Cena dobroci: spotkanie, które odmieniło wszystko
Anna przyjrzała się mu chwilę, zauważając ból na twarzy. Mimo wyraźnego dyskomfortu mężczyzna próbował go ukryć, ale w oczach zdradzała się desperacja. Miasto tętniło przechodniami, ale wewnętrzny głos podpowiadał jej, iż musi mu pomóc. Zawsze wierzyła, iż gdy życie daje szansę uczynienia dobra, nie wolno jej przegapić.
Czy na pewno dasz radę sam dotrzeć na lotnisko? zapytała Anna, swoją łagodną nutą.
On skinął głową, choć w oczach widać było wahanie. Bez dłuższego namysłu podeszła i rzekła:
Pozwól, iż pomogę. Nazywam się Anna. Dokąd dokładnie zmierzasz?
Victor wydawał się odetchnąć z ulgą, ale nie przestawał patrzeć na zegarek. Jego spojrzenie sugerowało, iż nie chodzi jedynie o opóźnienie, ale o coś ważniejszego.
Dziękuję, Anno odpowiedział, wzdychając mój lot jest ostatnim tego dnia i muszę zdążyć.
Anna od razu zaoferowała towarzyszenie mu. Myślała, iż taksówka zdąży na czas, a mimo iż jej własny samolot miał niedługo odlecieć, serce podpowiadało jej, by nie zostawiać go samego.
Razem ruszyli w stronę najbliższego postoju taksówek, Anna wspierając Victora, by nie stracił równowagi. Po drodze opowiadał o pracy i o tym, iż pomimo wysiłków nie miał czasu, by zająć się własnymi potrzebami. Był poważnym biznesmenem, ale w rozmowach o życiu prywatnym ujawniał nutę życzliwości.
Gdy dotarli na lotnisko, Victor podziękował Annie z głęboką wdzięcznością. Zmęczenie już nie ukrywał, ale widać było jego uznanie.
Czy wszystko jest gotowe na twój lot? zapytała Anna, uśmiechając się.
Victor skinął głową, dziękując.
Tak. Wszystko w porządku. Ale nie mogę nie dziękować. Straciłaś swój lot dla mnie.
Anna uśmiechnęła się i, łagodnym tonem, odparła:
To nic. Czasem ważniejsze jest to, co zrobimy dla innych, niż nasze własne plany.
Victor spojrzał na nią z szacunkiem. Nie znała jego prawdziwej tożsamości, ale on wiedział, kim jest. Był właścicielem linii lotniczej, którą Anna miała lecieć fakt, którego nie mogła sobie wyobrazić. Po rozstaniu usiadł w samolocie, ale myśli wciąż krążyły wokół spotkania z młodą kobietą. Jego serce zostało głęboko poruszone jej dobrocią, której nie chciał zapomnieć.
Tej nocy Anna wróciła do domu, lekko przygnębiona utratą szansy spotkania przyjaciółki. Jednak nie mogła przestać rozmyślać o pomocy nieznajomemu. Choć spotkanie było krótkie, czuła, iż los postawił tę osobę na jej drodze z jakiegoś powodu.
Rano zdarzyło się coś niezwykłego. Anna otrzymała nieoczekiwaną rozmowę od linii lotniczej i początkowo sądziła, iż to pomyłka związana z utraconym lotem. Głos po drugiej stronie jednak zaskoczył ją.
Dzień dobry, czy rozmawiam z Anną? Tu Victor, człowiek, którego wczoraj pomogłaś. Chciałem ponownie podziękować za twoją życzliwość i mam dla ciebie małą niespodziankę.
Anna chwilę była zdezorientowana. Co mógł chcieć?
Niespodziankę? zapytała niepewnie.
Tak. W ramach podziękowania chcę podarować ci bilet w klasie biznes do dowolnego miejsca, które wybierzesz. Traktuj to jako wyraz wdzięczności za twój czas i dobroć. Wiem, iż straciłaś swój lot, ale wierzę, iż każdy wysiłek powinien być nagrodzony.
Anna milczała, rozmyślając. To, co zaczęło się jako prosty gest, przerodziło się w coś znacznie większego. Czasem, pomyślała, życie w niezwykły sposób oddaje to, co dajemy.
Z nieśmiałym uśmiechem przyjęła ofertę nie tylko za prezent, ale i za zrozumienie, iż każdy mały akt dobroci może naprawdę zmienić świat.
Tak więc zwykły akt współczucia otworzył przed nią nowe możliwości, które, nieświadoma, miała niedługo odkrywać, prowadzone przez nieoczekiwaną hojność nieznajomego, który na zawsze odmienił jej życie.








