Jest mi wstyd, iż jeszcze do połowy ubiegłego roku zapuszczałam się na popularne plotkarskie strony internetowe piszące o życiu tzw. celebrytów. choćby nie wiem kiedy i jak to się zaczęło.
Zazwyczaj nie czytałam tego chłamu, interesowało mnie raczej to o kim piszą. Po co? Nie wiem. Bo czy mnie interesuje to, iż pani X z panem Y przez cały czas są razem, medialnie piorą swoje brudy, pojechali na wakacje, kupili nowy samochód, wstawili sobie równiutkie bielutkie ząbki, pozbyli się nadmiaru tkanki tłuszczowej, powiększyli lub pomniejszyli co nieco, wszczepili nowe cebulki włosów, itp., reklamując przy okazji wykonawców tego wszystkiego.
Całe szczęście złe mnie opuściło i zaprzestałam tego procederu. Czułam się coraz bardziej zażenowana tym, iż ci ludzie bardzo często wywierają istotny wpływ na innych, stając się dla nich wyrocznią, samymi często nie mając niczego tak naprawdę do zaoferowania.
Chcąc być uczciwą wobec siebie musiałam się tym podzielić. Pisząc tę notatkę odwiedziłam jeden ze wspomnianych portali. Nic się nie zmieniło, te same twarze, to samo poklepywanie po plecach namaszczonych wybrańców, te same achy, ochy i dramy. Niezmiennie czuję zażenowanie i smutek z powodu niesłabnącej popularności tego typu witryn.
Jakie jest moje odkrycie? Nic szczególnego – ci wszyscy celebryci bez plotkarskich portali nie istnieją. Wymazani gumką myszką nie wzbogacają się na czytelnikach. I żeby nie było. Nie piszę tego wszystkiego z zazdrości o rozpoznawalność, bogactwo, czy nie wiem co jeszcze. To co osiągnęłam jest wystarczające, no mogłabym tylko troszkę więcej podróżować.
→ Maria Kubiak
6.02.2026
• foto: Freepik
• więcej tekstów Kubiak: > tutaj





