Celebryckie kluby książki, czyli jak znani i bogaci namawiają do czytania | Kluby na dzielni

polityka.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: tiktok.com/@geronimonstre


Czy globalna popularność mnożących się klubów książki może odwrócić trend nieczytania? Na osiedlowym parkingu w Awinionie kilku chłopaków, z wyglądu blokersów, siedzi na składanych krzesełkach, wokół na betonie rozrzucone książki. „Dzień dobry na trzecim spotkaniu Klubu na Dzielni” – mówi Geronimo, który stał się sensacją w sieci. „Dziś edycja specjalna, feministyczna, poświęcona autorkom, które wyznaczyły przyszłość literatury w horyzoncie przeszłych dni” – kwiecista francuszczyzna celowo kontrastuje z ich wyglądem i akcentem, bo chodzi im o to, żeby łamać stereotypy. Gangsta raperzy też mogą rozmawiać o Rimbaudzie i robić literackie ustawki.

Ich dyskusje wyglądają jak bitwy freestylowe, które kończą się czasem prawdziwą nawalanką. W ramach pierwszego starcia Klubu na Dzielni Madame de La Fayette, mistrzyni powieści psychologicznej, ustawiona zostaje przeciwko George Sand, pionierce literatury feministycznej. I od razu robi się gorąco, chłopaki się zrywają, jeden z nich nie może znieść, iż głosy kobiet tyle czasu były tłumione. Potem Simone de Beauvoir, jej filozofia, która – jak słyszymy od jednego z czytelników – „dotknęła jego serce zaskakującym błyskiem”. Gdy któryś z nich ma roznosić coś w reklamówce, przez moment wydaje się, iż to może narkotyki. A to środki higieny dla kobiet.

Klub na Dzielni rozmawia o klasyce, filozofii (Karol Marks kontra Adam Smith) i o książkach z dzieciństwa, ale też o słowach takich jak marazm. W komentarzach na Instagramie pisarze, nauczyciele i bibliotekarze biją brawo tym dwudziestolatkom, którzy zamieniają betonowy parking w salon literacki – dostępny dla wszystkich.

Czytaj też: Po co nam książki?

Idź do oryginalnego materiału