważną rolą w "Piekle kobiet"
Gdy po raz pierwszy Turkot przeczytała scenariusz "Domu dobrego", przestraszyła się. Miała choćby myśli, by wycofać się z tego projektu.


Nie dość, iż to moja pierwsza główna rola, to jeszcze taki kaliber
– mówiła na łamach "Wyborczej" o filmie, w którym zagrała Gośkę, młodą dziewczynę uwikłaną w toksyczną relację ze sporo starszym Grzegorzem (Tomasz Schuchardt). Reżyser rozwiał jej obawy i dobrze, iż mu się to udało, bo za swoją kreację Turkot dostała Nagrodę Specjalną Jury Warszawskiego Festiwalu Filmowego, a potem także Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego dla najlepszej aktorki młodego pokolenia. To sprawiło, iż jej popularność z dnia na dzień poszybowała w górę.


– Z jednej strony ogromnie mnie cieszyło, wiadomo, z drugiej było jednak bardzo dziwne, kiedy włączałam social media, przewijałam feed i widziałam albo siebie, albo Tomka Schuchardta, albo Wojtka Smarzowskiego zarówno u moich znajomych, jak i u ludzi, których nie znam – opowiadała w "Zwierciadle", przyznając, iż nie spodziewała się wcale tak dużego rozgłosu. Choć emocje po "Domu dobrym" wciąż są żywe, to 33-latka nie zamierza zwalniać tempa i już zachwyca w kolejnym hicie. Jest nim serial "Piekło kobiet" HBO Max, poruszający temat nielegalnych aborcji i szeroko rozumianej przemocy. Prywatnie aktorka jest związana z kolegą po fachu, Mateuszem Królem, znanym z "The Office PL" oraz "Korony Królów".
Idź do oryginalnego materiału