C. b. d. o. „Dokument i inscenizowanie” Krzysztofa Jureckiego

magazynszum.pl 1 tydzień temu

Książka Krzysztofa Jureckiego Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki jest jedną z ważnych pozycji dotyczących historii polskiej fotografii artystycznej. Jurecki jest historykiem i krytykiem sztuki, byłym muzealnikiem oraz wykładowcą akademickim. Dokument i inscenizowanie to publikacja odmienna od wcześniejszych jego pozycji, gdyż poświęcona została prezentacji Jureckiego jako fotografa. Jurecki fotografuje od 1977 roku, jednak w wystawach bierze udział dopiero od 2019. W 2025 roku przedstawił wystawę indywidualną w Lubartowie, gdzie przyszedł na świat 65 lat wcześniej. Pokazał wtedy zdjęcia tej miejscowości z lat 80. Od wielu lat związany jest z Łodzią. Przeprowadzka do tego miasta przyniosła deklarację: „powoli przestałem fotografować” (s. 9). Można rozumieć to wyznanie jako zwrot ku pracy krytyka polskiej fotografii artystycznej.

1
Eseje 08.03.2024

Od odwilży do zmierzchu PRL-u. Miejsca ustanawiania dyskursu o fotografii

Dorota Łuczak

Wystawa z Lubartowa miała większą odsłonę w Galerii Bałuckiej w Łodzi (184 prace). Od marca 2026 roku prezentowana jest w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale są to fotografie dotyczące Krakowa i Małopolski, też z lat 80. Jestem przekonany, iż ekspozycja ta ma charakter rozliczeniowy. W tym widzę największą wartość publikacji towarzyszącej wspomnianym wystawom. Na książkę składa się mozaika autorskich fotografii i towarzyszącym im trafnych, ale i zaskakujących opisów. Wiele dotyczy dojrzewania w szerszej wspólnocie artystów debiutujących na przełomie lat 70. i 80. Autor pisze: „Aparat fotograficzny Praktica L2 kupiliśmy z bratem Jarkiem (właściwie Jurkiem) w 1977 roku w Dreźnie. […] Mieliśmy także Zenita TTL i od wujka Krzyśka (właściwie Stanisława Skwarka) Start 66S.” (s. 6). Najlepszy model aparatu fotograficznego nie zastąpi talentu, niemniej dla większości mieszkańców kraju nad Wisłą enerdowskie kamery były wtedy najlepszym narzędziem, jakie można było dostać; najpowszechniejsze były wyroby sowieckie. Tylko nieliczni sięgali po średnioformatowe polskie Starty, mając nadzieję na wyższą rozdzielczość otrzymywanych powiększeń, zwykle niewielkich formatów: 6 x 9 cm, 9 x 14 cm, co najwyżej 13 x 18 cm. Podręczników rzemiosła fotograficznego było w PRL-u niemało, ale tak naprawdę każdy ambitny fotograf był samoukiem, na własną rękę zgłębiającym meandry technologii bromosrebrowej.

Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora
Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora

Jurecki wspomina: „Dzięki inicjatywie nauczyciela plastyki w klasie humanistycznej LO – Romualda Tarasiuka […] – przez kilka lat wygrywaliśmy wojewódzkie konkursy o sztuce nowoczesnej, a także niektórzy z nas byli laureatami Centralnej Olimpiady Artystycznej w Warszawie” (s. 7). Większość uczniów szkoły średniej nie miało takiego nauczyciela plastyki, a niektórzy o „lekcjach rysunków” i uczących ich belfrach woleliby zapomnieć. Jurecki miał szczęście do dobrych nauczycieli w Lubartowie, dwadzieścia sześć kilometrów od Lublina, gdzieś na niewidzialnej granicy między Lubelszczyzną, Polesiem a dawną Galicją. Po 1975 roku każde większe miasto w Polsce stawało się stolicą nowo utworzonego województwa, a partyjni władcy dbali o kulturę i sztukę. Licealiści jeździli do Lublina na wystawy Romana Cieślewicza, Aliny Szapocznikow, Władysława Hasiora, Tadeusza Kantora i Andrzeja Wróblewskiego. Te same nazwiska polskich twórców pojawiały się w innych województwach. Był to kolejny etap wtajemniczenia w sztukę współczesną, a tak naprawdę samokształcenia drogą podpatrywania mistrzów. „W latach 80. nie miałem określonego programu twórczego” (s. 10) – przyznaje Jurecki. Wytrwale eksperymentował pod wpływem lektury „Fotografii” i „Obscury”, dokonań Warsztatu Formy Filmowej, Zbigniewa Dłubaka, Marka Piaseckiego i Andrzeja Pawłowskiego.

Dokument i inscenizowanie ukazuje typową drogę zdolnego polskiego nastolatka w latach 80. Po szkole średniej – studia, w przypadku Jureckiego historia sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie studiów kierował tam Studencką Agencją Fotograficzną oraz intensywnie fotografował. gwałtownie też ujawnił dystans do Lubartowa, określając wykonane tam fotografie wieloznacznym terminem „prowincja” (s. 21). Być może cała Polska była prowincjonalna, ale na tejże „prowincji” narodziła się większość polskiej sztuki współczesnej. Zdjęcia wykonane na zdegradowanym cmentarzu żydowskim przy ul. Cichej (!) w 1983 roku urzekają i przerażają jednocześnie. Urzekają niewątpliwą postawą dokumentalisty wobec zjawiska, a przerażają świadomością skali degradacji cmentarzy żydowskich, prawosławnych czy ewangelickich, dziejących się po 1945 roku na terenie całego kraju, nie tylko na Lubelszczyźnie. Z tego okresu pochodzą też zdjęcia prowincjonalnego Lubartowa, na przykład niezwykłej zupełnie urody budynku przy ulicy Partyzanckiej. Tak wyglądała prowincja polska! I pozostała utrwalona na fotografiach wielu polskich fotografów, w tym Krzysztofa Jureckiego, autora wspaniałego portretu pary rolników z kosą z Kazimierza nad Wisłą z 1980 roku.

Jestem przekonany, iż ekspozycja ta ma charakter rozliczeniowy. W tym widzę największą wartość publikacji towarzyszącej wspomnianym wystawom. Na książkę składa się mozaika autorskich fotografii i towarzyszącym im trafnych, ale i zaskakujących opisów.

Jednym z silniejszych przeżyć związanych z latami naszego studiowania nie były pierwsze wycieczki za granicę Bloku Wschodniego. Były nimi strajki studenckie w lutym 1981 roku. Oglądając zdjęcia Jureckiego z Krakowa, poruszony jestem ich dokumentalną wiernością – w każdej polskiej uczelni strajki studenckie wyglądały podobnie. Inaczej wyglądały natomiast lata 80. po ogłoszeniu stanu wojennego, tej absurdalnej wojny Polaków przeciw Polakom. Ta dekada była najważniejszym czasem w życiorysach pokolenia, które wystartowało w dorosłość na przełomie lat 70. i 80. – i zostało zatrzymane. „Ale trzeba było na nowo zorganizować swoje życie” (s. 67). Dla Jureckiego była to praca w Muzeum Sztuki w Łodzi.

Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora
Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora
Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora
Krzysztof Jurecki. „Dokument i inscenizowanie. Lata 80. w fotografii w pryzmacie krytyki sztuki”, dzięki uprzejmości autora

Niełatwo jest pisać o latach 80. bezstronnie i bez emocji. Doskonale sobie zdaje z tego sprawę autor. Jego książka jest bardzo osobista, ale to także portret pokolenia ‘80. Sporo jest w niej autoportretów i portretów autora datowanych na lata 1977–1988. Równie wiele jest portretów bliskich: brata, żony i córki, kolegów. W takiej optyce należałoby spojrzeć na jej tytuł: Dokument i inscenizowanie. Nigdy nie będziemy mieli wystarczającej pewności, czy portret jest dokumentem, czy fotografią inscenizowaną. I to właśnie oscylacja między fotografią dokumentalną a inscenizowaną jest w tej publikacji najważniejsza. Każdy fotograf inscenizuje sceny, które z czasem uznajemy za dokument miejsca i czasu. Inscenizacjami nie nazwałbym fotografii przetworzonych przez Jarka Jureckiego (brata Krzysztofa), który był jego najbliższym partnerem na polu twórczym; autor nazywał je „pracami graficznymi” (s. 77).

Pisze Krzysztof Jurecki: „Uważam, iż w historii fotografii istotne są tylko odbitki oryginalne. Im później powstają kolejne kopie z negatywów, tym bardziej oddalamy się od jej ontologicznej istoty i de facto jej wartości. Vintage prints zaświadczają czy dany fotograf miał świadomość i jak materializował swoje przemyślenia w konkretnym czasie historycznym” (s. 98). Opinia ta – z którą się w zupełności zgadzam – poświadcza konieczność odmiennego myślenia o dwóch okresach w historii fotografii: analogowym i cyfrowym. Od kilku lat powstrzymuję odruch obrzydzenia na widok wielometrowych cyfrowych powiększeń prac analogowych klasycznych twórców fotografii, którzy nigdy nie widzieli skutków takich zabiegów.

1
Eseje 09.07.2021

„Czuła uwaga. Urszula Czartoryska wobec fotografii” w Muzeum Sztuki w Łodzi

Maria Franecka, Marta Szymańska

Ważnym uzupełnieniem publikacji jest blok kopii listów dotyczących historii fotografii polskiej, które autor w latach 1987–1990 otrzymał od Janusza Bąkowskiego, Alka Figury, Mariusza Hermanowicza, Zdzisława Jurkiewicza, Michała Kokota, Jacka Kryszkowskiego, Mariana Kucharskiego, Andrzeja Kwietniewskiego, Natalii Lach-Lachowicz, Andrzeja Jerzego Lecha, Jerzego Lewczyńskiego, Zbigniewa Libery, Zbigniewa Łagockiego, Jerzego Olka, Wacława Ropieckiego, Zofii Rydet, Zygmunta Rytki, Mikołaja Smoczyńskiego, Zbigniewa Staniewskiego, Andrzeja Strumiłły, Andrzeja Świetlika, Tomasza Sikorskiego, Zbigniewa Tomaszczuka, Wiesława Wojczulanisa oraz Stefana Wojneckiego. Jest to kopalnia informacji o tych artystach i epoce. Trochę szkoda, iż nie zostały opracowane analitycznie, a jedynie podane do wiadomości.

W zakończeniu powinienem rozszyfrować skrót wykorzystany w tytule: c. b. d. o. Stosuje się go w naukach ścisłych, a znaczy – „co było do okazania”.

Idź do oryginalnego materiału